Podanie - Erico Edmund Hangover IXII.6140

Zaczęty przez Ericotalion, Marzec 16, 2018, 03:44:59

Poprzedni wątek - Następny wątek

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

W na co dzień spokojnym, pustynnym miasteczku nieopodal wielkiego kanionu od rana zaczęło roić się od żołnierzy w srebrnych i innych żołnierzy w granatowych zbrojach, przybywających nad rozpadlinę nie wiadomo właściwie skąd. W pustej karczmie stojącej gdzieś na peryferiach miejscowości, dwaj bracia wymieniali się zdobytymi z okolicy informacjami.
- [...] Z tego co udało mi się dowiedzieć, to mamy do czynienia z jednym z trzech egzekutorów Zakonu Srebrnych Mieczy - Askavakolonem Ex'go.
- Kolejny trybun z Północy? - Odparł ciemnoskóry człowiek z wyraźnie słyszalnym w jego głosie zaskoczeniem. - W takim razie pijemy tu ostatni raz. - Rzekł, po czym wstał i krzyknął. - Chwała Unii... - Lecz przerwał widząc jak wcześniej wspomniany przez jego brata generał przekracza pozbawiony drzwi próg karczmy. W tym samym czasie jego brat żądał od niego wyjaśnień.
- Jak to kolejny? Przecież zakon ma tylko jednego... Myślałem że Gwardia nie ma z tym nic wspólnego. Przecież szturm miał zostać odwołany na następne...
- Dwa lata? No cóż... musieliśmy znowu zmienić plany. - Odpowiedział mu generał.
Był to potężny, młodo wyglądający Azarian na którego widok karczmarz natychmiast zniknął na zapleczu a ciemnoskóry maruder odłożył drewniany kufel. Potem szybko rzucił okiem na brata, zakrył swoją twarz kremowym turbanem i zabrawszy swój zakrzywiony miecz - prawdopodobnie wykonany z mithrilu - oparty wcześniej o stół szybkim krokiem wyszedł z karczmy pozostawiając Azariana i marudera samych w pustej sali. Setreńczyk miał bystry wzrok i potrzebował zaledwie ułamek sekundy aby przeanalizować każdy cal zmierzającej ku niemu sterty piór. Generał wolnym krokiem podchodził do stołu marudera. Był to niski - jak na jego gatunek - szeroki w barach wojownik ubrany w masywną, srebrną zbroję mocno kontrastującą z jego krokusowymi piórami. Jego metalowe buty - wydające ostry, lecz cichy dźwięk szczęku metalu przy każdym kroku - kształtem imitowały ptasie stopy. Każdy palec był uzbrojony w ostre szpony wykonane ze srebra których mógłby pozazdrościć niejeden drapieżnik. Buty były połączone ze spodniami w jeden zestaw który dalej łączył się z resztą elementów metalowego uzbrojenia tworząc jeden, spójny pancerz. Cała zbroja od pasa w dół była zbudowana z dziesiątek nakładających się na siebie warstwami srebrnych płyt w kształcie dwóch, połączonych końcówkami piór. Do zbroi na wysokości ud było przyczepione łącznie sześć, srebrnych sztyletów - po trzy na każdą nogę - które stopiły się ze zbroją wyglądając tak, jakby stanowiły tylko kolejny element misternie utkanego zdobienia. Od pasa na jego lewą nogę spadała gruba płyta wykonana z czarnego metalu na której były wygrawerowane złote runy. Maruderowi udało się rozpoznać tylko dwa pierwsze symbole: "Algriz" i "Dehir". Obecność tego drugiego symbolu wzbudziło w mieszkańcu pustynii duże zaskoczenie gdyż nie sądził, aby pojawili się jacyś nowi goście z innych światów. Po drugiej stronie pasa generała był zawieszony labrys cały wykonany ze srebra którego dwa ostrza i rękojeść były pokryte złotymi winoroślami. Obok topora były zawieszone cztery haki wykonane