L6F

Rekrutacja => Podania zaakceptowane => Wątek zaczęty przez: Ignis w Październik 22, 2018, 15:59:05

Tytuł: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Ignis w Październik 22, 2018, 15:59:05
(http://i.imgur.com/A8Br5Hj.png)

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

P   Nareszcie udało Ci się znaleźć wolny wieczór na wyciszenie się i możliwość zapomnienia o wszystkich problemach, które Cię trapią. Najlepszym na to sposobem oczywiście okazał sie alkohol. Siedzisz więc w przydrożnej karczmie z rozłożonym przed Tobą w połowie pustym kuflem piwa. Za barem stoi barman, który leniwie czyści szklanki po wypitych trunkach. Chyba sam nie przepada za tą speluną. Rozglądasz się dookoła i dostrzegasz jakąś kłócącą się młodą parę. Staruszka, który ledwo co jest w stanie utrzymać kufel w swojej trzęsącej się dłoni. Wtem drzwi od karczmy otwierają się z hukiem. Odwacasz się by upewnić się, że to nie wina przeciągu, który panował w pomieszczeniu i już wiesz, że Twoja dzisiejsza próba odpoczynku spełznie na niczym.

Opisz sytuację, w której się znalazłeś. W swoim opisie szczególną uwagę zwróć na:
- Opis wydarzeń, których właśnie jesteś świadkiem.
- Wytłumaczenie dlaczego Twoje plany odpoczynku w karczmie zostały zakłócone.
- Opis Twojej reakcji na sytuację, w jakiej się znalazłeś


Oberża Pod Pełnym Żywotem na brak ruchu narzekać nie mogła. Mimo swego położenia na dalekim wysiółku wsi, była na tyle blisko mnogo uczęszczanego skrzyżowania głównej arterii handlowych dróg, iż już z oddali wabiła znużonych drogą podróżnych feerią pełgających w gęstej ślągwie ogników karczemnych okien. Porywała niosącym się rytmem wesołej gędźby. Dźwiękami zabawy wybijającymi się ponad kołat kopyt, turkot kół i zgrzyt kłonic wozów na gościńcu. Pierwsze dobre wrażenie nie przemijało, a rzec można, że wręcz się potęgowało, gdy tylko przekroczyłeś próg, roztworzyłeś solidne odrzwia, wkraczając do ginącej w dymie obszernej izby, do ciepła i dusznej woni pieczonego mięsiwa z gotowaną na zapleczu kapustą, cuchu rozochoconych alkoholem ciał. Na przeciw zaś wejścia, za szynkwasem, tuż pomiędzy długim szpalerem dębowych, obitych barwnym suknem ław i stołów, wiszących nisko girland kwiatów i ziół, stała ona, Nikoleta. Pani matka - jak ją zwano - gospody, hoża niewiasta o kasztanowych włosach i ciemnych oczach, falującym hipnotycznie biuście, który wzrok przyciągał i więził w szatławie frywolnych myśli.
Tak tego, jak i każdego innego wieczoru, nieustannie, raz za razem, szedł orszak napalonych okolicznych buhajów, raźno peregrynujących po ścieżce od ław do szynkwasu, i na odwrót, stając ochoczo w pijackie konkury, regularnie i sumiennie zbywane przez Nikoletę bolesnymi pociągnięciami wyżętej szmaty. Zdać się mogło, że byli oni młodymi masochistami, zelatorami bólu i cierpienia, gdyż świszczące w powietrzu razy nijak nie zniechęcały wiejskich gaszków, a wręcz przynęcały kolejnych, którzy po gromkich rozprawach i przegrupowaniach przy stoliku, udawali się na powrót na swę pozornie dokuczną pielgrzymkę. I nie, a widzę owe rodzące się pytanie w waszych oczach, jam w zaloty nie wpadał. Wszak nie przystaje takiej personie smalić cholewki do byle karczmarki, nawet tak urodziwej i w zalety bogatej, jaką niewątpliwie była pani Nikoleta. Swym zwyczajem siedziałem w zaciemnionej nyży, obserwując ukradkiem owe jarmarczne widowisko odzian w mimikrę znudzonego życiem komiwojażera, którego jedyną naówczas rozrywką było beznamiętne wpatrywanie się w mleczną błonę okna.
Do czasu.

