(http://i.imgur.com/A8Br5Hj.png)
Część fabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostałyby trzy sytuacje, ale chciałbym po raz kolejny napisać coś swojego. W moim poprzednim podaniu opisałem jednego ze swoich roślinnych braciszków, Ethira, więc pomyślałem, że tym razem przedstawię jego nieco bardziej socjalnego bliźniaka - Daenira. ***
,,Pod Byczym Łbem" bardzo się zmieniło. Tak bardzo, że Daenir dałby sobie uciąć drugą rękę, że jego braciszek już nogi w tym przybytku na pewno nie postawi.
Na miejscu niekształtnej, drewnianej budy stała nadal swojska, ale porządnie zbudowana tawerna. Ciemne bale drewna ustawione były jedna na drugiej, a między szczelinami wiły się misterne metalowe zdobienia Duchów Dziczy. Dach zamiast ówczesnej słomy mógł się pochwalić ceramiczną dachówką, skutecznie odstraszając potencjalne kontrole bezpieczeństwa. Wszak karczma na drodze z Divinity's Reach do Lion's Arch musi być porządna!
Renowacja wcale Daenira nie zachęcała do odwiedzin. Pamiętał, żeby pozbyć się swojego ukochanego kapelusza z niebieskim, pawim piórem i nieokiełznane listki skryte były pod kapturem znoszonego, lnianego płaszcza bez żadnych ozdób. Próżność nie pozwoliła mu jednak rozstać się z karmazynową kamizelką i purpurowo-czerwonymi spodniami, które były ciasno dopasowane do ciała.
Jeszcze raz rozejrzał się wokół siebie, po raz setny dziś sprawdzając, czy ktoś go nie śledzi. Usatysfakcjonowany wkroczył do karczmy, gdzie już na wejściu uderzyła go fala smrodu starego piwska, tytoniu i mięsiwa siódmej świeżości, bulgoczącego w podejrzanym kociołku nad wielkim paleniskiem na środku Sali.
Przygryzł wewnętrzną stronę policzka, bardzo nieszczęśliwy, że właśnie mógłby stracić jedyną pozostałą rękę. Postukał się palcem protezy w śródręcze, skrzypiąc przy tym nieco metalicznie. Już dawno nadawała się do przeglądu, lecz będąc uciekinierem ciężko znaleźć asurę, która skalibrowałaby jego sztuczną rękę. No, ciężko znaleźć taką, która przedtem nie zrobi mu wykładu, jak wielkim jest Bookah i że powinien wracać na drzewo, a na to nie miał czasu.
Musiał dowiedzieć się, gdzie jest fioletowy. Musi dowiedzieć się, co z Teffu.
Karczma nie miała za wielu gości, a większość z nich była zbyt zajęta, żeby Daenira nawet zauważyć. Dwójka ludzi (Jeden miał zadziwiająco piękny, prosty nos) mówiła coś przyciszonym głosem przy stoliku w rogu sali, a grupka trzech asur przekomarzała się, czyj wynalazek lepiej liofilizuje owoce. Stłumił tęsknotę za swoim dobrym, szczurzym kumplem i spokojnym krokiem ruszył do kontuaru, starając się nie oddychać za głęboko.
U celu jego podróży stał kontuar, przy którym stanął, ściągając z pleców długi łuk. Nie ryzykował i nie pozbawiał go cięciwy. Nie po tym wypadku z Quagganami w sklepie rybnym.
Przywitał go tubalny głos karczmarza.
– Powitać nowego roślinnego, hehe, niewiele was tu bywa. – Ugościł go tłusty norn w ubrudzonym fartuszku.
Stłumił chęć wywrócenia oczami. – Niezbyt żyzna gleba, ciężko zapuścić korzenie. – Odparł mu nieco ochrypniętym głosem. To chyba pierwszy raz od 3 dni, kiedy się do kogokolwiek odezwał.
– Ooo, ktoś tu zapomniał o podlewaniu i nam roślinka uschła, chłechłe, już Ci browarka leje kolego, pierwszy na mój koszt, nie wyglądasz najlepiej. – Zagadał wyjątkowo troskliwie, zgarniając w miarę czysty drewniany kufel. Nalał doń piwa, stawiając kufelek przed gościem.
