khazimierz.1269

Zaczęty przez Alexiswen, Sierpień 21, 2015, 19:25:13

Poprzedni wątek - Następny wątek
Sierpień 21, 2015, 19:25:13 Ostatnia edycja: Sierpień 21, 2015, 19:27:49 by Alexiswen
Pozwoliliście mi puścić wodze fantazji, tak wiec życzę miłego czytania. Wybaczcie za to, nie umiem inaczej, gdy mnie nikt nie ogranicza :D



Część klimatyczna :

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

~ Idąc za kapłanką do tego pomieszczenia czułam dreszczyk emocji. Powiedziała mi, że tu się przygotuję do wyprawy, a co ważniejsze – z kim wyruszę. Nie wierzyłam, nie zajdę tak daleko, aby iść ramię w ramię z nikim innym, jak Cieniem. Gdy byłam młodsza ojciec opowiadał mi o nim historie. Jego imię zostało nadane przez lud. Było niczym innym jak opisaniem jego sposobu walki. Słyszałam, że był tak szybki, ze podczas ruchu, jego sylwetka zamieniała się w nikły cień, którego nie sposób było trafić. Nie potrafiłam sobie tego nigdy wyobrazić, a teraz nadszedł ten moment, gdzie będę mogła na własne oczy doświadczyć jego wspaniałości. Najbardziej ze wszystkich historii, jakie usłyszałam, lubiłam tą o wizycie w Khareco. To miejsce podobne jest do nieba, a zasiedlają je postacie prosto z piekła. Nikt kto zdołał poznać tajemnicę jak się tam dostać – jeszcze stamtąd nie powrócił. A jednak. Żywa legenda ma zaraz ukazać się moim oczom. Przeżył wyprawę w tamto miejsce, wrócił, a w nagrodę przyniósł ze sobą wieczną młodość.

Ostrożnie stawiałam swoje kroki, zbliżając się do drzwi. Musiałam w końcu pilnować się, by nie stracić równowagi, z nadmiaru tych emocji. Kim ja przy nim jestem, żeby w ogóle pokazywać się w tym miejscu. Nikim. Nie ważne ile mam za sobą i co mam przed sobą – nigdy nie będę tak wspaniała jak on.
W momencie, gdy kapłanka dotknęła dłonią klamki poczułam, jak moje serce szybciej zabiło. To był ten moment, zaraz go ujrzę, przywitam się i pójdę ramie w ramie walczyć o życie rodu.
Przekroczyłam próg i powoli rozejrzałam się dookoła. Pokój do którego weszłam był mniejszy niż się spodziewałam. Zignorowałam to jednakże, skupiając swój wzrok na sylwetce siedzącej obok trójkątnego stołu. Siedział do nas tyłem, już miałam iść do przodu, zwrócić na siebie uwagę, gdy odezwała się kapłanka.
- Oto Alex, pozwólcie że zostawię was samych, abyście mogli spokojnie porozmawiać – powiedziała i zanim któreś z nas zdążyło zareagować, wyparowała w powietrzu, dosłownie.
Przełknęłam nerwowo ślinę, czekając na reakcję mężczyzny.
Odwrócił się na krześle i skinął głową w moim kierunku. A ja stałam jak zamurowana w miejscu. Nie tego się spodziewałam. Ze wszystkich tych opowieści wynikało, że jest ogromnym wojownikiem wzbudzającym podziw i respekt. Chyba nie doszło do mojej głowy, że słowo wielki wcale nie musiało odnosić się do jego postawy. Wręcz przeciwnie. Oto teraz siedzi przede mną blondyn z wielkim i dziwnie beztroskim uśmiechem, w jednej ręce trzymający udko. Był raczej drobnej postawy. Na oko dałabym mu może z metr osiemdziesiąt? Nie był za bardzo okryty, tak wiec jego mięśnie były widoczne. Rysowały całe jego ciało, które było raczej szczupłe. Nic dziwnego, że ciężko w niego trafić. Uśmiechnęłam się pod nosem, na żart w myślach. Na mój gest uniósł lekko jedną brew.
- Coś cię bawi? Usiądź, nie ma czasu na zwlekanie. Czas zjeść, wypocząć i wyruszać. - odkaszlnęłam, gdy poczułam zmianę ciężkości powietrza. Musiał się widocznie szybko irytować. Usiadłam obok niego, mimowolnie będąc ciągnięta przez moje ciało. Dałabym sobie rękę uciąć, że byłam tak zdenerwowana, że nie byłam w stanie się ruszyć. A teraz siedzę przy stole. Jeszcze bliżej jego osoby. W całkowitej ciszy, która swoją drogą była bardzo nieprzyjemna.
On z powrotem zajął się jedzeniem, a ja miałam czas na przyjrzenie się jego osobie. Twarz miał szczupłą, lekko zarośniętą. Jego oczy, choć skupione na jedzeniu – pokazywały jak dużo przeszedł w życiu. Nie miał na sobie specjalnych ozdób. Wyglądał jak prosty chłopak, bo nie byłam w stanie go już teraz nazwać mężczyzną. Zwykłe szmaciane spodnie, przewiązane pasem, na którym znajdowały się sztylety. Bawełniana bluzka i schodzone buty. Nie wyróżniał się. To chyba nawet zaleta, kto wie ile niebezpieczeństw na niego czeka ze strony zawistnych ludzi? Zajmował się jedzeniem, jakby to była najwspanialsza rzecz na świecie... Zupełnie mnie ignorując. Westchnęłam, wstałam od stołu, uprzednio go o tym informując i wyszłam z pomieszczenia kierując się w stronę pokoju, w którym mam spać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zostałam całkowicie zignorowana na rzecz jego radości z udka. No cóż... to będzie chyba długa i ciekawa wyprawa.