Ciemne jak antracyt oczy Nikolety zogniskowały się na kolejnym już dzisiaj podchmielonym absztyfikancie, niskim i krępym mężczyźnie o włosiu kędzierzawym niby karakuł, który nie potrafiąc już wyartykułować najprostszego nawet słowa, pstrzył szynkwas wielce obfitymi w ślinę niezrozumiałymi zapewnieniami o miłości i dozgonnym oddaniu. Głęboko osadzone, niknące pod krzaczastymi brwiami pijackie oczka nijak nie mogły oderwać się od dorodnych piersi kobiety. I już wykręcona uprzednio, wyrychtowana na takie okazje, ściera miała pójść w ruch, uderzyć kąśliwie pijusa niczym nahajka, dając jasno do zrozumienia, że umizgi nie zdały egzaminu, gdy raptem izbę wypełnił niepokojący szmer poruszenia, zdławione zdziwieniem szepty i westchnienia, które i Nikolecie się udzieliły.
- Na bogów miłościwych, a cóż to?!
Za niedoszłym amantem, na powstałej z prędkiego rozstąpienia się tłumu scenie, stanął dziad. Nagi zupełnie mężczyzna o zwierzęco zarośniętej wręcz aparycji, który niczym groteskowy kościotrup jął tańczyć, sadzić dzikie lansady, kołysząc się i podskakując w rytm wyimaginowanej muzyki. Wyrzucał wysoko swe członki, kłapiąc przy tym szczerbatą paszczą, pląsając w kółko i wprawiając w ruch - ku przerażeniu tutejszych kobiet - swego pędraka, fikuśnie dyndającego między nogami. Nie trzeba było długo czekać, aż do dzikiego warczenia dziada dołączyły donośne piski przerażonych niewiast, gwałtowny zgrzyt odsuwanych stołków i ław przez chłopów, i modły braciszków zakonnych dotychczas schowanych w alkierzu, a teraz wznoszących bezradnie ręce ku niebu. Wielki harmider przelewający się jak fala przez karczemną izbę oprzytomnił dwóch wykidajłów. Dotychczas zajęci będąc bezspornymi wdziękami dziewek służebnych, dopiero teraz wstali z zydli, raźno chwytając za pały - solidne hebanowe kawałki drewna - i rzucili się w pogoń za dzikusem. Traf chciał, że pierwszy padł już na samym początku galopady, ucapiony przez zdradziecką nogę jakiegoś stołka. Drugi zaś rączo do dziada postąpił, skoczył niczym pstrąg i nurkując, chwycił golasa za nogę, gdy ten niby zwierz począł na czworaka bieżyć ku kontuarowi. Dzikus rymnął o podłogę, uderzając nochalem o drewniane jej dechy.
Bolesnemu wyciu powalonego dziada zawtórowała jakaś panienka o półotwartych ustach, zapewne pierwszy raz widząc z bliska takę nędzę i rozpacz. Rozwierając je w pełni, jęła wydobywać z siebie rozsadzający bębenki uszu wrzask. Do tegoż świergotu dołączył po chwili inny niższy, jeszcze bardziej rozpaczliwy. Baryton przeradzający się w wysoki dyszkant rzezańca, a należący do trzymającego dziada w imadle uścisku wykidajły, który jakoby z samym diabłem walcząc, wyć zaczął, gdy zębiska zwierza zatopiły się w jego przedramieniu.
- Na bogi miłościwe, to on! Toć to diaboł z Kennenburga! - krzyknął ktoś z ciżby, wywołując jeszcze większe wśród ludzi zamieszanie.

Widzę owe, cnych panów, kręcenie głowami. Słyszę dobrze głośne lekceważące prychnięcia. Ja też, będąc wszak człekiem światłym i uczonym, prychnąłem wtenczas gromko, wiary nie dając wiejskim klechdom i zabobonom. Tym bardziej owej legendzie rosłej w głowach pospólstwa niczym kąkol, o diable z Kennenburga, którym dziady proszalne zabawiały tłuszczę, a stare baby straszyły swe wnuki. Opowiadały wonczas, ku przerażeniu dziatwy, o powykręcanym diable, czorcie, bestii, krogulcu, stworze piekielnym, kłobuku, ssaczu i demonie, a nawet wąpierzu, co to, gdy mrok zapadał, wychynał ze swej upstrzonej wykwitami saletry jamy, by wędrować uliczkami i alejkami Kennenburga, gamratki napadając, zagryzając i siekąc okrutnie. Właził ponoć taki do domów przez nieopatrznie ostawione otwarte okiennice, by przycapiać niewiasty i ssać ich dziewicze piersi, niebogi tym samym na pohańbienie wiekuiste skazując. Historie owe prędko rozlały się poza miejskie mury i podgrodzie, wabiąc jak płomień żądne przygód i pieniędzy - jak ich później określano - robactwo. Ku uciesze wszelkiej maści furfantów.
Nie muszę chyba dodawać, iż prawie wszystkie z owych ekspedycji i obław nic nie przyniosły i nic nie wykazały, a liczne późniejsze szalbierstwa czynione na przesądnych i nieumnych ludziach, szparko wykryto i srogo ukarano. Legenda tedy przycichła, dziady kalwaryjskie zmieniły swój repertuar, stare baby utraciły autorytet i skrutnego kaduka, którym dyscyplinowały rozszczekaną dziatwę, a wszelkiego autoramentu oszuści znów zmuszeni zostali do żmudnego naciągania motłochu.
Taki stan trwał jakiś czas, kończąc się jednak w przeddzień ekwinokcjum, gdy zarośnięty dziad wtarabanił się wprost do karczemnej izby Pod Pełnym Żywotem.

