Podanie - serena.7405

Zaczęty przez Xydri, Marzec 31, 2018, 01:17:39

Poprzedni wątek - Następny wątek

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

Nic nie zapowiadało tego, co dzisiaj się wydarzy. Zwyczajny dzień w zwyczajnym, niewielkim miasteczku. Bardzo nudnym miasteczku jak należy dodać. W miejscu gdzie mieszkasz, nigdy nic się nie dzieje. Dzień za dniem mija zawsze w ten sam sposób. Poranna pobódka, szybkie śniadanie, wyjście do pracy, kilka godzin spędzonych na sortowaniu korespondencji pocztowej, powrót do domu na odgrzewaną obiadokolację, wieczorny spacer po okolicy. Tym razem było tak samo. Spacerujesz chodnikiem pomiędzy domkami sąsiadów. Kazdy z nich wygląda niemal identycznie. Jedno piętro, dach obłożony ceramicznymi dachówkami, kremowa elewacja, niewielki ogródek z równo przystrzyżonym trawnikiem, a wszystko ogrodzone białym drewnianym płotem. Mijasz tak kolejne działki, aż dostrzegasz coś, co sprawia, że Twoje oczy otwierają się szerzej ze zdumienia.

Opisz sytuację, w której się znalazłeś. W swoim opisie szczególną uwagę zwróć na:
- Opis wydarzeń, których właśnie jesteś świadkiem.
- Wytłumaczenie dlaczego te wydarzenia były tak wyjątkowe.
- Opis Twojej reakcji na sytuację, w jakiej się znalazłeś.