Gość ten już miał nieco obruszyć się na takie spoufalanie, ale temperament ugasił szybko, tak samo jak pragnienie, gdy dorwał się do naczynia dość łapczywie. Odchylił głowę do tyłu, przez co kaptur zsunął się na ramiona.
Norn wydął usta niczym sum, co świadczyło chyba o głębokim zamyśleniu. Już miał mu to zamyślenie przerwać, bojąc się o potencjalny zawał, ale zaraz się odezwał. Niestety, słowa karczmarza mu się nie spodobały.
– Ty, ja Cię nie znam przypadkiem? Znajomy mi o tobie chyba opowiadał. Dea...Dae.. – Zaczął sobie przypominać, ale właściciel imienia szybko wskoczył na kontuar i obiema rękami zatkał usta mówiącemu, uśmiechając się przepraszająco.
– ĆŚŚŚŚŚ, to na pewno pomyłka, dawno i nie prawda. – Odparł szybko Daenir, naciągając kaptur na głowę. Zszedł prędko z kontuaru, bo ludzie zaczynali się patrzeć. – A jeśli można wiedzieć, kto mógłby mieć tak rozwiązły język? Nie wyglądasz na plotkarza. – Zainteresował się. Wszak, dokładnie po to tu przyszedł. Podejrzewał, że fioletowy bywał w tym miejscu, a kolega przed nim był chyba potencjalnym źródłem informacji.
– A Ty nie wyglądasz na balerinkę, a wskakujesz na stół lepiej niż moja żonka, hehe. – Karczmarz nie wydawał się obrażony gestem, a po tym, jak Daenir spiorunował go wzrokiem, kontynuował. – Taki fioletowy, kaprawy z ryja, wysoki jak szafa, kojarzysz? – Karczmarz nieco spoważniał po wypowiedzeniu tych słów, opierając się o kontuar.
Daenir zmarszczył brwi, nie do końca przekonany. – Coś mi się nie wydaje, żeby Ethir chciał z Tobą rozmawiać. Za wesoły jesteś.
– A Ty nie byłeś w stanie przez pierwsze swoje 5 dni pojąć, do czego używa się sztućców.
Policzki gościa nabrały żółtych rumieńców, kiedy Daenir uderzył czołem w drewnianą ladę. –...no dobra, znasz go, pieprzony fiołek. Czy mógłbyś...
Niestety nie mógł dokończyć, bo jeden z ludzi przy stoliku podszedł bliżej i stanowczo złapał Daenira za ramię.
– Noooo, kolego. Wyglądasz na kogoś, kogo gonią kłopoty, a twoja kamizeleczka świadczy, że masz sporą kiesę. Może... – Tym razem to nieznajomy nie dokończył, ponieważ Daenir położył swoje ręce na jego ramionach i teatralnie nabrał powietrza, przybierając Sztuczny Uśmiech nr. 3.
– Pete? Leworęki Pete! Co Ty tu robisz? W życiu nie myślałem, że Cię tu spotkam. Jak dzieci, żona nadal pracuje w piekarni?
Gość wyglądał na zbitego z pantałyku i nie do końca chyba zrozumiał przekaz. –Co? O czym Ty... – Niestety, nigdy nie miał szansy dokończyć po tym, jak Daenir odciągnął się do tyłu i wykorzystując ramiona gościa jako dźwignię, zderzył się swoim czołem prosto z jego nosem, który po głośnym chrząśnięciu przestał być taki prosty.
Uśmiechnięty Sylvari porwał swój łuk spod kontuaru i biegiem ruszył ku wyjściu.
– Karczmarzu, powiedz mu, że czekam na naszej dawnej plantacji. Będzie wiedział! O przepraszam. – Zawołał, ostatnie słowa kierując do asury, której przez przypadek wytrącił zasuszoną truskawkę z ręki. Zebrał kilka siarczystych epitetów zanim wybiegł przez drzwi i od razu odbił do lasu, gdzie postara się zgubić potencjalny pościg.
Zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową. Dopóki jego głowa widnieje na liście gończym, nie powinien się wychylać. No ale jak zostawi Teffu z tym niereformowalnym prostakiem, to dziewczyna dostanie cukrzycy przed trzydziestką. Na pewno karmi ją tylko słodyczami.
Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!***
~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:- Rinkachiki.5467
~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?- Moje skromne początki miały miejsce wiele lat temu, gdzie jeszcze za dzieciaka nałogowo grałem w gierki z silnikiem vallheru. Szybko przerodziło się to w szczerą pasję i do dnia dzisiejszego moją najukochaniszą grą są DnDki. Nie zliczę też serwerów roleplay w wowach i runescape, przez nieco bardziej undegroundowe w Gta Sanandreas (Mrucznik-RP był moją totalnie pierwszą-pierwszą RP gierką, to były czasy...), czy innych minecraftowych wynalazków. Wszędzie gdzie gram, usilnie staram się znaleźć potencjalną opcję do RP.
~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?Swoją przygodę zacząłem w gimnazjum z Nightfalls, a GW2 kupiłem w dzień premiery. Znajomość lore oceniłbym całkiem nieźle, lecz ze "specjalizacją" w Sylvari, bo są moją małą obsesją xD Całą resztę znam dobrze, choć nie tak nałogowo.
~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2? Przygodę zacząłem w LmA, potem była to Kompania Zenitu.
~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?Dowiedziałem się o waszej gildii dłuższą chwilę temu dzięki waszym reklamom na /m.
Jeśli chodzi o rozgrywkę RP to wydaję mi się, że Liga jest najlepiej do tego przystosowaną gildią. Po tym jak Kompania zatraciła aktywność, nie mogłem sobie znaleźć miejsca żeby przyklimacić i mam szczerą nadzieję, że u was to miejsca uda mi się znaleźć :)
~ Opisz siebie w kilku zdaniach.Młody mężczyzna, usilnie walczący z nadchodzącą trzydziestką. Z gry niektórzy mogą mnie kojarzyć właśnie dzięki Daenirowi, bo od niego wzięła się moja ksywka.
Niewiele się zmieniło od mojego poprzedniego podania dwa lata temu (Oprócz kilku siwych włosów) - nadal kocham gry MMO i roleplay, bez względu na to w jakiej skali, wielkich kampanii czy przyjemnych spotkań w karczmie.
~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?Raczej są to godzinki wieczorne, codziennie i jestem dostępny najczęściej w tygodniu - weekendziki często w pracy niestety.
Witaj, Daenirze, kopę lat. :) W sumie nie mam za wiele do powiedzenia na temat Twojego podania, bo jest jak najbardziej w porządku. Piszesz dobrze, pamiętam jak grasz, zresztą widzę nawet znajome postacie. Tutaj generalnie jak najbardziej na plus.
Co do samego Ciebie, to chyba nie mieliśmy jakoś szczególnie dużo interakcji (a przynajmniej ja zbyt wielu nie pamiętam), ale na pewno nie mam nic przeciwko Tobie. Martwi mnie tylko to, czy przypadkiem nie przyjdzie tu za Tobą więcej osób z Zenitu, bo uczciwie powiem, że nie ze wszystkimi chciałabym ponownie być w gildii. W przypadku paru osób, które mogą być Ci bliskie (o ile Wasze relacje nie uległy zmianie), w ewentualnym podaniu byłabym na pewno na "nie", bo nie chciałabym ryzykować powtórki z wydarzeń z Kompanii. Przepraszam, że mówię o tym pod podaniem, ale nie chciałabym być nie fair w stosunku do Ciebie, dlatego wolę o tym wspomnieć od razu na wstępie.
Stąd ode mnie ostrożny głos na "tak" - "tak" dla samego Ciebie, jeśli nie będzie to transakcja wiązana.
Osobiście nic nie mam do Ciebie, dobrze się mi rpiło z Tobą. Tak, myślę że zasługujesz na szansę wykazania się :)
Podanie czytało się przyjemnie - akcja miała fajny flow, ciekawe interakcje między bohaterami i dynamiczne rozwinięcie sytuacji aż do pościgu. Już w podaniu wprowadzasz postaci więc widać, że od razu masz na siebie i swoje RP pomysł -nawet zerknęłam do poprzedniego podania by dowiedzieć się czegoś o Ethirze.
Tak. Dziś nie ma wśród nas na szczęście nikogo podnoszącego ogromny sprzeciw, a za to są ludzie którzy Cię kojarzą i to raczej pozytywnie/neutralnie.