- Jakem żyw, toż to diaboł kennenburdzki - kontynuował krzykacz, wskazując drżącą z przestrachu ręką wprost na szarpaninę. - Jakie zębiska ma, jakie krapcie! Ani chybi on za ostatnie sprzężaju pomarzanie odpowiedzialny! Łowczy go ongi przępędzili, a nynie wrócił, by się mścić! Ludzkiej krwie i mięsa spragnion!
Efektem owych rewelacji, wykrzykiwanych z pełną przerażającą powagą, był taki, że nikt nawet się nie ruszył, by wykidajle pójść na ratunek. Miast ruszyć w sukurs, wszyscy stali jak wryci, wybałuszając ze strachu oczy na obraz godny najniższych kręgów piekła. Na szczęście wtóry z drabów - widać, diabły i demony za nic mając - wstawszy i z paskudną klątwą na ustach kopiąc zdradziecki stołek, chybko pochwycił stojącą na stole konew i ruchem szybkim a stanowczym przydzwonił cynowym naczyniem prosto w zarośnięty czerep kaduka. Dziad zakwiczał, zakwilił żałośnie i padł jak rażony boskim piorunem, osuwając się na ziemię i leżąc tak rozkraczony. Konew zaś, ku wielkiemu zdziwieniu tłuszczy, nie rozpadła się. Naczynie nie pękło w dzwonka przy kontakcie ze złym, a na dodatek, powaliło go jednym ciosem. Nie potrzeba było wiele czasu, by cynowa konew została okrzyknięta Świętą Konwią od diabłów, której wręcz boskie moce diabelskich głów rozbijania upatrywano w piwie pochodzącym z pobliskiego klasztornego browaru.

Tak, drodzy panowie i drogie panie, spójrzcie w bok, na kominek kiedyś, teraz zaś marmurowy ołtarzyk. Wciąż ów artefakt tam stoi na swym honorowym miejscu otoczony świecami nad misą wotywnych darów. Dziw bierze, że zrazu tejże oberży w kaplicę nie zmieniono. Choć nie, czyż karczma nie może być świątynią piwa? Jasne, że może! Nawet, gdy nie w smak to tutejszym hierarchom. Wszak ludzie i tak swoje wiedzą.
Acz spokojnie, to nie koniec opowieści, to dopiero jej zaczątek. Zamówcie więc konwę piwa, bo w gardzieli od doniosłych słów zaschło, a ja opowiem wam o dalszych losach straszliwego kaduka, które były jak owe ziarno, co to ślepej kurze się przytrafiło. Kurze, która, jak się okazać dopiero miało, od samego początku siedziała wtedy w karczmie.






Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Dandzialf.6451

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Pierwszym mym zetknięciem z RP było Aiwe jakieś 3 lata temu. Z gier mmo rpiłem tylko w GW2. Później zaś osiadłem na Torilu (tekstówce), pisząc sobie i grając.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- w GW1 grałem na premierę w 2005 roku. Ukończyłem wówczas podstawkę i kolejne do niej dodatki. W GW2 gram od 3-dniowego headstartu. Rzecz jasna, nie cały czas. Miałem swoje długie przerwy. Tak na wzgląd małej ilości contentu po premierze samej gry (farmienie wówczas legendarek sobie odpuściłem), jak i miałkości tamtego pvp. Od czasu odkrycia RP w GW2 gram bardziej regularnie. Co do lore... coś z jedynki wciąż pamiętam, z dwójki pomnę wszystko. W międzyczasie czytałem też Duchy Askalonu.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Pierwszą gildią był Dziki Gon (gildia nierpowa), Później była potężna przerwa, która zakończyła się wraz z wstąpieiem do Aiwe, mej drugiej gildii. Tam trwałem aż do pamiętnego exodusu znacznej części sekcji rpowej, po którym to z Aiwe odszedłem, by przyłączyć się do ziomków z Kompanii Zenitu. Trochę czasu tam zagrzałem, lecz niechęć do mego zamiłowania wszelakich archaizmów szybko mnie stamtąd wyrzuciła. Próbowałem jeszcze raz tam dołączyć, udało mi się pod warunkiem, iż skończę z polskimi archaizmami, lecz jak widać, nie wytrwałem w tym założeniu, co poskutkowało wydaleniem mnie z gildii. Następnie natrafiłem na Żelazne Wilki, u których, niestety, też me pisanie nie spotkało się z przychylnością, a rzekłbym nawet, iż z wrogością. Następstwem tego było całkowite porzucenie RP w GW2, skupienie się na Torilu i tam rpieniu. Ostatnio jednak zakupiłem sobie PoFa, który na nowo rozbudził mą chęć rpienia w tym właśnie świecie. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że z innych perspektyw mogło to wyglądać inaczej. Acz wszystko tu piszę z mego punktu widzenia. 

