L6F

Rekrutacja => Podania zaakceptowane => Wątek zaczęty przez: Milten w Kwiecień 03, 2016, 05:58:31

Tytuł: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Milten w Kwiecień 03, 2016, 05:58:31
REKRUTACJA. Tak myśle.

 Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę

Nigdy nie sądziłem, że największy wojownik na świecie może tak wyglądać. Oczekiwałem, że będzie przynajmniej humanoidalny, jednakże pomyliłem się i to znacznie. Przypominał raczej..dwunożnego nietoperza o wzroście mniej więcej człowieka, przygarbionej sylwetce i posiadającego dwa pokaźnych rozmiarów skrzydła. Oczywiście, "nietoperzem" był jedynie przy dość pobieżnych oględzinach. Jego ciało przypominało czarną masę, upstrzoną niewielkimi, lekko świecącymi punkcikami. Z daleka były niemalże niewidoczne, z bliska jednak tworzyły mozaikę, geometryczne wzory pozbawione większego sensu, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie miał on ust, nie przeszkadzało mu to jednak mówić..a może komunikować się w sposób zbliżony do telepatii. Cokolwiek to było, przypominało kilka głosów złożonych w jedno i zremiksowanych co najmniej dwa razy. Dość nieprzyjemne i kakofoniczne brzmienie sprawiało, że kilka minut rozmowy z nim powodowało silną migrenę. Był świadomy faktu, że jego wygląd może budzić zaskoczenie, ale zapewnił, że ma to "swoje plusy". Roześmiał się także na sugestie o byciu człowiekiem. W końcu, jak to ujął, są oni "tak delikatni", że niezbyt nadają sie na wojowników. Kolejną cechą charakterystyczną tego nietypowego stworzenia był niezwykły chłód, który można było odczuć przy przebywaniu niedaleko. Podobno całe jego ciało jest tak niezwykle zimne, a przelotny dotyk jego skrzydeł może spowodować poważne odmrożenia. Nosił na sobie jedynie szary, zgrzebny płaszcz z kapturem co dawało mu wygląd przygarbionego, niskiego mnicha, gdy decydował się ukryć swoją nietypową aparycje. Dwoje oczu przypominały rubiny, jednolicie czerwone i nieruchome, pozbawione źrenic. Mimo jego jowialnego usposobienia, chęci do żartowania oraz dość swobodnego traktowania istot dookoła siebie, coś w jego głosie sugerowało, że jego reputacja nie jest przesadzona a jeden fałszywy ruch może skończyć się tragicznie. W końcu, a przynajmniej tak mówiły plotki, nikomu nie udało się go jeszcze zranić. Nie podawał swojego imienia, nigdy tego nie robił, tłumacząc, że jego język jest "niewymawialny". Zaśmiał sie gdy zapytałem, z jakiego powodu ktoś o reputacji niepokonanego wybrał mnie na towarzysza. Spojrzał na mnie i odezwał się po chwili milczenia. "Bo bycie niepokonanym jest nudne. Konieczność ochrony tak kruchej istoty może sprawić, że wreszcie nie będę tak bardzo obojętny na wszystko dookoła". Po tych słowach rozpłynął się w powietrzu. A może po prostu odszedł tak szybko, że nie zauważyłem? Któż raczy wiedzieć..

Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru... 

Po krótkiej chwili mdłości i oślepienie wynikłe z nagłego transportu portalem osłabły na tyle, abym mógł rozejrzeć się dookoła i zorientować w nowej sytuacji. Znajdowałem się na plaży, z morzem za plecami oraz tajemniczym, nieznanym lądem przed. Dopiero po krótkiej chwili zauważyłem, że coś jest nie tak ze światłem, które oświetlało teren dookoła. Było mniej więcej tak samo jasne, jak światło słoneczne, ale nie dawało żadnego ciepła. Niebo nad nieznanym morzem było upstrzone czymś, co chciałem nazwać gwiazdami, zmieniłem jednak zdanie, gdy kilka gwiazd dosłownie się poruszyło, zmieniając ułożenie na moich oczach. Nie zastanawiając się długo nad tym dziwnym fenomenem ruszyłem w kierunku lasu, zauważając kolejne niezwykłe rzeczy. Nie było tutaj drzew, był to las wielobarwnych, olbrzymich grzybów. Najmniejsze z nich były wielkości kilku metrów, największe z nich wznosiły się wyżej niż mój wzrok mógł sięgnąć, zasłonięte przez kapelusze niższych. Nie był to nawet początek dziwnych elementów krajobrazu tego nowego świata. Kolor rzeki płynącej przez las był krwistoczerwony, a ona sama pulsowała co kilka sekund, przypominając olbrzymią żyłę. Źródłem światła okazała sie..góra. Znajdujący się daleko na południu szczyt był najwyższym w niewielkim łańcuchu i przypominał bardziej olbrzymi, świecący diament niż klasyczną górę znaną z mojego świata. Jeszcze dziwniejsze było to, że z kapeluszy niektórych grzybów wyrastały owoce przypominające jabłka a kilka kwiatów rosło na litej skale, znajdując się daleko od gleby czy źródeł wody. Kilka niebieskich, papugo podobnych ptaków szybowało nad kapeluszami niższych grzybów. Mówiących ptaków, o czym przekonałem się probując napić wody z czerwonej rzeki. Jeden z nich kategorycznie odradził mi to mówiąc, że to naprawdę zły pomysł. Moja wędrówka w głąb tego miejsca przyniosła jeszcze wiele odkryć, ale to temat na inną opowieść.

 Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka". 

Nazywam się James i jestem byłem barmanem w lokalnej spelunie o jakże wdzięcznym imieniu "Maruśka". Mam..a raczej miałem jednego syna. Po co wam to opowiadam? Aby Was ostrzec przed pewną osobą, która jest na wolności i jest bardzo niebezpieczna. Brzmi dziwnie? Pozwólcie, że opowiem wam historię pewnego dnia, który całkowicie wywrócił moje życie do góry nogami.
Był to kolejny, całkowicie normalny dzień marnowany za lada tej oberży, jeśli można tak nazwać tą melinę. Zwyczajna klientela rozpijała właśnie resztki swojej nędznej pensji w kuflach lokalnego, bardzo kiepskiego piwa. Znajomy pijaczek kolejny raz opowiadał mi historie swojego rozwodu ż żona, jak zawsze wygrażając sie, że ,,puści ją w skarpetkach", tylko po to, aby zakończyć monolog twarzą na blacie. Byłem pewien, że spędzę kolejny dzień swojego życia z tymi "interesującymi ludźmi" dla tych kilku groszy, które dostaje co miesiąc. I wtedy właśnie do oberży wkroczył ON. Wybałuszyłem oczy jak nastolatek, który spotkał supermodelkę na sąsiedniej ulicy. Ten facet miał na sobie garnitur droższy niż cały ten lokal, a twarz miał jak z magazynu o modelach. Co do jasnej cholery ktoś taki robił w tym miejscu? Pomyślałem, że zapewne zepsuł mu się wóz a jego komórka zgubiła zasięg na tym odludziu. Nieznajomy podszedł do blatu i spokojnym głosem poprosił o piwo. Bez słowa podałem mu je, wciąż taksując go wzrokiem. Dopiero po chwili zorientowałem się, że mogę być uznany za wioskowego idiote, który pierwszy raz zobaczył osobę w garniturze, więc po prostu odwróciłem wzrok z powrotem na blat.
-Jak Ci się żyje, James?- Zapytał nagle a ja z zaskoczenia prawie upuściłem kolejny kufel.
-Przepraszam bardzo, ale skąd zna pan moje imie?-Odparłem zaskoczony, patrząc się na niego podejrzliwie. Co jak co, byłem pewien, że nigdy wcześniej z nim nie rozmawiałem.
-Jestem znajomym twojej byłej żony. Wiele mi o Tobie opowiadała- uśmiechnął się i zapalił papierosa. No tak, wszystko jasne. Moja była miała mnóstwo dziwnych "przyjaciół", a także niezwykle irytujący zwyczaj opowiadania wszystkich sekretów naszego życia dookoła.
-...Całkiem dobrze- Próbowałem go zbyć, nie mając najmniejszej ochoty zwierzać się facetowi, którego widziałem pierwszy raz w życiu.
-Nie umiesz kłamać. Wiem doskonale, że kiepsko idzie Ci opieka nad niepełnosprawnym synem. Spore wydatki, co? Nie patrz się tak na mnie, nie jestem tu po to, aby się z Ciebie śmiać. Mogę Ci pomóc
-Jak niby chce mi pan pomóc? Jest pan jakimś agentem ubezpieczeniowym? Bankierem, który chce mi wcisnąć kredyt?- Skrzywiłem się lekko, odpowiadając. Co ten dziwak ode mnie chce?
-Po prostu mogę Ci pomóc z jednym problemem. Wybierz mądrze i pamiętaj, że nie ma odwrotu.
-...- Świetnie. Napastuje mnie jakiś wariat, który chce rozwiązać moje problemy. Byłem już niemalże pewien, że należał do jakiejś cholernej sekty, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania.
-Wiem, wiem. Na pewno uważasz, że jestem jakimś dziwakiem albo sekciarzem. Nic z tych rzeczy, James. Po prostu spróbuj. Nie chce od Ciebie niczego, nawet jednego dolara.
-Okej, w takim razie chciałbym nie mieć już problemu z dzieckiem. A teraz niech pan wybaczy, muszę udać się na zaplecze- Zniknąłem za drzwiami najszybciej jak mogłem, chcąc być jak najdalej od tego dziwaka. Gdy wróciłem, nie było po nim śladu.Na szczęscię do końca mojej zmiany nie wydarzyło się już nic ciekawego. Gdy wróciłem do domu...mój syn zniknął. Jestem PEWIEN, że to ten dziwak go porwał! Dlaczego, do jasnej cholery, to ja zostałem aresztowany?! Proszę mnie wypuścić, muszę go odnaleźć! Niech policja sprawdzi tego faceta, podam jego rysopis! Doktorze, MUSI mnie pan wysłuchać..!
-Interesujący przypadek, prawda profesorze? Zabił swojego niepełnosprawnego syna w bestialski sposób i próbuje nam wcisnąć kit o jakimś tajemniczym nieznajomym- Młody mężczyzna w białym fartuchu odsunął się od okna dzielącego go od pomieszczenia dla nowoprzyjętych pacjentów.
-Mamy go zbadać, McCoy. Jesteśmy psychiatrami, nie sędziami.- Starszy, siwiejący profesor skarcił swojego asystenta.
-... Z drugiej strony, to nie pierwszy raz, kiedy opowiadają o tym facecie który "spełnia życzenia". Myśli profesor, ze coś w tym jest..?
-Bzdury, McCoy. Zamiast rozmyślać nad takimi bajkami, lepiej przynieś mi wyniki badań od Doktor Connor.
-Oczywiście, profesorze!- Gdy drzwi za asystentem zamknęły się, Profesor McCallahan zerknął jeszcze raz na zrozpaczonego pacjenta, który teraz patrzył się na niego przerażonym wzrokiem. -Biedak. Wie co go czeka- Psychiatra mruknął pod nosem, opuszczając pomieszczenie i nie zauważając stojącego za nim uśmiechniętego nieznajomego w garniturze.
Uważajcie na to, czego sobie życzycie.

