[align=center](http://i.imgur.com/A8Br5Hj.png)[/align]
[align=center]
[/align]
[align=center]Część klimatyczna[/align]
[align=justify]~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...[/align]
Garathor Wilkowyj, zwany też Wilkiem, stał u progu gospody, odziany w długi wełniany płaszcz, dzierżąc w masywnej garści gruby, dębowy kij. Stuknął nim dwa razy o spróchniałą deskę framugi, po czym ruszył wolnym krokiem w kierunku szynkwasu. Nie rozglądał się po karczmie, ale za to wzrok zebranej tam gawiedzi nieprzerwanie go śledził. Gdzieniegdzie posyłano w jego stronę nieśmiałe powitania i okrzyki zachwytu, wszak Garathor był znany na całym kontynencie, więc wielu chciało choć na chwilę uszczknąć kawałek jego sławy. Jednak on nie reagował na słowa obcych ludzi, szedł dalej leniwym i spokojnym krokiem, mamrocząc coś niezrozumiale pod nosem. Na jego brudnej i zmęczonej twarzy widniało zupełne zobojętnienie połączone z lekką dozą znużenia.
[align=justify] Legendy o nim znało w zasadzie każde dziecko, a i dorośli lubili trwonić swój czas na kłócenie się, która wersja podań była najprawdziwsza. I choć nie można owym opowieściom nic zarzucić pod względem ich poetyckiego kunsztu, bardzo trudno uwierzyć, jakoby Wilkowyj własnymi rękami rozdarł paszcze dwudziestu wilczych pomiotów Jormaga, a następnie rozprawił się z jego czempionem, tylko i wyłącznie za pomocą noża, kawałka liny, dwóch kamieni i kilofa (choć i w tym względzie nieustannie trwają dyskusje, ile tak naprawdę było kamieni).[/align]
[align=justify] Mimo, iż wokół Garathora unosiła się jakaś enigmatyczna, nieuchwytna aura heroizmu, to przy dokładniejszym przyjrzeniu się niewiele dzieliło go od pierwszego lepszego wieśniaka spod Lwich Wrót. Do zajazdu zaszedł właściwie tylko w jednym celu - by po raz kolejny schlać się do nieprzytomności i zapomnieć o wszystkim, co przykre i bolesne. Jego ubrania, choć wykonane z kosztownych materiałów, były połatane, brudne od krwi i przepocone. Zaś jego nierówna, rzadka broda niezręcznie zakrywała ohydne szramy po trądziku. Nie ulegało wątpliwości, ze Garathor był wybitnym wojownikiem i biegle władał magią, ale za to wyjątkowo kiepsko raził sobie ze swoim życiem prywatnym. [/align]
[align=justify]~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru... [/align]
[align=justify] Tam, po drugiej stronie, świat był zupełnie inny. Obcy, chłodny i opustoszały. Pierwszą rzeczą, która rzuciła się w oczy międzywymiarowemu podróżnikowi było niebo - wyglądało jak wycięte wprost z podręcznika do astronomii. Gęsto usłane gwiazdami, przeszyte różnokolorowymi mgławicami, z dwoma ogromnymi ciałami niebieskimi, które zajmowały niemalże połowę nieboskłonu. W oddali, za tymi tajemniczymi satelitami, widniały dwa słońca, lecz ich blask był bardzo słaby, momentami wręcz zlewał się z jasnymi pasmami gwiazd. Ku dziwacznym, chorobliwie żółtym chmurom pięły się wysokie filary z półprzezroczystego, błyszczącego kryształu. Były ich tysiące, jeden obok drugiego rozsiane po ogromnym płaskowyżu - najniższe z nim mierzyły po 15 metrów, najwyższe zaś ponad 50. [/align]
[align=justify] Sam portal do tego przedziwnego wymiaru był widokiem równie oszałamiającym. Wyglądał jak ogromna, zawieszona w powietrzu wyrwa, z której wydostawało się oślepiające, białe światło. Zupełnie jak przebite płótno malarskie, zza którego ciekawscy podróżnicy przeskakiwali do zupełnie obcej rzeczywistości. Brama była umieszczona nad piedestałem zbudowanym z ogromnych, wypolerowanych na błysk kamiennych bloków. W każdym z czterech rogów tego przedziwnego ołtarza stał złoty pomnik, wysoki na przynajmniej 10 metrów, przypominający nagiego, modlącego się mężczyznę. W tym surrealistycznym krajobrazie tkwiło coś przepięknego, coś tak obcego i nieuchwytnego... a zarazem coś wyjątkowo niepokojącego. [/align]