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Ligę pamiętam jeszcze z opowiastek ludzi z Aiwe i innych gildii. Nie będę ukrywać, że niezbyt pochlebne były to opinie. Lecz duzo czasu od tamtejszych momentów minęło, a jak wiadomo, wszystko nieustannie się zmienia. Więc mając i tak wąski już wybór w niezbyt licznej braci polskich gildii RP w GW2, składam podanie własnie tu.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Michał, skrobiący ilustracje miłośnik historii, fantastyki, muzyki (głównie filmowej i "growej", jak i starych przebojów), książek (ze szczególnym uwzględnieniem tychże o odpowiednio starej dacie wydania). Niegdysiejszy adept fechtunku, który obecnie spogląda na swój długi brzeszczot głównie z pozycji siedzącej.
Rzekłbym, standard.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Praktycznie o każdej możliwej, jesli jest coś do roboty. 
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Markos w Październik 22, 2018, 16:26:16
Ignisie, Ignisie, Ignisie...

Szczerze nie mam zielonego pojęcia jak zareagować na twoje podanie. Znam Cię z Aiwe i z Zenitu, wiem też o twojej obecności w Wilkach. "Niechęć do archaizmów" którą nazywasz, była spowodowana między innymi tym że twoja staropolszczyzna była absolutnie nie zrozumiała i odmawiałeś pisania w normalny sposób twierdząc że to INNI powinni nauczyć się takiej wymowy. Piszesz o agresji w Wilkach, a przyznam Ci się że przed moim odejściem powiedziałem o tobie kilka dobrych słów, bo miałem nadzieję że będą z Ciebie ludzie. Potem okazało się że cytując: "Był sobą" i "Wyskakiwał z papą do wszystkich". Widziałem też twoje ostatnie podanie do Zenitu gdzie jesteś zbanowany i tam wszyscy którzy Cię znali nie chcieli Ci dać kolejnej szansy, raczej nie tylko za twój styl pisania ale i za permanentne składanie i łamanie obietnic. Za swoje zachowanie byłeś wielokrotnie upominany i ani razu to nie skutkowało, chyba że na chwilę.
Myślałem naprawdę długo nad decyzją, czy się wstrzymać czy być na nie. Ale skoro ty ze "swojego punktu widzenia" pokazujesz się jako osobę absolutnie niewinną a wręcz powiedziałbym ofiarę zdecydowałem się zagłosować na NIE.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Erza w Październik 22, 2018, 17:16:15
Miałam nic nie pisać i mało kiedy wypowiadam się w negatywny sposób o kimś. Zazwyczaj wolę by każdy sam sobie wyrobił zdanie, no ale... wymieniłeś ''wrogość w Wilkach'' a, że tam byłam, to pozwolę sobie nakreślić jak ta sprawa wyglądała z nieco innej strony. Kiedy zaaplikowałeś, byłam zachwycona Twoimi tekstami. Sama lubię stosować archaizmy choć z umiarem, by jednak drugi gracz mógł zrozumieć moją wypowiedź, a nie tylko po to by zaświecić i co było notoryczne w Twoim przypadku, obrażać innych. Pomijając już samą kwestię RP, że nie dało się z Tobą grać, bo nikt nie mógł nic zrozumieć, tylko alttab do słowników. Wszelakie rozmowy totalnie nie dawały nic. I teraz najważniejsze. Poszedłeś dalej i również rozmowy na /g były nie do zrozumienia dla tych którym już nie chciało się szukać tłumaczeń, a wręcz Twoje wypowiedzi były niemiłe, a nawet czasami obraźliwe. W pewnej chwilii przegiąłeś pałę i tyle było z pokojowych rozmów, i poszedł kick z gildii.
Chciałbym zrozumieć dlaczego to robisz... jakim cholernym cudem tyle sytuacji nie daje Tobie nic do myślenia, bo scenariusz w każdej gildii jest ten sam.