~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

[...] Nie byłem w stanie złapać oddechu. Dookoła mnie było tyle światła, barw i ruchu, że nie do końca byłem pewny, na czym zawiesić swój wzrok. Odwróciłem się, by sprawdzić, co z portalem za mną. Niestety nie ukazał się on moim oczom. Westchnąłem, zdając sobie sprawę, że jestem tu zamknięty. Nie mam innego wyboru, jak po prostu iść przed siebie przez tą dziwnie kolorową krainę. Zrobiłem kilka kroków, wzrok kierując ponad moją głowę. Niebo tutaj było innej barwy niż nasze. Innej, to było pewne, ale nie potrafiłem opisać tego koloru. Był niepodobny do wszystkiego, co do tej pory widziałem, a jednocześnie zdawał mi się tak bardzo znajomy. Mimo zamknięcia w tym miejscu – szum strumyka nieopodal, krzyki dzikich zwierząt i rośliny, które mnie otaczały – to wszystko co tu było dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Jakbym to ja był panem tego miejsca, a portal, który zobaczyłem, był stworzony tylko dla mnie. W końcu wymarzony raj. Postawiłem kilka kolejnych kroków, tylko po to by poczuć, że w tym miejscu coś blokuje moje ruchy. Spojrzałem w dół, aby określić źródło, które utrudniało mi w poznaniu tego miejsca. Pode mną było morko, ale mimo to nie czułem wilgoci, która z całą pewnością powinna wedrzeć się przez materiał tych zniszczonych butów. Woda, której dotykałem była fioletowa. To bardzo nietypowy kolor, jak na substancję płynną. Poczułem nieodpartą chęć zanurzenia się w tym miejscu, mimo, że widziałem tylko małą kałużę. Odbiłem się z miejsca, w którym stałem i skoczyłem w środek kałuży. To co nastąpiło było równie niespodziewane, jak pojawienie się portalu. Wpadłem w tunel, który migotał w każdym możliwym kolorze. Leciałem w dół, wciąż nie znajdując końca. Byłem pewien, że to mój koniec, ale nic się nadal nie działo. Uderzyłem o coś miękkiego, a przy upadku usłyszałem cichy pisk. Który byłem pewien, że nie był wydany przeze mnie. Otworzyłem oczy – swoją drogą, nawet nie wiem kiedy je zamknąłem – i niepewnie rozejrzałem się dookoła. Byłem w komnacie, którą zamieszkiwała bardzo duża, puchata jaszczurka o przyciągających do siebie oczach. Musiała być przyjaźnie nastawiona, skoro nie czułem strachu. Wstałem na nogi i wtedy zdałem sobie sprawę, że spadłem na jej ogromny ogon. Spojrzała na mnie przekrzywiając głowę, po czym pokazała łapą, bym położył się obok niej. Nie oponowałem, podszedłem do niej bliżej, ułożyłem się wygodnie i zasnąłem, czując się tu zupełnie jak w domu [...]