z czarnej stali czekające na trofea które wkrótce mają nosić. Część zbroi chroniąca tułów składała się z kilku srebrnych płyt. Płaska, czarna, płyta w kształcie trapezu, ciągnąca się od klatki piersiowej do pasa nosiła na sobie symbol znanej gildii - wachlarz składający się z jedenastu srebrnych mieczy ze złotą, czteroramienną gwiazdą w miejscu styku ich ostrzy.. W tle tej płyty nakładało się na siebie jeszcze kilka, srebrnych płyt z wyrytymi na nich winoroślami. Na górze - od wysokości serca - pancerz znowu zmieniał swoją strukturę, teraz przypominając kanciastą, poszarpaną w pewnych regularnych kształtach, srebrną skałę którą oplatały cienkie, czarne winorośla. Kark chronił kołnierz wykonany z czarnej stali który zakrywał całą szyję, aż do dzioba. Od ramienia do łokci srebrna skała ponownie zamieniała się w ułożone na siebie warstwami srebrne płyty, lecz te były wykonane z dziesiątek dużych, srebrnych piór. Od nadgarstków i dłoni wychodziły po cztery, czarne ostrza o wyglądzie wydłużonych kolcy róży. Czteropalczaste dłonie Azariana także były uzbrojone w srebrne szpony, podobne do tych na stopach. Na plecach generała zamiast skrzydeł znajdował się czarno-srebrny karabin snajperski. Wreszcie, wzrok mieszkańca pustynii przeszedł na twarz generała. Krokusowe pióra generała skupiały na sobie największą uwagę nie tylko z powodu ich nietypowego koloru, lecz także przez ich kontrast jakie tworzyły z monotonnym, pozbawionym szczegółów otoczeniem. Po wejściu generała do budynku jego zbroja także przybrała beżowy kolor ścian wykonanych z piaskowca przez co kolor jego piór wyróżniał się jeszcze bardziej. Po pozbawionych dynamiki rysach twarzy można było łatwo określić jego rasę. Był Owl'rhanem. Jego oblicze bardzo przypominało twarz Płomykówki: krótki, żółty dziób, płaska twarz, brak pierzastej korony na potylicy - ogólny brak dynamizmu. Tuż obok krokusowej barwy jego grubych, puszystych piór, dominowała wśród nich biel - a zwłaszcza na twarzy - która pomagała uwidocznić jej cechy i mimikę (którą ciemny odcień piór mógłby maskować). Maruder wyglądał przy nim jak żebrak - ubrany w biały turban, podartą tunikę z bufiastymi rękawami, bufiaste spodnie i zużyte sandały - a przynajmniej tak siebie oceniał w jego cieniu. W tym rejonie pustynnego kontynentu Ijin'vanii był uważany za bogatego szlachcica, lecz jego majątki miały się nijak do bogactw mieszkańców Północy. Można było zauważyć lekkość w jego ruchach a jego świeży wyraz twarzy odzwierciedlał jego schludny wygląd. Kiedy generał minął marudera aby zająć miejsce naprzeciwko niego, mieszkaniec pustyni zauważył przymocowany z tyłu do skraju kołnierza srebrny hełm Azariana oraz czarny granatnik. Drewniane krzesło głośno zatrzeszczało gdy trybun na nim spoczął i chyba zdziwił się, że nie złamało się pod jego ciężarem. Maruder skorzystał z okazji gdy Azarian próbował ułożyć swoje długie nogi pod niskim stołem i dokończył pić.
- Nie znacie honoru Atlantijczycy. - Zaczął maruder żartując.
- Honor nie ma żadnego znaczenia na wojnie. - Chłodno odparował fioletowo pióry Azarian niepoprawnie odczytując znaczenie wypowiedzi człowieka. - No, to jeszcze raz. Opowiedz mi jak, to było tam nad kanionem dwa dni temu. - Dodał zmieniając wyraz twarzy na bardziej posępny. - Jak wyglądał atak Exitian? [...]





