Część klimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.
Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom.Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...
Mówią na niego siepacz, i to nie z byle powodu. Jest do jedno z pierwszych określeń, jakie nasuwają się na myśl widząc prawie dwumetrowego olbrzyma, którego wzrost sprawia, że zastanawiasz się, czy to napewno człowiek, szerokiego jak stodoła, łysego i z pocharataną twarzą. A na niej, a właściwie tego co z niej zostało po licznych walkach widać lekkie krzaczki zarostu, które jakby chciały wyrastać, ale nie mogły. Może bały się, że i tak zostaną spalone albo pocięte? A może sam ich właściciel je przicnał, ale jednak nieskutecznie? Kto wie. Możliwe też, że chciał zachować jakieś pozory swojej normalności, w końcu nie tak wyobraża się bohatera, który walczył z hordami yeti, kraitów, centaurów, smoków i co tam jeszcze uległo sile jego niemalże granitowych mięśni. A uwydatniał je jeszcze większy płytowy pancerz (chyba, że to nie jego mięśnie, a kilku centymetrowy metal potrafił powstrzymać hordy bestii, ja osobiście w to wątpię), który nie lśnił, ani nie był brudny. Ot zwykły metal, prawdopodobnie stal, niepolerowana, lekko tylko pogięta od uderzeń. Hełmu nie nosił, co zresztą widać po bliznach na jego czerepie. Oparty o ścianę, czekając na mnie prawie jej nie połamał. Zreszta wracając, muszę zobaczyć czy przypadkiem nie rozwalił niedawno co malowanego drewna. Stoi tylko, i gapi się przed siebie. Na jego twarzy nie widać niecierpliwości, złości, ani zadumania. To wyraz twarzy człowieka, który wie, że zaraz będzie musiał znowu kogoś posiekać, ale nie zastanawia się dlaczego, ani czy tego żałuje. Zastanawia się jak to zrobić.
Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...
Zielona trawa. To pierwsze co zauważyłem. Była aż tak zielona, że powodowała swojego rodzaju niepokój. Nic nie może być tak zielone. Nawet to co jedzą Sylvari. Parę drzew. Chyba tak je można nazwać, mimo że są do góry nogami. Liściami i gałęziami trzymają się ziemi niczym krzewy, z tą różnicą, że cała reszta ów drzew wyskakuje z nich w stronę nieba, i rozpościera swoje korzenie, jakby chciały łapać światło. Światło, które wszędzie uderza w ten sam sposób. Nie widać nawet słońca, a co za tym idzie - cieni. Ale jest dzień, napewno, skoro jest tak jasno. Ptaki. Śpiew ptaków. Przynajmniej to jest normalne. Takby się mogło wydawać. Gdyby nie to, że są w pewnych interwałach przerywane, tak samo jak szum trawy, i liści odwro-drzew (wymyślone na poczekaniu). Jak się potem okazało, przez zegar. Zegar naprawdę karłowaty, nie jak ten w ratuszach, na wieżach czy innych staraniach architektonicznych. Był wysokości małej studni, kamienny. Wybił godzinę... No właśnie. Wskazówki nie wychodziły ze środka tarczy. To byłoby za łatwe. Wychodziły z jej krawędzi, tam gdzie powinny być domniemane godziny. A wskazywały właściwie nic, po prostu środek zegara. Uznałem, że mam dość, i nie robi to na pewno nic dobrego mojej psychice. Pobiegłem za siebie, i wskoczyłem spowrotem do portalu, który zniknął. I bardzo dobrze.
Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".
Jakaś postać wystrzeliła przez okno, ale nie tą stroną, która powinną, a właściwie nie tą stroną, do której przyzwyczajony jest w swej pracy oberżysta. Okazał się mikrusem, jakieś metr pięćdziesiąt, metr sześćdziesiąt wzrostu. Za nim skoczył, również przez okno większy. I raczej głupszy, gdyż po zaczepieniu nogą kawałka szkła wystającego z ramy, zwalił się twarzą prosto na podłogę. Mniejszy zdążył w tym czasie złapać za krzesło, i bić przeciwnika nim po głowie i plecach. Większy jednak nie ustępował, wykaraskał się jakoś ze swojej niekorzystnej sytuacji, nadal obijany krzesłem rozwinął swoje ciało prostując się, i zdenerwowaną miną spojrzał na mniejszego, który coraz to wolniej wykonywał ciosy improwizowanym orężem. Większy wyciągnał przed siebie rękę, poszedł prosto, i popchnął nią w głowę (która była niżej, niż on się spodziewał) niskiego, który znowu zaliczył randkę z podłogą. Podszedł do baru, wypił z kufla resztki mojego soku (Scena wyglądałaby na bardziej dramatyczną, gdyby nie ten cholerny sok. Nie piję w miejscu pracy, a nie chciałem mieć kolejnej szklanki do mycia, zresztą cholernie trudno się to robi.), po czym spojrzał na mnie, jakby chciał powiedzieć, że od teraz udajemy, że on jest bardzo, bardzo twardy, a to było bardzo, bardzo mocne piwo. Nadal stałem jak wryty w ziemię. I stałem tak jeszcze przez chwilę, po tym jak duży podnósł niskiego za kołnierz, wynósł go przez okno, a sam wyszedł przez drzwi. Potem sąsiedzi mówili, że kłócili się opieniądze. Inni, że ten mneijszy rzucił oponentowi jabłkiem w głowę. A jeszcze inni, że byli pijani jak cholera. A ja mówię, KTO MI ZAPŁACI ZA CHOLERNE OKNO?
Część nieklimatyczna
~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:
Argoh.5814
~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?
Papierowe nigdy, opcja wyjścia z domu lekko mnie odstrasza. A jeśli chodzi o cyfrowe, to SS13, i kilka innych, tekstowych gier cRPG.
~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?
Pierwszą część grałem baardzo dawno temu, drugą kupiłem zaraz po premierze, ale miałem wiele przerw. Znajomość lore oceniam na 2/10, ale prawdopodobnie dzisiaj się dokształcę w tej dziedzinie.
~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?
Temple of Love (Gandara)
~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?
Ogłoszenie na chatcie w grze.
~ Opisz siebie w kilku zdaniach.
20 lat, Mateyszm nieżonaty, samotny. Szukam ko.... znaczy się, skończyłem technikum na informatyce, głównie czas spędzam na graniu w gry, albo sporadycznym spożywaniu alkoholu, lub czytaniu książek. Niekoniecznie oddzielnie.
~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?
Głównie po 14, do godzin nieokreślonych.
"i see what u did there"
Generalnie jestem na TAK. Podobał mi się opis krajobrazu. Zdziwiony byłem po dość oklepanym "bohaterze".
Jestem za przyjęciem
Czerwony musiałem sobie zaznaczyć :D
Jestem na TAK.
Jeste na TAK.
Czytając o bohaterze i o stworzeniach, z którymi walczył od razu przypomniało mi się GW. Yeti ^^
Co do lore to nie ma co się martwić zawsze służymy radą, no i mamy a wiki całkiem sporo opisanego. Z chęcią na pewno pomożemy wciągnąć się w ten świat.
Jestem na TAK.
Jak najbardziej na tak
Jestem na tak :)
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)[/align]
Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.