~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało kilentów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie:
Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

Usłyszałam głośne krzyki docierające zza drzwi wejściowych. Podniosłam swoją głowę z lady. Tak zdarzyło mi się nie raz tu przysnąć, czekając na klientów. Nie było właściciela, więc mogłam sobie na to pozwolić – tak przynajmniej sobie wmawiałam. Do pomieszczenia wpadł zdyszany mężczyzna, widocznie bardzo czymś poirytowany. Rozejrzał się dookoła, po czym zajął miejsce przy jednym ze stolików i krzyknął donośnie:

- Dajno mi tu czegoś do chlania, bo nie ździerżę, takim wściekły! - Zerwałam się z miejsca, chwyciłam za butelkę i gliniany kubek i ruszyłam w jego stronę. Zanim jednak zdążyłam mu nalać, zostałam trącona przez jakąś kobietę. Spojrzałam na nią tylko po to by ujrzeć nieziemską piękność, uśmiechającą się niewinnie, a jednocześnie mającą ogień w oczach. Zignorowała mnie, wiec zrobiłam swoje – nalałam mężczyźnie i oddaliłam się za ladę.
Kobieta usiadła naprzeciwko niego i słodkim głosikiem oznajmiła – I tak już jesteś na mnie skazany, alkohol Ci nie pomoże, nic a nic – zakończyła z piskliwym akcentem i uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Daj mi spokój, Ty szatański pomiocie Ty! Wiem czym jesteś, nie dam się omamić pieniądzom króla!
- Oj słodki jesteś, ale wiesz, że lepiej mnie nie denerwować – wyciągnęła rękę i uniosła jego podbródek jednym palcem. Popatrzyła mu chwile prosto w oczy, po czym zabrała dłoń akcentując wszystko tryumfalnym uśmiechem. Widziałam, jak jego ciało stało się sztywne, tylko po to by po chwili zacząć trząść się ze strachu. Kim ona była, że wzbudzała takie emocje w widocznie silnym mężczyźnie? Zajęłam się czyszczeniem glinianej zastawy, aby upewnić się, że uznają mnie za obojętną ich "rozmowie".
Mężczyzna zebrał nieco odwagi, by ponownie się poruszyć i sięgnął do kubka, wypijając mocną zawartość na raz. Widziałam, jak jego ciało się poddaje.
- Rób ze mną co chcesz, tylko nie krzywdź mojej rodziny. - Oznajmił, zupełnie pokonany, a ja podniosłam wzrok i wlepiłam go w tą śliczną buźkę. Dlaczego miałaby ona zrobić komuś krzywdę? Na pewno wyczuła mój wzrok na sobie, bo zaraz się podniosła i skinęła do mnie głową. Dlaczego ta przerażająco niewinna mina nie opuszczała jej twarzy? Poczułam jak po ciele spływają mi ciarki. Wyciągnęła jeden palec, kierując go w moją stronę. Drgnęłam, czując jak paraliżuje mnie strach. To był ten moment, kiedy umysł mówił mi uciekaj, ratuj się, a ciało, jakby przestało współpracować. Miękkie kolana nie pozwoliły moim nerwom na kontakt ze stopami, zostałam dosłownie przyszyta do podłogi. Moje bicie serca mocno wzrosło, podobnie jak tętno. Czułam jak moje ciało wypełnia adrenalina, a atmosfera wokół mnie robi się ciężka z nadmiaru emocji. Byłam pewna, ze bałam się tak bardzo, że mój strach dało się wyczuć samym zapachem. Całe to miejsce nim przesiąknęło, a ja nie miałam nawet siły zamknąć oczu, aby nie widzieć swojego końca. Dlaczego się tak bałam? Widziałam jak jej ręka delikatnie i bardzo powoli unosi się do góry. Przyłożyła palec do ust, w geście uciszenia, po czym zaśmiała się głośno i demonicznie. Nic dziwnego, że się jej bałam.
Przed moimi oczami mignęło światło, kobieta zamieniła się w ognistą postać ze skrzydłami i nienaturalnie długim ogonem. Sprawiała wrażenie przeźroczystej a jednocześnie miała w sobie nienaturalną głębię. Złapała mężczyznę za szyję, jednym machnięciem ogona i dosłownie wyleciała z oberży.
Upadłam na kolana oddychając z ulgą i ciesząc się, że przeżyłam ten dzień. W tym momencie zdałam sobie sprawę z tego, jak słaba jestem w obliczu strachu. Muszę stać się silniejsza... Koniec z siedzeniem za barem.