- Ty bydlaku! Kanalio! A żeby cię szlag trafił! Wynoś się i nie wracaj!
Takie oto wrzaski wyrwały mnie z rozmyślań o życiu i śmierci,  mojego ulubionego zajęcia podczas wtorkowych spacerów. Poirytowana, ale też nieco zaciekawiona, oderwałam wzrok od zarumienionych ostatnimi promieniami słońca chmur i skupiłam się na scenerii przed sobą.
Po kilku sekundach, których mój umysł potrzebował by przetworzyć co widziały oczy, zamarłam w połowie kroku, a szczęka opadła mi chyba do piersi.
Zaledwie kilka metrów ode mnie, na zadbanym chodniku stała mała kobietka – coś jakby gnom – okładająca miniaturowym wałkiem równie małego mężczyznę, który nieudolnie starał się zasłonić twarz ramionami.
- Hortensjo, to niedorzeczne! - dukał mały mężczyzna, ale kobietka nadal nieprzerwanie wrzeszczała i okładała go wałkiem.
Wiem, że do żałosne, ale pierwsze co przyszło mi do głowy, to zrobić im fotkę. A nuż dostanę nagrodę nobla za odkrycie nowego myślącego gatunku? Trzęsącymi rękoma wyciągnęłam smartfona z kieszeni, ale byłam tak zaaferowana, że wymsknął mi się z palców i rozbił o chodnik.
- Cholera – zaklnęłam krótko, widząc rozbity ekran. Co gorsza, swoją niezdarnością zwróciłam na siebie uwagę gnomów. Mężczyzna kwiknął przestraszony i śmignął w poprzek ulicy, po czym dał susa w żywopłot sąsiada. - Stój, wracaj! - krzyknęłam jeszcze za nim, ale już go nie było.
Kobietka też nawoływała, ale z równie marnym skutkiem co ja. Widząc, że jej towarzysz nie wraca, rozsiadła się na krawężniku i zaczęła szlochać.
Zapominając momentalnie o telefonie, wepchnęłam jego resztki do kieszeni i zbliżyłam się ostrożnie do chlipiącej osóbki. Nie powiem, byłam z lekka zakłopotana i nie wiedziałam co robić. Będąc już tuż przy niej, uklękłam niezdarnie i po krótkim wahaniu klepnęłam ją delikatnie po plecach.
- Już dobrze – palnęłam jakoś tak bez sensu, bo nigdy nie byłam dobra w pocieszaniu.
- On mn-mnie już nie k-k-kochaa! - wybełkotała Hortensja pomiędzy pojedynczymi spazmami płaczu.
- Ee...  –  zamarłam, nie wiedząc co odpowiedzieć. Przestałam ją klepać, bo na nic się to zdało, i rozsiadłam się koło niej.  –  Czemu tak sądzisz?
Kobietka wyjrzała zza nawilgłych łzami rąk i wbiła we mnie wielkie, niebieskie oczy. Miała nieproporcjonalnie duży, okrągły nos i zarumienione policzki, zaś na jej czoło i spiczaste uszy spadały jasne kosmyki, które uciekły spod jej kraciatej chusty.
- Kiedyś był taki romantyczny... - wyznała mi niemal szeptem. - Prawdziwy mężczyzna! Wytępił wszystkie koty w okolicy, nawet te największe i najokropniejsze! Czasem wracał do domu cały pokiereszkowany, ale zawsze z bukietem w rękach. Raz nawet ukradł od Wasilewskich hortensje, a na ich podwórku mieszka przecież sznaucer!
Kiwałam głową ze zrozumieniem, jakbym całkowicie zgadzała się z tą wizją idealnego mężczyzny.
- Ale teraz, po latach, całkiem się zmienił! - W głosie mojej rozmówczyni dało się słyszeć złość. - Nie przynosi mi już hortensji, nie pomaga w domu, a dzisiaj przyłapałam go na flirtach zą tą krasnoludką Heleeenąą! - Hortensja ponownie ukryła twarz w dłoniach i zaczęła szlochać jeszcze głośniej.
Rozejrzałam się bezradnie po ulicy, jakby w poszukiwaniu pomocy. Dziwne, Ligustrowa nigdy nie była jeszcze taka pusta. Nawet jeśli nikt nie przechadzał się po ulicy, to średnio przynajmniej jedna znudzona sąsiadka wypatrywała przez okno w nadziei na nowe ploteczki. Teraz jednak wszystkie okna były zamknięte, a firanki zasłonięte. Hortensja natomiast płakała z minuty na minutę coraz głośniej, jakby jej rozpacz nigdy nie miała przestać się pogłębiać.
- Słuchaj – odezwałam się w końcu, nie widząc innego wyjścia. - Nie wiem nic na temat krasnoludzkich związków, ale jestem pewna, że wasi mężczyźni nie różnią się wiele od naszych. - Nie byłam. Nie miałam zielonego pojęcia o kransoludkach. - Po pierwsze, musisz mu powiedzieć czego ci brakuje. I to bez wrzasków – i bez tego. - Wskazałam na jej wałek.
Hortesja nadal ukrywała twarz w dłoniach, ale przestała płakać, a jej uszy tak jakby się nastawiły.
- Może on zwyczajnie cię nie rozumie, gdy tak wrzeszczysz. Wyjaśnij mu na spokojnie co czujesz. Po drugie, zastanów się, czy ty spełniasz jego potrzeby. Mówisz mu, że go kochasz? Pokazujesz mu to? - To takie niezręczne! Na mój kark wypezł rumieniec, bo nie przywykłam gadać o takich sprawach. W moim świecie rzadko rozmawiało się o uczuciach. Ale Hortensja wyjrzała spomiędzy palców i teraz gapiła się na mnie z uwagą.
- Po trzecie, może potrzebujecie czegoś nowego... Próbowałaś... Założyć coś... - zawahałam się przez chwilę, podczas gdy krasnoludka sondowała mnie pytającym wzrokiem. - No wiesz, filuternego?
Kransoludka zdawała się nadal nie rozumieć. Westchnęłam. Nic konkretniejszego nie przeszłoby mi przez gardło.
- Ok, zapomnij to ostatnie! Zamiast tego zabroń mu gadać z tą Heleną, i tyle.
Na twarz Hortensji wypełzł nieśmiały uśmiech.
- To chyba dobre rady... - wymamrotała. - Ale co jeśli on nie wróci?
- Wróci – odparłam z całą pewnością siebie. - Tylko nie witaj go z wałkiem w ręku.
Krasnoludka kiwnęła głową, po czym wstała chwiejnie. Poszłam jej śladem i teraz dopiero dostrzegłam, że moja rozmówczyni sięga mi zaledwie kolan.
- Nie wiem jak ci się odwdzięczyć – rzekła Hortensja piskliwym głosem. - Wiem gdzie mieszkasz, może przyniosę ci placek domowej roboty?
Zapewniłam ją, że to niekonieczne, ale uparła się, że jeśli pogodzi się z Horacym, to na pewno upiecze i przyniesie mi ciasto.
- Obiecaj mi proszę, że nikomu o mnie nie powiesz – poprosiła krasnoludka, gdy już miałyśmy się żegnać. - Ludzie nie lubią krasnoludków we własnych ogródkach, a Krawczyk z pewnością nie będzie nas u siebie tolerował gdy się dowie. Dobrze nam tu, nie chcemy znowu się przeprowadzać.
Zapewniłam ją, że będę trzymać usta za kłódką. Przecież i tak nie miałam fotki, a gdybym zaczęła opowiadać o wydarzeniach tego wieczoru najpewniej skończyłabym u psychiatry.
- Dziękuję za pomoc! - krzyknęła na odchodnym Hortensja, a ja odpowiedziałam jej machaniem.
Ruszyłam w drogę powrotną, ponownie wpatrując się w teraz już mocno pociemniałe niebo. Zza pojedynczych chmur wyglądała nieśmiało blada tarcza pełnego książyca. Rozmyślałam o życiu i śmierci, ale też o ogródkach i krasnoludkach. Czy na moim też jakieś żyły?
Nigdy się nie dowiedziałam, bo też nigdy już więcej nie spotkałam żadnego przedstawiciela tej rasy. Ale fakt, że co miesiąc znajdowałam pod drzwiami swojego domu miniaturowy placek z owocami, świadczył o tym, że moja rada jednak na coś się zdała, a krasnale faktycznie istnieją.






Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- serena.7405

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Mam kilka lat doświadczenia pbfowego, zarówno jako gracz jak i jako MG. Z papierkowych grałam ostatnio głównie w systemy oparte na Apocalypse World. Aleee ostrzegam - od dawna mieszkam za granicą i nie używam na codzień polskiego, więc na pewno zdarzy mi się od czasu do czasu walnąć jakiegoś głupiego byka ;P

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Moja znajomość Lore jest chyba ok... Nie powala, ale staram się zrobić rozeznanie zanim coś napiszę.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Żadnych znanych. Obecnie jestem w innej małej gildii. Uwielbiam jej internacjonalny klimat ale coś polskiego i do tego z roleplayem też by się przydało :)

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Pierwszy raz z reklamy na /map, ale do zgłoszenia się poniekąd namówiła mnie Emilia (aka herbatnik). Muszę też się przyznać, że parę razy Was przy rpieniu obserwowałam.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Lubię pseudonimy, np. Serena/Xydri/Lina :P
Poza tym mieszkam w Niemczech, jestem informatykiem i mam fioła na punkcie mojego psa. Właśnie skończyłam moją pracę magisterską i mam nadzieję w końcu trochę więcej pograć. To chyba tyle. Have mercy on me!

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- wieczornych


Jestem za. Proste, ale dość wyczerpujące podanie.

Ode mnie także głos na TAK. Bardzo ładnie opisane spotkanie z gnomami.

A jednak! Prosiłem, prosiłem i aż się uprosiłem tego podanka :D Jak najbardziej na tak, wbrew temu co mówiłaś na temat tej treści jest ona dobra i czytało się ją przyjemnie.


Co tu dużo mówić, jestem na tak.

Historia Horacego, Hortensji i Heleny porwała mnie bardziej niż Korona Królów i Meandry uczuć razem wzięte <3 Jestem baaaaardzo na tak!

[align=center]


Udało Ci się pomyślnie przejść przez Okres Próbny! Twoja ranga została zmieniona z "Kandydata" na "Rekruta". Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów z dalszymi wskazówkami i namiarami na Twoje konto na naszej wiki.
[/align]