Informacje na temat Miltena, czyli mnie:

Nazwa konta: Milten.8512

Doświadczenie w roleplay: Około 8 lat roleplayowania, zarówno na żywo jak i online. Grałem w wiele systemów RPG, od fantasy do sci-fi..

Staż w GW: Niewielki. Nie grałem w GW, a GW2 gram dopiero od tygodnia. Znam jednak lore od strony teoretycznej, oczywiście nie perfekcyjnie więc będe starał sie pytać jeśli będą jakieś wątpliwości.

Gildie w GW: Brak.

W jaki sposób dowiedziałeś się o gildii: Od kolegi, który jest tu jednocześnie graczem. 

Opisz siebie: Cholera, najtrudniejsza część formularza. Nie umiem ani nie lubie oceniać samego siebie, ale wydaje mi sie, że jestem dość..specyficzną osobą. Moje poglądy potrafią zirytować, ale jestem raczej przyjaznym i bezkonfliktowym człowiekiem. Chyba. W każdym razie, lepiej po prostu mnie poznać albo najzwyczajniej w świecie porozmawiać.

Godziny gry: Jeśli zdrowie pozwala, to od piątku do niedzieli. Od wielkiego dzwonu także w innych dniach tygodnia, ale nie warto na to liczyć.
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Nish w Kwiecień 03, 2016, 12:10:36
Jedno z najlepiej napisanych podań pod względem części klimatycznej. Jestem na tak

Edit: Wiesz o nas od Mennti?
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Mimetka w Kwiecień 03, 2016, 14:37:50
Tak
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Kanalia w Kwiecień 03, 2016, 14:38:31
Proste Tak
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Oenn w Kwiecień 03, 2016, 15:10:56
Miluś!
Też z chęcią zobaczę Ciebie wśród nas.
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Pacik w Kwiecień 03, 2016, 17:00:53
Tak! \o/
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Mennti w Kwiecień 03, 2016, 17:26:34
Rada Rata Sum jest na tak.

(http://i.imgur.com/UjWVdNU.png)
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Rihad w Kwiecień 03, 2016, 20:41:03
Przyjemnie się czytało, nastawiam się na klimaty :P
TAK
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Krzyshek w Kwiecień 05, 2016, 12:50:23
Plus za nick. Jestem na tak.
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Catherine w Kwiecień 05, 2016, 18:54:30
jasne ze tak :)
Tytuł: RE: Rekrutacja- Milten.8512
Wiadomość wysłana przez: Falkner w Kwiecień 05, 2016, 23:53:28
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)[/align]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.