Część nieklimatyczna:

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- khazimierz.1269

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Z roleplay mam do czynienia od 12 roku życia. Czyli już 8 lat :) Zaczęło się od blogów na onecie, potem fora. Wszystko do tej pory jednak było czysto pisemne, RP w grze to dla mnie nowa odmiana starego hobby. Jeśli chodzi natomiast o gry same w sobie, to aktualnie jestem w trakcie przechodzenia wiedźmina I i II części. Inne to raczej mmorpg, bo wolę jednak grać z ludźmi.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Jeśli mam być szczera – to bardzo niedługo. Dostałam nieużywane konto jakieś dwa miesiące temu i wtedy też zaczęłam gre :) Niewiele wiem o samej grze, czy jej fabule (bo z tego co mi wiadomo, to jest dość rozbudowana), ale staram się poznawać i zapamiętywać tyle ile mi się udaje.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Communis At Astra – aktualnie nie mam z nimi kontaktu. Skończył się po przyjęciu mnie :)

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Zobaczyłam ogłoszenie na chacie, które wysłała Mimetka. Dołączyć chcę z trzech powodów:
1. Żyjecie i będę mogła z kimś w końcu rozmawiać, a nie chodzić po mapie sama, bo nie ma się do kogo odezwać;
2. Jesteście polakami, niby nie problem być w innej gildi, ale jednak inaczej się rozmawia po polsku niż po angielsku;

3. Jak usłyszałam o RP to coś we mnie drgnęło. Miałam rok przerwy z tego typu kontaktami z ludźmi i poczułam, że po prostu chcę do tego wrócić :)

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Mieszkam w okolicach Rzeszowa, niedługo Kraków. Mam 20 lat. Uwielbiam fantasy, pisanie, rysowanie, śpiewanie. Hobby poza rysowaniem – to nauka języków orientalnych i oczywiście gry. Jestem osobą raczej cichą jeśli chodzi o mówienie, ale dość "wygadaną", jak mam pod ręką długopis czy klawiaturę. Raczej łatwo się ze mną dogadać i nie jestem szczególnie kłótliwa. Stawiam na spokój i może bardziej obojętność wobec skrajnych emocji? Pewnie tak to powinnam nazwać. Jak się w coś wczuję to bardzo szybko się do tego przywiązuję, niestety jednak z dnia na dzień potrafię się czymś znudzić na kilka dni. Taki typowy artystyczny słomiany zapał. Wolę siedzieć w domu i pisać opowiadania niż raczej wychodzić na imprezy i tego typu rzeczy, więc chyba będziecie mieli czas mnie sami ocenić, jeśli chodzi o mój charakter. Staram się być pomocna, o ile jestem w stanie. A gdy czegoś nie wiem, bądź nie jestem pewna, to zasypuję pytaniami pierwszą osobę, którą napotkam po drodze.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

-
Różnie. Do końca tego tygodnia będę w godzinach nawet od 12 do 24. Jestem sama w domku więc jest czas na grę, zwłaszcza, że przywiązali mnie do zwierząt i wyjść nie powinnam. Po 27 może być różnie. Wyjeżdżam do innego miasta, do pracy, a za miesiąc studia. Co będzie tego nie wiem, ale na pewno będę wchodzić, jak tylko będę mogła.