~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

Po przekroczeniu horyzontu tunelu, oślepiające światło otoczyło Zerda i uderzyło w jego oczy. Po chwili Elf poczuł zimną, mokrą trawę i delikatny, chłodny wiatr na swoich kamiennych łuskach. Powoli jego wzrok przyzwyczajał się do nowego, jasnego otoczenia i odkrywał przed nim kolejne elementy nowego świata. Pierwsze co ujrzał było skalne sklepienie groty wykonane z ułożonych ciasno przy sobie wulkanicznych skał w kształcie sześcioboków foremnych. Cienkie, sześciokątne słupy wystawały na kilkanaście stóp ze sklepienia. Po szybkim zbadaniu podłoża Elf doszedł do wniosku, że wylądował na szczycie stromego wzniesienia. Po zmianie pozycji na siedzącą, Zerd dostrzegł całą okolicę pokrytą w mgiełce. Przez duże otwory w sklepieniu groty wlatywały od lewej strony złote, a od prawej błękitne promienie światła. Wzgórze na którym wylądował miało strome, lecz gładkie, regularne zbocza w całości pokryte krótką trawą o krystalicznym, szmaragdowym odcieniu zieleni. W uszach Zerda powoli ustawał pisk i stopniowo był zastępowany przez szum wodospadu. Tuż u podnóża wzniesienia ujrzał spokojną taflę granatowej wody rozciągającej się od jednej czarnej ściany jaskini do drugiej. Gdzieniegdzie trawa ujawniała skaliste podłoże wykonane z tych samych wulkanicznych skał co te na suficie. W niektórych miejscach geometryczne stalaktyty i stalagmity tworzyły długie stalagnaty o grubych trzonach zwężających się coraz bliżej środka. Udało mu się dostrzec tylko cztery takie kolumny - trzy przy lewej ścianie i jeden na przeciwnym brzegu podziemnego jeziora. Po prawej stronie od tej kolumny kształtowało się podobne pasmo stromych wzniesień pokrytych szmaragdową trawą. Za Elfem znajdował się wodospad zajmujący całą powierzchnię ściany. Tuż pod wzniesieniem - o szybko oszacowanej wysokości czterdziestu stóp - woda spadała do podziemnego jeziora. Za wzgórzem na drugim brzegu jeziora Zerd zauważył kilka tropikalnych drzew oświetlonych w błękitnym świetle. Elf wyjął zza swojego płaszcza dwie księgi grubo oprawione w skórę. Skalny Elf wpadł w panikę gdy zauważył, że jego torba właśnie wpływa między trzy kolumny pod lewą ścianę, aby zniknąć we mgle za smugą  pomarańczowego światła. Tam woda wypływała z groty i było to jedyne wyjście z jakiego mógł skorzystać.
[...]
Udało się pochwycić torbę w ostatniej chwili zanim spadła w przepaść. Jego oczom ukazała się ogromna panorama trzech wulkanów pokrytych wysokimi, zielonymi drzewami lasu tropikalnego. W przestrzeniach między ich kominami, w oddali można było dojrzeć łańcuch szarych, kanciastych gór pokrytych śniegiem. Tuż pod klifem czarnej skały który oplatały ogromne, pokryte mchem korzenie drzew leżało ogromne jezioro rozciągające się na kilka mil od klifu aż do podnóży wulkanów. Na niebie leniwie płynęły białe, puchate chmury. Nad lewym wulkanem unosiły się cieńsze, białe obłoki od dołu zabarwione na czerwono. Po prawej stronie u podnóża klifu Zerd zauważył portowe miasto w którym budynki wyglądały jak wieże zbudowane z kilku stopionych ze sobą kul o zmiennych wielkościach. Budynki świeciły marmurową bielą. Oplatające ich ściany rośliny dodawały im stylu przez co sprawiały wrażenie jakby były częścią lasu. Zerd postanowił najpierw zrobić notatki i sprawdzić koordynaty świata zanim zejdzie do miasta. Ku miłemu zaskoczeniu Elfa udało mu się znaleźć schody i spokojną, dobrze oświetloną, małą jaskinię tuż obok nich. To będzie miła wyprawa. - stwierdził, po czym zaczął rozkładać sprzęt i otwierać księgi na odpowiednich stronach.