NIE
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Ignis w Październik 22, 2018, 18:01:06
Nie wiem, czy odpowiadanie komukolwiek pod własnym podaniem jest tu akceptowane, ale muszę się do pewnych rzeczy odnieść.
Po pierwsze, nie jest prawdą, że wszyscy "starzy" z kompanii jak jeden mąż byli przeciw memu powrotowi. Wystarczy zresztą wejść na ich forum i zobaczyć.
Po drugie, tak. Nie zamierzałem i nie zamierzam ukrywać, iż Wilki wspominam najgorzej ze wszystkich trzech gildii, w których byłem, dlatego też wspomniałem o tym w mym podaniu.
Nie chcę tu dyskursów prowadzić, jak było, dlaczego, czemu tak, a czemu tak nie było etc. Każdy widzi sprawy inaczej, szanuję to, liczę na uczciwe spojrzenie innych, jak i poddaje się ich osądowi.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Zav w Październik 22, 2018, 18:52:29
Wiesz co Ignis? Jestes twardym orzechem do zgryzenia, gdyż zwykle moje wypowiedzi co do podania konczą sie na jednostronnym głosie, ale tutaj sprawa wygląda całkowicie inaczej. Jakbym miał oceniać jedynie według podania to jestem całkowicie na tak, gdyż zostało schludnie napisane, a bogactwo słów pokazuje na co cie stać... przez co wiele razy musialem zaglądac do neta, co po niektóre słowa znaczą. I tu się pojawia twój mały problem z którym za kij nie chcesz zawalczyć. Ogółem nie będe owijał w bawełnę i dostanie mi sie przez to po uszach, ale wiekszosc osób znajdujących sie akutalnie w lidze mają do ciebie dość negatywne nastawienie przez twe pobyty w innych gildiach Rp oraz znanym juz twoim problemem. Mianowicie co do sedna mojej wypowiedzi, albo zaczniesz próbowac sie dostosowywac do otoczenia, albo zostaniesz czarną owcą. A wiesz juz chyba pewnie jak koncza takie przypadki. Masz dwa wyjscia.
1. Skonczenie z uzywaniem tylu róznorakich archaizmów, aby taki "prosty" czlowiek jak ja, mógl przeczytac podanie bez wchodzenia na internetowy słownik co chwile.
Albo
2. Dać sobie spokój, gdyż Rp'ienie ma być przyjemnoscią, a nie "altabowaniem" co chwile do przeglądarki, aby zrozumieć twoje przesłanie.

Póki co wstrzymuje się co do wydania jakiegokolwiek osądu.

Edit: Jednak jestem Za, kazdemu nalezy sie szansa. Najwyzej spotka cie taki los, co w innych gildiach, choć mam cichą nadzieję ze jakoś się u nas odnajdziesz. Nie zmarnuj mojego głosu i wielu innych na dole.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Ignis w Październik 22, 2018, 19:25:54
Miałem nic tu nie tłumaczyć, ale jednak pragnę coś wyjaśnić. Nie chcę, by narysowany tu został obraz mnie jako jakiegoś zadufanego w sobie dupka, który czerpie przyjemność ze świadomości, iż inni muszą się gimnastykować, by cokolwiek co piszę zrozumieć.
Moje archaizmy i to jak piszę wynika z tego, że wcześniej, podczas mego pobytu w Aiwe, miałem problem z pisaniem ogólnie. Nie wiedziałem co pisać, jak i by wszystko to jakoś wyglądało, by się nie kompromitować. Jednym słowem - szło mi bardzo słabo. Wtedy na tekstówce, o której w podaniu wspominałem, natrafiłem na kogoś, kto właśnie tak pisał - jakoby sam Sienkiewicz z grobu powstał i zasiadł przed komputerem. Bardzo mi się to spodobało i wręcz urzekło. Dlatego od tamtego czasu wręcz pochłaniałem książki bardzo starej daty, jak i każdy inny tytuł, który posiadał takowe słownictwo. Chodzi o to, iż tak właśnie pisząc, pisanie przychodziło mi łatwiej, płynniej wręcz swobodniej. Gdy kiedyś zastanawiałem się, co tu napisać, teraz po prostu pisałem. Tak ze względu na anegdotyczny sposób dawnego pisania, co to próbowałem imitować, jak i wielu wtrąceń, co jako dawny środek stylistyczny, po prostu pomagało mi. Tak się w to wciągnąłem, tak tym przesiąkłem, iż zaczęło do wypływać na moją komunikację poza pisaniem IC. Wtedy wręcz łapałem się na tym, że miast używać archaizmów, musiałem je zamieniać na współczesne odpowiedniki.
Prawda też była taka, że nie rozumiałem tego, iż zabrania się mi pisać w sposób, jaki chcę, a przecież nie pisałem błędnie, przecie archaizm nie jest błędem. Zresztą byłem przekonany, że to tylko dodaje klimatu memu pisaniu. Klimatu, którego brakowało - mym zdaniem - pisaniu innych graczy. I w pełni rozumiem, obecnie przynajmniej, iż mogło to być źle przez innych odbieranie - owe moje niezrozumienie problemu. Ale to było już jakiś czas temu. Rok, dwa lata? Może powinienem to tu od razu napisać, ale, uwierzcie mi, te małe nierozszerzalne okienka w podaniach nie zachęcają do zbytnich rozwodzeń w odpisywaniu na pytania.
Pisałem o tym w podaniu do Kompanii, że owa mania na archaizmy w czasie tegoż czasu przeszła mi. Mogę tak pisać, ale zdaje mi się, iż się już trochę w tym wyrobiłem i nie jest to już mi potrzebne, by móc swobodnie pisać. Kiedyś próbowałem tak zrobić, jeszcze za dawnych czasów, ale nie wyszło. Teraz sądzę, iż jestem już wolny od tego przyzwyczajenia.
Me podaniu tutaj jest napisane tak a nie inaczej, gdyż rozmawiając przed jego złożeniem z jednym z członków Ligi, i opowiadając mu właśnie o mych zaszłościach z innymi gildiami, jak i o mych archaizmach, lekko się zdziwił, że takie coś mogło być aż tak źle odbierane. Dlatego niejako chciałem spróbować bardziej zabarwić me podanie IC właśnie w taki styl.
Nie będę też ukrywać, że wciąż lubię wdrażać mniej popularne słownictwo - miast pisać fotel czy siedzenie, krzesło, mogę napisać karło. Zamiast kielicha czy szklanki, szklanicę, bukal bądź roztruchan, różnicując jakby i ubarwiając przy tym opis.
Nie wiem, czy ten długi mój wywód uznacie za godny wiary, ale napisałem to, co napisać chciałem. Reszta w Waszych już rękach.
Przepraszam, jeśli wprowadzam mymi odpowiedziami zamęt w temacie.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Ericotalion w Październik 22, 2018, 19:46:58
No to moja kolej.

