L6F

Rekrutacja => Podania zaakceptowane => Wątek zaczęty przez: Ticared w Lipiec 31, 2016, 23:44:30

Tytuł: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Ticared w Lipiec 31, 2016, 23:44:30
[align=center](http://i.imgur.com/A8Br5Hj.png)
[/align]

Część klimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.


~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanieJak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...
  

  Atak twierdzę hrabiego Concrest, uratowanie księżniczki Hanemarty z łap jej własnego męża, niezliczone uratowane niewiasty, kilkadziesiąt spalonych chat rebelianckich chłopów, jedna zlikwidowana kryjówka bandytów, dwa zbudowane mosty.
  Ten człowiek był w stanie zrobić wszystko, by zapisać się ,,chwalebnie'' na kartach historii. Nie było ważne, że księżniczka szczerze kochała swego męża, miłowała wręcz. Na byle wyssaną z palca plotkę pojechał wraz z drużyną na zamek. Przebił się przez rycerzy, zaszlachtował hrabiego i porwał Hanę. Król i królowa byli wdzięczni, a Kasayn zapisał się jako wiekopomny bohater i umiłowany rycerz ich królewskich mości. 
  Skąd to wszystko wiem? Nie zgadniecie... jestem jego giermkiem. Czyszczę jego lśniącą, zdobioną zbroję. Czyszczę buty. Podaję miecz i tarczę ze złotym jeleniem. Tak. Złoty jeleń. Zawsze uważałem, że godło jakie otrzymał pasowało mu idealnie. Złote falowane włosy. Debilny wyraz twarzy i oczka jak u panny. Oto cały Kasayn, albo jak każe się obecnie zwać Kasayn Złoty, wybawiciel niewiast. Muszę się zbierać. Zaraz ruszamy na kolejną niesamowitą przygodę, podczas której mogę się założyć przynajmniej dwie kobiety w pobliskiej wsi okażą się niesłychanymi męczenniczkami, tylko czekającymi na rycerza-wybawiciela. Zostawiam ten dziennik tutaj, jeśli ktoś go tutaj znajdzie. Proszę, niech zrobi z niego użytek. Choćby minęły wieki, ten człowiek nie ma prawa pozostać czystym, nawet po śmierci.

                                                                                                                               -Grocein, prosty giermek





~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru... 

  Ból, jakby ktoś na raz złamał mi wszystkie kości. Padłem na ziemię zwijając się i wrzeszcząc na całe gardło. Musiałem zemdleć. Obudziłem się w tym samym miejscu. Miejscu? To na pewno było miejsce? Leżałem, ale pode mną nie było ziemi, żadnego gruntu. Lewitacja? Ręką powodziłem po ,,powierzchni'' na jakiej przyszło mi wylądować. Nie widziałem jej, ale czułem, że istnieje. Była przyjemnie śliska i chłodna. Jak szkło. Po chwili zdałem sobie sprawę, że jasność jakiej doświadczam jest nie tylko efektem podróży portalem. Tutaj po prostu było tak jasno. Jaskrawo i widno. Wszędzie gdzie nie spojrzeć. Góra i dół. Prawo, czy lewo. Przód czy tył. Identycznie. A pośród tego ja. Jedyny niepasujący element. Ze strachu obmacałem swoje ciało. Wciąż było. Wciąż istniało. Kolejno ręce, nogi, buty. Zacząłem się rozglądać. To było niemożliwe, by było tu tylko światło, prawda? PRAWDA? 

  Po portalu nie było ani śladu. Musiał się zamknąć, gdy leżałem na zimnej posadzce. Ostrożnie zacząłem iść przed siebie. Chodzenie po czymś czego nie widać jest... nieprzyjemnym przeżyciem. Ciągłe, uczucie, że z kolejnym krokiem spadnę, stoczę się. Wpadnę w tę jasność. Miałem wrażenie, że poruszam się w miejscu. Jednolity krajobraz. Zamknąłem oczy i szedłem dalej. Tak było łatwiej. Choć odrobina ciemności za powiekami, przez które i tak wdzierał się nieujarzmiony blask. Straciłem rachubę, co jakiś czas otwieram oczy, by ponownie dać się oślepić. Ciągle idę przed siebie, uważając, by nie upaść. Jestem zmęczony, tak bardzo zmęczony. W głębi głowy pojawia się myśl. Nigdzie nie dojdę. Umrę tutaj. 
  Po raz kolejny otwieram oczy w desperacji, szukając ratunku. Ocieram pot z czoła. RĘKA! Gdzie jest moja ręka!? Nie ma ręki, choć wiem, że jest. Że istnieje. Patrzę pod siebie. Nie widzę torsu. Panika. Strach. Upadam. Nie ma posadzki! Lecę, a jednocześnie stoję w miejscu. Czuję... spokój. Błogą obojętność. Ciepło i blask. Jestem światłem. Zawsze nim byłem. Choć nie zawsze to rozumiałem.