Sierpień 21, 2015, 19:36:16 #1 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Yap już za pierwsze zdanie, a co dopiero reszta xD
Distance doesn't seperate people... 
[align=right]... Silence does.[/align]
[align=right]- Jeff Hood[/align]

Sierpień 21, 2015, 21:57:44 #2 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Ja też jestem na TAK

Sierpień 21, 2015, 22:50:54 #3 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Tak


Sierpień 22, 2015, 05:56:29 #4 Ostatnia edycja: Sierpień 22, 2015, 05:57:46 by Metalicja
Muszę przyznać, że bardzo ucieszyło mnie już pierwsze Twoje zdanie, a czytając scenki, uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej :). Naprawdę widać, że lubisz pisać (i piszesz w przyjemny w odbiorze sposób), puszczać te wodze fantazji, rozpisywać się i po prostu dawać słowom płynąć i układać się w to, co chcesz przekazać. Sama lubię pisać opowiadania i często się rozpisuję, kiedy pozwolę swojej wyobraźni poszaleć :). Cieszy mnie, że od teraz nie tylko ja będę męczyć moim gadaniem :D. Oczywiście ode mnie wielkie, zadowolone tak i mam nadzieję, że podzielisz się kiedyś paroma swoimi opowiadaniami, bo chętnie poczytam, cóż jeszcze Twoja wyobraźnia potrafi natworzyć ;).

Sierpień 22, 2015, 10:30:36 #5 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Bardzo mi miło czytając te odpowiedzi :D
Jeśli chodzi o opowiadania, to tak posiadam ich wiele, niestety wszystko pozaczynane a tylko ze trzy dążą do końca (powoli). Skoro piszesz to pewnie też masz coś, co ja bym chciała poczytać. Wyślę Ci jeden adres na PW i liczę na podobną odpowiedź :3

Sierpień 22, 2015, 10:45:00 #6 Ostatnia edycja: Sierpień 22, 2015, 10:45:39 by Ataeya
Jak już zaczniesz z nami rozmawiać, to tych rozmów może nie być końca. Żyliśmy, żyjemy i żyć będziemy właśnie dzięki mnogości aspektów rozwijanych przez nas w GW - a takim dominującym i dającym najwięcej zabawy jest dla nas Role Play.

Pewnie i moje TAK za Twoim przyjęciem nie będzie niczym zaskakującym.

Sierpień 22, 2015, 17:56:53 #7 Ostatnia edycja: Sierpień 22, 2015, 17:58:37 by Nisheera
Po lekturze Twoich odpowiedzi i w szczególności części Clima powiedzieć, że cieszę się, że chcesz spróbować RP w grze, choć uprzedzam, że nie jest ono tak uporządkowane momentami jak te papierowe czy blogowe, ale znacznie pełniejsze i stwarza ono więcej możliwości klimatycznego rozwoju własnej postaci. Akurat Twoje "pisemne gadulstwo" jest bardzo pozytywną cechą.
Ode mnie dla Ciebie zielona okejka, jestem na tak.

Sierpień 22, 2015, 18:06:26 #8 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem zdecydowanie na TAK. Pokazałaś wspaniałą umiejętność, którą jest posługiwanie się słowem. Bardzo przyjemnie czytało mi się każdą z trzech części klimatycznych odpowiedzi i muszę przyznać, że bardzo ładnie Ci to wyszło. A co do samego lore... coś czuję, że i Ty będziesz mogła od nas czytać wiadomości bardzo długo... :)

Sierpień 23, 2015, 18:15:49 #9 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Nie mam przeciwwskazań. Jest ok.

Sierpień 24, 2015, 18:36:21 #10 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
[align=center][/align]


Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.