~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

Do wielkich, drewnianych drzwi okutych stalą podszedł jeden z zirytowanych klientów nie mogący słuchać nieprzerwanego pukania w nie, zawodzących śpiewów i dźwięku dzwoneczków wydobywających się z za nich.
- Czego?! - Wykrzyknął Krasnolud uchylając drzwi.
Po ujrzeniu całego zbrojnego orszaku mnichów odskoczył od nich i schował się za dębowymi wrotami. Drzwi rozwarły się szeroko wpuszczając dziesiątki fanatyków nowej religii, wykonujących misję głoszenia "jedynej, prawdziwej wiary". Rozmowy na sali wzmogły się aby zagłuszyć mantry wykrzykiwane przez zakonników, lecz i oni odwdzięczali się gościom wzmagając dudnienie kotłów i szczęk dzwoneczków. Po zatrzymaniu się orszaku na środku sali, mnich w długiej, fioletowej szacie wszedł na jeden ze stołów depcząc swoimi sandałami po jedzeniu klientów. Gdy usunięto trójkę Krasnoludów z tego stołu mnisi, kotły i dzwonki ucichli. Karczmarz przyjrzał się orszakowi. Był to tłum mnichów ubranych w fioletowo - czerwone, długie szaty oraz rycerzy ubranych w zbroje z czerwonych, smoczych łusek. U pasa każdej osoby z orszaku fanatyków można było zauważyć przypiętą do niego szabelkę, grubo oprawioną księgę oraz ptasią czaszkę. Mnisi byli ludźmi z wyglądu różniącymi się tylko wiekiem i kolorem bród. Wszyscy mnisi mieli długie, szczupłe brody większości sięgające aż do pasa. Na ich łysych głowach mieli wypalony symbol ich wiary - siedmioramienną gwiazdę pod okiem. Ten sam symbol widniał na ich sztandarze - czerwone symbole na fioletowym tle. Kiedy mnich stojący na stole zaczął przemawiać nadnaturalnie donośnym głosem, wszystkie osoby na sali zamilkły. Niektóre dzieci znajdujące się na sali zapłakały wystraszone krzykiem.
- Dlaczego zbłądziliście drodzy bracia?! Dlaczego oddajecie się demonicznym pokusom ukrytym pod złotą postacią?! Czyż nie widzicie, że właśnie przez wasze beztroskie i roztrwonne życie nasz wielki bóg Jaz'hwa pokarał was tą chorobą. - Tutaj mnich wskazał na północny zachód w kierunku miasta Azarian, na Novą Atlantię.
- Zostaw nasze złoto i piwo w spokoju. - Odpowiedział mu jeden z Dolomitian i został głośno poparty przez swoich rodaków (wszystkich gości w sali).
- Och! Ubolewam drodzy bracia nad waszą niedolą. Wszakże już zgubueni jesteście, lecz...
- Od kiedy to Wy i My mamy jedną matkę? - Przerwał mu jeden z niziołków. Goście głośnym śmiechem wzburzyli kapłana.
- Biada wam, biada! - Kontynuował siwobrody mnich. - Odstąpcie od waszej grzesznej drogi i nawróćcie się drodzy bracia póki nie jest za późno! Wszakże nasz sprawiedliwy bóg jest łaskawy i przyjmie was pod swoją opiekę...
- To teraz może ja coś powiem do naszych "braci". - Przerwał fanatykowi czarnobrody Krasnolud Ghangrdi wstając od stołu i pociągając łyk z drewnianego kufla. Wszyscy zebrali się jak najbliżej środka na obydwu piętrach karczmy aby mieć widok na cały obrót sprawy. - Wypierdalaj z tąd po straszysz nam dzieci. - Ghangrdi zebrał pierwszą falę krótkiego wiwatu. - Spójrz za siebie Stovikratosie, czy wasz - jak to określiłeś - "miłosierny bóg" naprawdę pragnie aby zabijać każdego, kto nie chce dołączyć do waszego klubu masochistów? - Krasnolud zebrał kolejny wiwat na swoje konto. - Wracajcie do swojej Kolechii. Nic tutaj nie wskóracie. Tak jak wyrzucili was z Chimy i tak jak przegonili was z Rhanii, tak i my wypędzimy was z naszych gór.
I tak czarnobrody niziołek zebrał kolejny, największy wiwat. Ghangrdi pociągnął kolejny łyk ze swojego kufla i zaczął szukać jakiejś luźnej deski w swojej najbliższej okolicy. Kiedy kapłan zaczął wyzywać nas wszystkich od heretyków sprawy potoczyły się dosyć szybko. Mnisi ze wszystkich stron zostali zasypani ciosami i meblami zrzucanymi z górnego piętra. Zanim fanatycy dobyli swoich szabli, kilku z nich już paliło się od rzuconej między nich pochodni. Stołek zrzucony z góry na przemawiającego wcześniej mnicha unieszkodliwił go na pewien czas. Kapłani, zanim zdążyli dokończyć jakąkolwiek mantrę zostali zalani szturmem Dolomitian dobywających swoją prowizoryczną broń. Właściciel karczmy osobiście sprzedał kilkanaście ciosów jednemu z rycerzy, lecz sam także dostał cięcie nad uchem od drugiego fanatyka. Właściciel wydawał się być zadowolony z praktycznego wykorzystania mebli znajdujących się w jego karczmie. Kilkoro Krasnoludów użyło stołu jako taranu i z pomocą swoich rodaków wypchnęli większość niechcianych gości na ulicę podziemnego miasta gdzie czekali na nich gwardziści z Archipelagu. Po niecałych dwóch minutach walki wszyscy fanatycy leżeli na ulicy. Wśród Dolomitian pojawiło się paru rannych, lecz na szczęście dzisiejszej nocy nikt nie zginął. Podarte fragmenty pozostawionego przez gości sztandaru powędrowały do kuchni do wycierania naczyń.
- Tylko uważaj z tymi szmatami. Jeszcze zarazimy się ich fanatyzmem. - Skomentował pomysł jeden z Domitian któremu zawtórowały śmiechy.







Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Erico Edmund Hangover IXII.6140

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Doświadczenie z Roleplayami mam bardzo małe, wręcz znikome. Rok temu miałem styczność z tym trybem rozgrywki (w amatorskiej wersji polegającej na prowadzeniu dialogów) tworząc scenariusz oparty o moje autorskie uniwersum oraz fandomowe uniwersum mojego przyjaciela który także jest kandydatem w tej gildii. Guild Wars 2 jest moją pierwszą grą RPG. Przez pewien czas grałem w Aion'a, lecz porzuciłem tą grę na rzecz gry studia Arena Net. Nigdy nie brałem udziału w papierowych RP ani w tej jego oficjalnej, wirtualnej wersji. Jestem amatorem w tej dziedzinie.


~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Grałem tylko w drugą część Guild Warsów. W Tyrii jestem już od końca października 2016 roku i razem z długą przerwą z wiosny 2017 gram tutaj niewiele ponad rok.
Znam podstawę fabuły uniwersum - głównie Ludzi i Sylvari. Znam większą część lore związaną z dodatkiem Hearts of Thorns i mniejszą związaną z Path of Fire. W miarę gry postacią z danej rasy powoli wgryzam się coraz głębiej w historię uniwersum. Moją znajomość fabuły oceniłbym na poniżej średniej.



~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Na początku należałem do małej społeczności graczy - którą zawiązałem razem ze znajomymi z innych gier - która rozpadła się po niecałym tygodniu. Pod koniec 2017 roku należałem do gildii Strażników Czarnej Melodii, lecz opuściłem gildię z powodu bycia wtedy graczem Free-to-Play oraz bariery językowej. Później należałem do gildii Cerbery Tartaru, lecz po miesiącu nie mogąc odnaleźć się w nowym towarzystwie i z powodu braku umiejętności walki na rajdach opuściłem ją.


~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- O waszej gildii dowiedziałem się z reklamy wyświetlanej na czacie. Chcę do was dołączyć ponieważ chciałbym spróbować swoich sił w RP oraz nauczyć się jak w to grać, chciałbym spełnić swoją rządzę patriotyzmu przez przynależenie do społeczności oraz... chciałbym po prostu gdzieś się przydać.