[align=justify]~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka". [/align]
[align=justify] Praca w oberży "Maruśka" nigdy nie należała do najłatwiejszych - wręcz przeciwnie, nie było nocy, podczas której nie pobiłoby się przynajmniej kilka osób. Na szczęście z reguły kończyło się to kilkoma guzami, rozlanym piwem i ostatecznie podaniem sobie ręki na zgodę. Nic dziwnego, lokal znajdował się bowiem w dzielnicy portowej - a wszyscy doskonale wiemy, jak nieprzyjemną reputacje maja te rejony miasta. Ogólnie rzecz ujmując - aby pracować w tym miejscu trzeba było znać się nie tylko na alkoholach i strawie, ale także uważać na złodziei, rozwiązywać konflikty, wysłuchiwać lamentów złamanych serc oraz od czasu o czasu komuś przywalić. Niemniej jednak zawsze wszystko kończyło się dobrze i nad ranem mogłem spokojnie wracać do domu. Ale tym razem los niestety chciał inaczej. [/align]
[align=justify] Wszystko zaczęło się w momencie, gdy do oberży wszedł on - wysoki blondyn w nieco za długim, brązowym płaszczu. Górna część jego twarzy była skryta w cieniu kapelusza, dolną natomiast porastała niezwykle gęsta i długa broda. Przybysz po cichu zasiadł gdzieś w kącie pod oknem, nie zamawiając nic do picia i nie zaczepiając żadnego z bywalców karczmy. Zamiast tego cierpliwie czekał i rozglądał się po lokalu. Początkowo nie zwracałem na niego uwagi, był kolejnym szemranym typkiem w tej przeklętej dzielnicy, choć niepokojące było to, że z minuty na minutę coraz więcej stolików zaczęło pustoszeć wokół nieznajomego. Nie minęła jednak godzina, i już zapomniałem o tajemniczej postaci w kapeluszu - wszak praca w "Maruśce" nie pozwala marnować zbyt wiele czasu na dumanie, w szczególności w tak ciepły sobotni wieczór. [/align]
[align=justify] O nieznajomym ponownie przypomniało mi się niedługo przed północą, kiedy po dłuższej przerwie wyszedłem z zaplecza - ku swemu zdziwieniu zobaczyłem go, jak stał na środku sali, tuż za jednym z pokerzystów przy największym stole w całym przybytku. Cała podpita i rozweselona gawiedź zdawała się już dawno zapomnieć o nieznajomym, ja jednak wpatrywałem się w niego jak zahipnotyzowany. Dopiero po dłuższej chwili zauważyłem, że w wyprostowanej ręce trzyma krótki garłacz, wycelowany wprost w tył głowy jednego z pokerzystów. Podniósł wtedy na mnie wzrok, jego chłodne, chorobliwie żółte oczy błysnęły na moment, w krótkim grymasie, który mógł przypominać uśmiech. Zaraz po tym w karczmie rozległ się ogłuszająco głośny huk i nieprzyjemny dźwięk pękającej czaszki. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach prochu. [/align]
[align=center]Część nieklimatyczna[/align]
~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:
Ajun.3102
[align=justify]~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?[/align]