~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka". 


  Nienawidziłem tego miejsca tak bardzo jak ono samo nienawidziło mnie. Maruśka była naprawdę wredną suką. Obdarte zasłony, porysowane stoły i podłoga, która jak za namową świń z okolicznych farm nigdy nie chciała pozostać czystą przez dłużej niż kilkadziesiąt minut.Kolejna nocka. Znowu na nogach. Szczęśliwie, albo i nie, w oberży nie siedziało więcej niż tuzin ludzi. Przetarłem ladę po raz kolejny w tym samym miejscu. Może kiedyś dotrę tę pie**oloną plamę. Słyszę charczący głos domagający się kolejki. Odrzucam szmatę pod blat. Zgarniam leżącą nieopodal butlę. Polewam. Wąsaty uśmiech moją nagrodą. Wracam do szmaty i plamy. W takich momentach człowiek rzeczywiście zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem. Dlaczego ja, dlaczego tutaj, co zrobiłem nie tak. No tak, oczywiście. Nigdy nie winiłem staruszka za to, że zachorował. A może nie wypadało mi go winić. Cholera wie. Papa zmarł, a ja zmarno... nie skorzystałem z szansy jaką dawała młodość siła i ambicja. 
  Słyszę krzyk. Znowu będą się lać. Cholerne świniopasy. Podniosłem wzrok. To nie były świniopasy. Odgłos drzwi nie był dźwiękiem honorowego w ich mniemaniu ,,załatwmy to na zewnątrz''.  W drzwiach pojawiła się osoba, której nikt się chyba nie spodziewał. Otóż nasza Marusia, żona właściciela budy o tej samej nazwie zanim jeszcze ów żoną została miłość wyznała innemu. Kochali się bardzo. Jak się później okazało on kochał ją znacznie bardziej, niż ona jego. Ona pokochała pieniądze jakie wówczas posiadał karczmarz. Młody nie wytrzymał. Wrzeszczał po osadzie, że się idzie powiesić i tym podobne. Ludzie go szukali, ale nigdy nie znaleźli. Aż do dzisiaj. Wyglądał inaczej. Zmężniał, dorobił się zarostu, jego twarz wyglądał groźnie w blasku lamp oświetlających pomieszczenie. I przyprowadził przyjaciół. Bez słowa wkroczyli do izby. Słychać było tylko stukot ich okutych butów. Zatrzymali się w centrum punkcie, tak, że każdy mógł im się dokładnie przyjrzeć. Cała szóstka, uzbrojona i okuta w czarną blachę. Dwie baby i czterech chłopa.  Zaczął się rozglądać. Stałem z ladą ze szmatą w ręku i zdziwieniem na twarzy. 
-Marycha wyłaź! Razem z tym swoim skur****!
  Rzuciłem szybkie spojrzenie w stronę pomieszczenia gospodarczego. Szybkie kroki. Otworzone tylne drzwi. Urwany krzyk Marusi. Zduszony głos uderzenia. Otoczyli oberżę. Ponowne skrzypnięcie gospodarczych drzwiczek. Jęki. Podobnie ubrany mężczyzna pojawił się w izbie, wlokąc za brunatne włosy żonę właściciela. Bardzo chciała się wyrwać. Drapała pancerz, chwytała krzeseł, progów i jęczała. Ona tak żałośnie jęczała. Rzucił ją na twarz przed byłym kochankiem. Wgniótł ją w podłogę przytrzymując przy ziemi okutym butem. Jeden chłop nie wytrzymał. Chciał być je*** bohaterem z butelką zamiast miecza. Wszystko stało się szybko. Chłop się zamachnął. Upadł na ziemię, gdy dostał w twarz rękawicą czarnoskórego draba. Dźwięk był okropny. Pękająca szczęka. Trzask rozbitej butelki o podłogę.  Jęknął z bólu. Czarny nie czekał, nie cackał się. Widać nie lubił czekać. Zmiażdżył mu butem krtań. Delikatne westchnięcie przerażenia. Co będzie z nami. Tym miejscem już rządził strach. Już było wiadome. Nikt się już nie sprzeciwi. 