Nie znam cię, ale patrząc na twoje podanie, na te bogate i płynne użycie języka z przeszłych okresów literackich, ogólnie prześwietne jego użycie, chciałbym ujrzeć cię w szeregach Ligi i lepiej poznać twoją historię i Ciebie.

Niech Baltazar ma cię w opiece Ignis
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Pacig w Październik 22, 2018, 19:54:13
Tak.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Varrus Shatterblade w Październik 22, 2018, 22:14:29
Od czego mógłbym zacząć...

Tak, wiem kim jesteś. To właśnie Twój specyficzny sposób wysławiania się na Chatango w poprzedniej gildii sprawił, że napisałem tam podanie i zacząłem moją przygodę z RP. Byłeś nawet jedną z osób, która dała TAK mojemu podaniu, gdzie w przeddzień przyjęcia mnie do gildii nastąpił drugi rozłam i niestety nigdy nie mieliśmy możliwości razem poRPić.

Tak, znam Twoją twórczość, śledzę Twoje konta na kilku stronach i jestem pełen podziwu widząc każdy z Twoich artów.

Specyficzna staropolszczyzna zachęciła mnie do znalezienia mojego sposobu na RPy, co nakłoniło mnie do pisania wierszem pamiętnika mojej postaci, potem utworzenia dla niej motywu muzycznego, następnie uznałem, że sam spróbuję rysować... Teraz zostałem nawet zaproszony do współtworzenia najnowszej odsłony GuildMaga, tworząc ilustracje dla najnowszego drukowanego wydania, gdzie wszystkie zarobione pieniądze zostaną przekazane World Child Cancer, fundacji zajmującej się pomaganie dzieci chorych na raka (jeśli ktoś chce wesprzeć, link umieszczam tutaj THE ANNUAL 2018 A GUILD WARS 2 CHARITY MAGAZINE (https://www.guildmag.com/annual/). A to wszystko... Dzięki specyficznym tekstom na Chatango, które pewnego dnia, otwierając tamto forum zupełnie przypadkiem, przykuły moją uwagę.

Nawet mnie nie znasz, a w sumie wpłynąłeś na moje życie do takiego stopnia, że z pewnością się tego nie spodziewałeś, a może i jeszcze teraz nie dowierzasz. Po tym przydługim wstępie myślę, że ostateczny werdykt jest jednak oczywisty. Wracając do tego, jak kiedyś zwykłem odpowiadać:

Trochę mnie to zdziwiło, kiedy z zaskoczenia
Podanie to ujrzałem. Oczy aż przecierać
Zacząłem, bo uwierzyć było mi dość trudno...
Chyba dwa lata właśnie co minęły, trudno
Uwierzyć mi w to było, że kiedyś, po prostu
Otwierając to forum zobaczę, że postu
Najnowszego w zgłoszeniach Ty jesteś autorem...
Razy kilka musiałem sprawdzić, czy też moje
Oczy mnie nie zmyliły, czyś jest tą postacią,
Która pismem i mową sprawiła, że zacząć
Odgrywać i swe własne przygody zachciałem
I dużo przyjemności z tegoż później miałem.
Czas jednak podsumować te powyższe słowa,
Od których to natłoku może zacząć głowa
Boleć, choć spoglądając na te teksty Twoje
Coś tak mi się wydaje, że problemem to nie
Będzie jakimś zbyt wielkim... Ach TAK, zakończenie
Bardzo serdecznie witam na Ligi terenie!
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Glacial w Październik 23, 2018, 14:58:47
Trzeba przyznać, że jesteś postacią budzącą sporo kontrowersji, co widać po samej różnorodności odpowiedzi pod tym formularzem. Z tego co widzę, zraziłeś do siebie całką sporą liczbę osób, skoro to już czwarta polska gildia rp do której aplikujesz. Niepokojące jest to, że z dwóch poprzednich zostałeś wyrzucony, a w jednej z nich nawet zbanowany.