[align=justify] Swoją przygodę z role play zacząłem od Lineage 2 na prywatnym serwerze Allseron - to tam spędziłem kilka lat życia odgrywając najbardziej generycznego błędnego rycerza wszech czasów (również na Valdaronie gościłem przez jakiś czas, ale tutaj postarałem się już bardziej z kreacją postaci). Następnie próbowałem z role playem w WoWie i choć pokochałem możliwości tej gry oraz jej lore, nie zostałem przy niej na dłużej, głównie za sprawą braku graczy na prywatnych serwerach oraz braku pieniędzy, by grać na globalu. Kilka lat później nastał czas PBFów - Leviathan, Herbia. Ostatecznie wróciłem do odgrywania dopiero w Guild Wars 2, gdzie najpierw wkręciłem się w towarzystwo na Piken Square, a potem dołączyłem do polskiej gildii LmA (z której później odszedłem z kilkoma znajomymi, by w spokoju bawić się na własną rękę).. [/align]
[align=justify]~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?[/align]
[align=justify] W Guild Wars 2 gram od premiery - z większymi lub mniejszymi przerwami. Pierwsza część gry jest mi obca, choć w wolnych chwilach oglądam i czytam związane z nią materiały, głównie dlatego, że chcę poznać całe lore tego świata. Uważam jednak, że samo uniwersum jest mi całkiem dobrze znane. Rzadko kiedy pominąłem choć jeden epizod Living World, podczas dungeonów, personal story i HoT nie przespałem cutscenek i dialogów, a dodatkowo przeczytałem dwie pierwsze książki, które pojawiły się jeszcze przed premierą GW2, trzeciej już nie dałem rady - niestety jakościowo powieści te są bardzo przeciętne, ale jako fan gry czerpałem z nich cenną wiedzę o świecie przedstawionym i postaciach. Prawdę powiedziawszy, to właśnie historia Tyrii jest dla mnie najciekawszym aspektem całej gry - bez tego przypuszczalnie porzuciłbym Guild Wars 2 po pierwszym miesiącu.[/align]
~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?
Fortunae Filii, Dragon Within, Leth Mori Aiwe, Rise Of The Mordremoth
[align=justify]~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?[/align]
[align=justify] Wróciłem do gry po dłuższej przerwie za sprawą przyjaciela, który także od dawna nie grał w GW2. Po dłuższej chwili znów wciągnąłem się w ten świat i bez zastanowienia kupiłem Heart Of Thorns, prawie rok po jego premierze. Stwierdziłem od razu, że warto znaleźć nowa gildię, bo większość moich dawnych kontaktów już się posypała, a granie samemu mija się z celem - wiec poszperałem na forum polskiego fansite GW2 i trafiłem na Ligę Sześciu Filarów. Zdecydowałem się aplikować z trzech powodów: szukam ludzi, którzy są równie wielkimi pasjonatami lore Guild Wars co ja, chcę znowu nieco poodgrywać swoją postać oraz chciałbym trafić do gildii, która nie będzie tylko masówką, ale raczej czymś w rodzaju zgranej paczki dobrych znajomych.[/align]
~ Opisz siebie w kilku zdaniach.
[align=justify] Mężczyzna 23 lata, lubię gry MMO, wszelkie dzieła sci-fi i fantasy, jakąś tam muzykę, o której i tak za dużo mógłbym opowiadać i prawie wszystko, co związane z grami. Hobbystycznie uprawiam grafikę, zawodowo uprawiam gry. Lubię role play i pisanie, ale podobno jestem grafomanem. A tak poza tym to fajny chłopak jestem. [/align]
~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?
[align=justify] Głównie wieczór - między 18 a 24, choć nie jestem w stanie powiedzieć, że to reguła. Czasem mogę noł-lajfić całą sobotę, czasem mogę wejść do gry tylko po daily. [/align]
Bardzo na tak
Ode mnie łap plusa.
TAK
Jak najbardziej na TAK, a z tym że GW2 ma ciekawie stworzoną historię jak najbardziej się zgodzę. Co jak co, ale dla tego warto siedzieć w tej grze. Szczególnie teraz gdy powoli bo powoli ale mamy LS3 :)
Jestem na TAK :)
Tak.
[align=center](https://media.giphy.com/media/BIuuwHRNKs15C/giphy.gif)[/align]
[align=center](http://i.imgur.com/4DNXXDA.png)[/align]
Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.