  Marusia łkała cicho, prawie niesłyszalnie błagając o litość. Przepraszała, obiecywała. Skinął na schody. Kobiety poszły. Po trwającej wieki ciszy, przerywanej psalmem Rusi ze schodów w trzech aktach spadł jej mąż. Po drodze łamiąc rękę o drewnianą balustradę. Dziewczyny z poważnymi minami zeszły chwilę po nim, łamiąc ciszę stukotem butów. Dociskając Maruśkę mocniej do podłogi mężczyzna zaczął swą przemowę.
-Jeśli któryś z was świniojeby mnie nie pamięta to pozwólcie, że się przedstawię- Jego głos był twardy i nie znający sprzeciwu, pogłębiający aurę strachu, która i tak już zakorzeniła się w tej izbie.
-Jean, syn młynarza, kapitan Wyblakłej Stali, a obecnie wasz gospodarz i mistrz dzisiejszego widowiska. -Teatralnie przerwał i wyciągnął zapieczętowany pergamin
-Zgromadziliśmy się tutaj dziś by rozwiązać sprawy przeszłe i dawne. Nadszedł czas zapłaty tych oto dwojga ludzi jakich znacie pod imionami Marusi i Ruperta. Oskarżeni o zniesławienie, zdradę oraz kradzież, a także próbę zabójstwa mojej skromnej osoby. Karą za ów przewinienia, jest jak przewiduję śmierć metodą dowolną. Dla sprzeniewierzającym się sprawiedliwemu wyrokowi tę samą karę śmierci przewiduję. Wyroku dokonam osobiście-Odetchnął, zadowolony z maskarady jaką przygotował. Schował pismo. Wyciągnął miecz. Ukląkł i przybliżył się twarzą do ucha kobiety. Musiał rzec coś strasznego bo dziewczyna wierzgnęła jak dzikie zwierzę. Podszedł do leżącego przy schodach Ruperta i ceremonialnie wbił mu ostrze w gardło. Napawał się tym widokiem duszącego we własnej krwi mężczyzny. Poczekał. Zacisnąłem ręce na szmacie. Sztylet spod lady kusił i błagał by go podnieść.
Nie czyszcząc ostrza wrócił do dawnej kochanki. Tamta zdążyła podczołgać się w bólach pod stół. Bezceremonialnie go przewrócił. Wrzask. Błagała go. Obiecywała. Stał tak niewzruszony i słuchał. W momencie gdy jego miecz przebijał jej pierś i serce, delikatnie odwrócił wzrok.Oczy byłej kochanki zaszły mgłą, przestała prosić, pogodziła się z tym, że wypływa z niej życie.
-Wychodzimy
Po czym szybkim, acz żołnierskim krokiem wyszedł z oberży gestem dłoni, każąc kamratom za nim podążyć. Zanim wyszli ruda dziewczyna, która zrzuciła Ruperta ze schodów podeszła do mnie pod bar i z długo powstrzymywanym uśmiechem rzekła.
-Mianuję cię nowym karczmarzem.  
I wyszła, zostawiając mnie z widokiem, którego nie zapomnę do końca życia. Chłopi byli przerażeni. Jeden zwymiotował, inny zasłabł. Złapałem się za głowę. Mi też było słabo. Odczekałem bardzo długą chwilę zanim ostatecznie opuściłem oberżę tylnym wyjściem, zabierając uprzednio wszystkie wartościowe rzeczy byłego właściciela. Zostawiając to wszystko w cholerę. 