Staropolszczyzna choć zdecydowanie wygląda bardzo ładnie w opowiadaniach takie jak to i stanowi ciekawe urozmaicenie, podczas zwyczajnych "karczemniaków" może być trudna w szybkiej interpretacji. Moim zdaniem nie jest to powód, dla którego można by odrzucać podanie do gildii RP. Czym innym jest jednak kwestia uporu oraz obraźliwych komentarzy w kierunku współgildiowiczy, które z tego co wiem, pojawiały się z Twojej strony. Dostawałeś już wiele szans od wielu osób. Skąd mamy mieć pewność, że i tym razem nie skończy się tak, jak za każdym razem do tej pory?

Przykro mi, ale jestem na NIE.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: DarknessTrance w Październik 23, 2018, 21:41:58
 tak
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Lunar w Październik 23, 2018, 21:43:03
Jestem w stanie dać ci szanse patrząc po tekście jaki napisałeś. Uważaj jednak na swe słowa. Za.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Nish w Październik 23, 2018, 23:11:31
Tak, to ja rozmawiałam z Ignisem na whispie i widzę, że czysto kurtuazyjne zdziwienie po jego opowieści, że jak to możliwe, że konflikty i ban wynikały tylko ze stosowania archaizmów najwyraźniej odebrane zostało jako zachęta - nie spodziewałam się takiego wysypu niezrozumiałych słów w części IC i nawet OOC. Jest pewna granica, gdzie archaizmy są jak najbardziej w dobrym guście, a gdzie ocierają się o kicz albo wręcz lekceważenie odbiorców. Dla mnie ta granica wygląda tak: póki można zrozumieć z kontekstu zdania o co chodzi, a nikt nie zgłasza, że nie rozumie tekstu, jest w porządku. Miło jest widzieć inteligentnych ludzi z pasją - czerpanie inspiracji ze starych książek to coś, czego nie spotyka się u młodych osób, jesteś na pewno niebanalny i wyjątkowy... Tyle że jak dumny paw.


Przyznam, że mam z Tobą ogromny kłopot. Z jednej strony - cenne zdanie osób, które miały z Tobą styczność i moje wnioski, zarówno po lekturze podania, jak i po naszej rozmowie na whispie. Z drugiej strony zapewnienia o tym, że się zmieniłeś, lecz...

Po Twoim podaniu (co może być bardzo krzywdzące) wnoszę, że używasz archaizmów, często nie znając ich znaczenia lub, co gorsza - ich odmiany, przez co nawet te, które są szerzej znane są dla mnie ciężkie do rozszyfrowania. Ciężko mi wyobrazić sobie płynną grę z Tobą, gdybym musiała co chwila minimalizować GW2 by googlować niektóre z określeń i zastanawiać się, co autor miał na myśli. Archaizmy tak, są cudne ale w umiarze i póki z kontekstu zdania można się domyśleć ich znaczenia. Tu nie ma umiaru, a niektóre są tak abstrakcyjne, że jako Mistrz Gry podczas eventu chyba bym się zapłakała rozszyfrowując akcje Twojej postaci, bo pochłonęłoby to za dużo czasu. Początkowo myślałam, że jesteś w archaizmach oszczędny, tak jak gitarzyści używają powerchordów oszczędnie dla efektu, by nie otrzeć się o kicz albo jak ślązacy którym czasem zdarza się użyć śląskich słówek, ale nie. To jest ciężkie do zrozumienia, momentami wręcz groteskowe, a co więcej - niektóre słowa po prostu się nie nadają. Wiesz, siedzę na karle pisząc tę odpowiedź.


Miałam trochę czasu na zapoznanie się z Twoją historią. Byłeś we wszystkich innych gildiach roleplay. Wracałeś do nich, dostawałeś kolejne szanse i jakoś je zaprzepaszczałeś, łamiąc obietnice, które składałeś - podejrzewam, że podobnie brzmiące, jak to co piszesz u nas - że nie potrzebujesz już efekciarstwa w postaci archaizmów, by lekko Ci się pisało. Sęk w tym, że mam pewne podstawy by sądzić, że ciężko było Ci się od tego odzwyczaić i inni czuli się przez Ciebie po prostu lekceważeni, tym bardziej, że wielokrotnie Cię upominano. Czytałam, że nawet korygowano Twoje posty na forach tak, by były czytelne dla szarych zjadaczy chleba. To problem, który nie istnieje od dziś czy od wczoraj. Podobnie jak Glacial słyszałam również, że niektórymi określeniami, które już wyszły z użycia zdarza Ci się obrażać innych. Czy znasz znaczenie słów których używasz, czy po prostu myślisz że znasz - nie wiem, ale myślę, że sam fakt, że z uporem maniaka ignorowałeś to, że ktoś Cię mógł nie zrozumieć nie świadczy o Tobie dobrze. Czy to przeszłość, czy nie - chyba nie chcę byśmy to my to weryfikowali.