~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Nazywam się Maciej. Jestem uczniem liceum ogólnokształcącego. Wylądowałem na kierunku mat-fiz przez brak zainteresowań i ambicji. Z natury jestem kłamcą. Mam popędy szowinistyczne, nazistowskie, komunistyczne i rasistowskie które staram się kontrolować. Lubuję się w czarnym humorze i w żartach sytuacyjnych lecz nie potrafię opowiedzieć żadnego dowcipu. Z psychologicznego punktu widzenia jestem bachorem zamkniętym w ciele dużego dziecka. Moje opinie są skrajne i zależą od tłumu. Jestem podatny na manipulację. Nie grzeszę inteligencją ani światłością umysłu. Tworzę własne uniwersum hybrydowe: fantasy - sci-fi. Uwielbiam Gryfy i wszystkie drapieżne ptaki a zwłaszcza Pustułki i Sowy Śnieżne (wyjątkiem są jeszcze Jaskółki).


~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Można mnie spotkać w grze zwykle od 19:30 do 1:30, lub od 2:30 do 5:30. Najpewniej można mnie spotkać w nocy. Rzadko pojawiam się w dzień.


Marzec 16, 2018, 20:10:56 #2 Ostatnia edycja: Marzec 16, 2018, 20:13:14 by Zav
Jak najbardziej na tak.


Jestem na tak. To jedno z najlepszych podań, jakie do nas złożono, a już na pewno najbardziej rozbudowane. Chętnie zanurzyłabym się w uniwersum, którego pokazałeś nam kawałek, chociaż przy takiej mnogości ras na pewno nie łatwo było to utrzymać w ryzach podczas tworzenia. Nie ukrywam, że część OOC nieco mnie zaskoczyła, a szczególnie opis siebie. Czy Twoja wizytówka to bait, czy to sprawdzenie czy czytamy podania, czy to próba bycia awangardowym - nie wiem, nie mnie oceniać na tym etapie.

Marzec 17, 2018, 00:42:47 #5 Ostatnia edycja: Marzec 17, 2018, 00:45:39 by Ericotalion
Mam pewną nieciekawą przeszłość za sobą w której na kłamstwie opierało się całe moje życie (nawet to wirtualne). Postanowiłem zacząć wszystko od nowa - bez dalszych kłamstw, bez robienia innym problemów z mojego powodu.
<Jakby to lepiej ubrać w słowa...> Zmieniam się i teraz mam okazje w pełni to zrobić. Nie chcę więcej kłamać - chcę mówić tylko i wyłącznie szczerą, a być może i nawet bolesną prawdę. Wydaje mi się, że w ten sposób skrzywdzę mniej osób, lub w ogóle nikogo nie skrzywdzę.

Czytając część fabularną naprawdę aż ciężko uwierzyć, że jak do tej pory miałeś znikomą styczność z roleplay. Podanie tak jak już wspomniała Nisheera jest na bardzo wysokim poziomie i już rozumiem dlaczego jego napisanie zajęło kilka dni. Uniwersum, w którym dzieją się opisane wydarzenia jest twoim autorskim? Faktycznie sprawia wrażenie bardzo rozbudowanego.

Oczywiście jestem na TAK i mam wielką nadzieję, że się wkręcisz w rpy.

W ogóonym wyniku Alpha Centauris Neo jest uniwersum autorskim z paczkami inspiracji wziętych z Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni, Legendy Chimy (LEGO), historii Europy, Harrego Pottera, twórczości Harrego Turtledova, Mad Maxa i wielu innych uniwersów. ACN nie jest jeszcze skończone. Szczerze mówiąc niedawno zacząłem prace nad opisaniem go.

[align=center]


Udało Ci się pomyślnie przejść przez Okres Próbny! Twoja ranga została zmieniona z "Kandydata" na "Rekruta". Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów z dalszymi wskazówkami i namiarami na Twoje konto na naszej wiki.
[/align]