Część nieklimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

-Ticared.8429

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

-Jak najbardziej. Online, pisane. 

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

-Gram od samej premiery Guild Wars 2. Swoją znajomość lore oceniłbym na mocne 7,5/10



~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2? 

Guardians of Dwayna (bodajże tak się nazywała)

Xeno Tavern
Leth Mori Aiwe
Liga Sześciu Filarów
Canticle of Thorns
Hollowbane

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

-Byłem już wcześniej. Przemyślałem to i tamto. Przeliczyłem za i przeciw. Polski roleplay. Dobra baza, solidna wiki. 



~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

-Jestem mężczyzną. Lubię roleplay o różnych stopniach zabarwienia, o wszystkich odcieniach szarość.

 Muzyka, filmografia, książki i wszechpojmowana sztuka są bardzo ważne w moim życiu.

Team Instinct w pokemonach.


~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

-Różnie. Obecnie są wakacje, więc często.




[img=401x114]http://i.imgur.com/sE80ciF.png[/img]
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Lazarus w Sierpień 01, 2016, 00:06:25
(http://img0.joyreactor.cc/pics/comment/%D0%9F%D1%83%D1%82%D0%B8%D0%BD-%D0%BF%D0%BE%D0%BB%D0%B8%D1%82%D0%B8%D0%BA%D0%B0-%D1%81%D1%82%D0%B0%D0%B1%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D0%BD%D0%BE%D1%81%D1%82%D1%8C-%D0%BC%D0%B5%D0%BC-1097186.gif)

Nic dodać, nic ująć!
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Master w Sierpień 01, 2016, 00:34:47
TAAAAAAK
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Pacik w Sierpień 01, 2016, 08:40:31
Tak! \o/
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Nish w Sierpień 01, 2016, 11:41:57
Nie.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Falkner w Sierpień 01, 2016, 12:32:30
Treść podania jest naprawdę w porządku, więcej treści niż w poprzednich i to na pewno duży plus. Nie mniej jednak, zgodnie z tym co co myślę, nie jestem za przyjęciem Ciebie spowrotem do L6F. Nie chodzi tutaj o coś osobistego, nie mam zamiaru też kłamać czy próbować podejść do sprawy na zasadzie "pieprzenie kotka za pomocą młotka". Nie ufam Ci po tym co pokazałeś nam ostatnio. Powinno się dawać drugie szanse ale ja nie będę samego siebie okłamywać ani tłamsić tego w sobie. Nie sądzę by po tym czasie coś mogło się zmienić, obawiam się że będzie powtórka z rozrywki. Byłeś toksyczny, a w tym przypadku przemawia do mnie zasada nie wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki. Już raz taki błąd zrobiliśmy w przypadku Evilberusa. Więc moja odpowiedź brzmi nie. Wypowiadam się w swoim imieniu, na bazie własnych przekonań. W Lidze mamy demokrację i jeśli ligowicze zdecydują abyś został przyjęty do naszego grona ponownie, nie będzie tak, że oddzielę grubą, czerwoną linią moje postaci od Twoich. Będziesz powitany jak nowa osoba. Post służy wyrażeniu opinii co do przyjęcia - piszę to, aby nie było niedomówień.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Ticared w Sierpień 01, 2016, 12:54:19
Gdybym był na twoim miejscu Falk nie dał bym sobie szansy również. Byłem toksyczny. Nikt nigdy nie zapytał mnie dlaczego 6 miesięcy wstecz opuściłem gildię, a ja tak naprawdę sam nie potrafiłbym wówczas podać jasnej odpowiedzi. Uważam, że podjąłem wówczas dobrą decyzję. Musiałem to wszystko przemyśleć. Moją rolę w tej gildii, dlaczego jeszcze wcześniej w 2015 podjąłem takie, a nie inne decyzje o odejściu z LmA. Zaczynało mi to wszystko bardzo ciążyć. To żadne wytłumaczenie, sposobem w jaki radzę sobie z większością problemów jest odizolowanie się od ludzi i szukanie rozwiązań. Przez cały ten okres sprawdzałem. Czy to co mi towarzyszyła to wina rp, czy może wina ludzi, czy może samego mnie. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że czułem się od was odizolowany przez własne zachowania i postawy. W którymś momencie zacząłem w części Ligii upatrywać sztucznego wroga, przez co cierpiałem zarówno ja, jak i wy. Tak jak napisałeś, nawet jeśli nie zostanę przyjęty to jestem po tym czasie w końcu gotowy do pogadania o tym co stało się w grudniu 2015 i towarzyszyło mojemu odejściu. Wybaczcie pisanie ogólnikami. Taki urok podań, a jak już wiem już z doświadczenia. Własne brudy najlepiej prać na Pw i tylko na Pw.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Kari Arrariane w Sierpień 01, 2016, 17:10:43
Ja dam okejke.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Teryn w Sierpień 01, 2016, 17:57:51
Jestem na Tak
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Mimetka w Sierpień 01, 2016, 20:28:22
Ja się wstrzymuję.
Osobiście nic nie mam do ciebie, niczym aż tak mocno mi nie zawiniłeś, ale miałeś dość kontrowersyjne eventy i niekiedy twoje podejście do niektórych rzeczy zostawiało wiele do życzenia.
Jednak piszesz, że się zmieniłeś, no ale to tylko słowa wklepane w klawiaturę. Niech zdecyduje większość.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Kanalia w Sierpień 01, 2016, 22:52:35
Coż, ja jestem na tak.
Jeżeli się zmienił- fajnie.
Jeżeli nie, jest opcja kicku. Nie stracimy jakoś specjalnie jeżeli damy szanse.
Tytuł: RE: Podanie.
Wiadomość wysłana przez: Falkner w Sierpień 03, 2016, 13:41:03
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)[/align]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.