(http://i.imgur.com/A8Br5Hj.png)
Część fabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.***
Po kilku tygodniach Twoje poszukiwania nowej pracy wreszcie się zakończyły. Właśnie dzisiaj po raz pierwszy przychodzisz do tego niewielkiego sklepiku kolekcjonerskiego na przedmieściach. Wiesz, że można tu znaleźć dosłownie wszystko. Od zwykłych znaczków pocztowych i porcelanowych słoników, po bardzo rzadkie okazy kart kolekcjonerskich z autografami, czy nawet oryginalne instrumenty sławnych muzyków. Musisz zapamiętać, gdzie szukać każdego przedmiotu, który wystawiony jest na sprzedaż. Zaczynasz spokojny obchód po sklepie. W swoim zeszycie notujesz każdy wyjątkowy eksponat wraz z jego usytuowaniem. Nagle, choć do otwarcia sklepu została jeszcze godzina, do środka wchodzi pierwszy klient. Już po pierwszym spojrzeniu na niego wiesz, że nie jest to zwyczajna osoba i musisz ją obsłużyć.
Opisz wygląd klienta. W swoim opisie zwróć szczególną uwagę na:
- Wygląd zewnętrzny. Sylwetkę, rysy twarzy, ogólny wygląd.
- Jego odzienie oraz dokładny opis powodu, dla którego ten klient jest wyjątkowy.
- Pierwsze wrażenie jakie na Tobie wywarł po pojawieniu się
"Muszę przyznać, że praca w tym sklepie nie była jakaś zła czy coś w ten deseń. To prawda, nie było dużo klientów, ale to chyba nie stanowiło jakiegoś problemu. Właściciel płacił przyzwoicie, roboty mało, no czego chcieć więcej? Dużo tam mieli śmiesznych gratów, a takie rzeczy są ciekawsze do oglądania od zupek chińskich za 2,50. Postawiłbym tylko znak zapytania nad klientami, bo jak tych było mało, to często się trafiali tacy... no... no dziwni mi się wydawali. Nie wiem, nigdy nie rozumiałem tej ich potrzeby kolekcjonowania. Po co wydawać kasę na znaczki czy porcelanowy zwierzyniec? Dla mnie to są ludzie bez życia towarzyskiego. No dobra, czasem się trafił jakiś typ w garniturze z Armaniego, ale ci przynajmniej nie owijali w bawełnę, kupili jak najdroższe bajery dla szpanu i do widzenia. Chyba nawet mój wykładowca Kawecki coś kiedyś o tego typu zachowaniach wspominał na zajęciach. Chyba.
Jednym słowem - było okej. Tak myślę, że nie było na co narzekać. Pierwszego dnia mi pokazali co i jak, trochę się tam poszwendałem, posprawdzałem co i gdzie, ogarnąłem, jakiego typu ludzie tu przychodzą. No dobra, łatwo. Ale już drugiego dnia trafił się niecodzienny klient. W sensie, powinienem być przyzwyczajony do takich, nie? No i byłem, ale ten jak na to miejsce był taki inny. Normalnie stoję sobie pośrodku sklepu, spisuję te wszystkie karty z piłkarzami, bo czym słyszę te skrzypiące stare drzwi, patrzę na gościa tak ukradkiem, zerkam na zegarek - 7:39. A otwieramy o 9:00. I ja takie: "o co chodzi". Już chciałem go uprzejmie wygonić, ale spojrzałem na niego i nie wiem, co mnie powstrzymało. Przypominał mi tego miłego starszego pana, którego codziennie mijam w piekarni i który zawsze mi mówi "dzień dobry". Ubrany normalnie - zwykła czarna koszulka, sztruksowe spodnie i wyświechtane buty. A do tego cienki jak powietrze. Pomyślałem, że może znaczek chce kupić, no dobra, szkoda mi go wypędzać. Ustawiłem się za ladą, tak na wszelki wypadek. Ale mija te wszystkie półki i powoli podchodzi do kasy. Nie śpieszy mu się, luzacki spacerek, ma czas. Gdy zbliżył się już wystarczająco blisko, to mu się przyjrzałem. Dałbym mu może ze 45 lat. Z daleka wyglądał na starszego, ale to może przez siwiznę, która dawała mu się we znaki. Pan gładko ogolony, ani centymetra kwadratowego szczeciny, jakby mu po mordzie wygładzarką przejechali. No zadbany.
Z jego ust wybrzmiało:
- Dzień dobry, poproszę Ardbeg Galileo Islay.
Poprosił o whiskey. I to nie byle jakie, bo limitowane. Takie, które by opłaciło moje czesne za cały jeden semestr. Powiedział to jakby przyszedł kupić swoją drugą już dziś paczkę Marlboro. Spojrzałem na niego ponownie, bo coś mi tu ewidentnie nie pasowało. Stał spokojnie, niewzruszony. Żadnych gestów, ręce założone z tyłu. Jednak wciąż wydawał się jakiś nieprzeciętny. Było coś nadzwyczajnego w jego zwyczajności. Może jakoś to mnie wtedy dziwiło.
No nic, zaleciałem na zaplecze. Wracam niepewnie z drewnianą skrzynką i stawiam ją obok kasy. Sprawdzam jeszcze na wszelki wypadek numer skrzynki i zdałem sobie sprawę, że ten facet był niemożliwie skromny. Jak taki warszawski Steve Jobs. Albo totalnie nie wiedział, co zrobić z pieniędzmi. Zerknąłem na niego. Niezwykle bystre spojrzenie. Wyglądał jak osoba, która by była w stanie zbić fortunę na debilizmie społeczeństwa i której działania mają jakiś wyższy cel. Krótko mówiąc, nie przypominał raczej osoby, która kupuje flaszkę za dwa i pół tysiąca.
Sięgnął do kieszeni i wyjął stary portfel. Nie sądziłem, że ta czynność będzie powodem moich przyszłych zmartwień. I że wyleją mnie tak szybko z pracy."
Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!***
~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:- Pacitek.5814
~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?- No tak, skrobałem coś na chatach gildii RP i tutaj między innymi zaczynałem. Czasem zdarzyły się rp poza grą, ale te szybko mi się nudziły ze względu na organizację.
~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?- GW2 - ok. 3-4 lata. Lore niby znam, ale patrząc na ostatnie LS-y, to mam wątpliwości czy wiem co sie dzieje XD
~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2? - L6F, Kompania Zenitu
~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?- No byłem tu. I chciałbym wrócić *serduszko*
~ Opisz siebie w kilku zdaniach.- 18-letni i mocno niedojrzały chłopaczek, który lubi dobrą fabułkę, herbatę, słodkie pieski i wszystko, co ma w sobie karty.
~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?- Zazwyczaj weekendowe wieczorki. No i w środku tygodnia po 20:00 też się zdarzy
Może być tylko jedna odpowiedź - za.
(https://i.imgur.com/IIsYyn1.png)
Pamiętając o pewnym przywitaniu, nie mogłem ot tak po prostu dać ZA
W końcu.
Zapraszam
Dawać go na pokład
Si
Pewnie, że TAK
Ależ oczywiście.
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)
Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.
[/align]