Na uwagę zasługuje też sam fakt, że - podkreślę to jeszcze raz - Liga jest ostatnią gildią, w której jeszcze Cię nie było. Z gildii, do których jeszcze masz wstęp zostaliśmy my i Aiwe, do którego jednak nie zdecydowałeś się złożyć podania. W przeciągu ostatnich 3 lat nie brałeś nas pod uwagę. Fakt, że nie kryjesz się z tym nawet pisząc tutaj podanie, podkreślając dodatkowo to, że słyszałeś o nas niezbyt pochlebne opinie, a w dodatku się ich trzymałeś bądź trzymasz, jest absolutnie na Twoją niekorzyść, choć zapewne jesteś szczery: "Lecz duzo czasu od tamtejszych momentów minęło, a jak wiadomo, wszystko nieustannie się zmienia". Gdy rozmawialiśmy, chciałeś Okresu Próbnego, by przekonać się czy roleplay w Lidze Ci odpowiada (może pod koniec to my powinniśmy do Ciebie napisać podanie czy zostajesz u nas czy lecisz w świat?). Wiedz jednak, że nie lubię osób które wyrabiają sobie negatywną i jedyną słuszną opinię słuchając tylko osób trzecich, nic nie sprawdzając empirycznie, zaś, co więcej - mają bądź miały nas za tych "złych ludzi, którzy podstępnie" odeszli z innej gildii "niszcząc sekcję roleplay", mimo że miały nie raz okazję poszukać informacji o tym, czy to prawda. Teraz, gdy liczba Twoich alternatyw się zmniejszyła ciężko mi to sklasyfikować jako szczerą ochotę do doświadczeń, a raczej jako desperację.

Wspomnę jeszcze o jednym. Jednym z Twoich pytań było pytanie o to, czy są u nas osoby z Wilków. Jasno zasugerowałeś, że głównie chodzi Ci o obecność Larfa, tak jakby jego nieobecność u nas była wymogiem. Larf nie zasłynął u nas jako postać konfliktowa, przynajmniej nie na dużą skalę, stąd... Mocno zaniepokoiło mnie takie stawianie sprawy jeszcze zanim się u nas pojawiłeś z podaniem. Nawet gdyby u nas był i tak decydowałaby większość, a druga sprawa - skoro zapewniasz nas (i Zenit) o swojej wewnętrznej przemianie, skąd pomysł że i on miałby się nie zmienić skoro byliście w konflikcie? Tu już wchodzę na czyste teoretyzowanie, wybacz.


W skrócie - jesteś ciekawą osobą, ale nie wiem czy Ty się u nas odnajdziesz i czy my odnajdziemy się z Tobą. Masz przypiętą krzywdzącą łatkę w innych gildiach roleplay i otacza Cię negatywna sława, wcale nie z powodu samych archaizmów. Choć naprawdę w pierwszym momencie skłaniałam się ku temu by jednak Cię sprawdzić, ufam tym, którzy Cię znali i o Tobie słyszeli, a także moim spostrzeżeniom i odczuciom. Jestem na nie.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Irunn w Październik 24, 2018, 01:40:09
Nieczęsto odpowiadam na podania, ale wokół tego zrobiło się tyle szumu, że musiałam w końcu je przeczytać. I powiem szczerze - nie dobrnęłam do końca. A to kiepski znak. Nie chodzi już nawet o zrozumienie tych słów, dobieranie ich zajmie tyle czasu, że na taką emotę będzie się czekać wieczność. Na spontanie wyjdzie słabo, podczas tur koszmarnie. A skoro jest to rzecz, która wielu ludziom nie pasowała, to afiszowanie się nią w podaniu jest raczej nietrafionym pomysłem.

Zazwyczaj przymykam oko na część ic, w końcu ćwiczenie czyni mistrza. Ale część ooc nie poprawiła rokowań. Skakanie od gildii do gildii samo w sobie jest raczej kiepskim sygnałem. Opinie Markosa i Erzy również nie napawają mnie entuzjazmem, a są to osoby, którym jestem w stanie zaufać w tej kwestii.

Przykro mi, ale ostatecznie jestem na nie.
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Forest w Październik 24, 2018, 10:44:52
Nie wiem jak wyglądała sytuacja w innych gildiach które spowodowały całą tą dyskusje ale jestem za dawaniem szansy,zwłaszcza że po to istnieje okres próbny, a część opisową zrobiłeś naprawdę ciekawie.Jestem na tak
Tytuł: Odp: Podanie - Dandzialf.6451
Wiadomość wysłana przez: Nish w Październik 24, 2018, 18:05:12
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.
[/align]