Podanie - nutri.1385

Zaczęty przez nutri, Marzec 06, 2017, 18:07:11

Poprzedni wątek - Następny wątek

Część klimatyczna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

Niewysoka postać zerkała od czasu do czasu w moją stronę, jakby próbując przewidzieć, co odpowiem. A mnie zatkało. To zdecydowanie nie był zwyczajny poranek, chociaż nie zapowiadało się na to jeszcze godzinę wcześniej. Przyjechałam do rodzinnego domu, położonego w puszczy, i jak zawsze wstałam przed wszystkimi i wyszłam na spacer. Uwielbiam swoje rodzinne okolice - tak odmienne od miejskiej dżungli, w której obecnie mieszkam. Szum drzew i śpiew ptaków, zupełny brak ludzi dookoła pomagają mi odpocząć psychicznie. Tak miało być i tego dnia. Tym razem jednak spotkałam kogoś, kogo nie spodziewałam się widzieć nigdy, chyba że oczyma wyobraźni.
- Stój - usłyszałam w momencie, w którym skręcałam właśnie na ścieżkę prowadzącą w las. Przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam. Ale nie - w cieniu pod drzewem stała zakapturzona postać w szacie tak ciemnej, że wydawała się pochłaniać światło wokół niej. Podeszłam bliżej i zobaczyłam błyszczące na czerwono oczy, po czym nieznajomy skłonił się i zsunął kaptur z głowy. Jego twarz była całkiem czarna, a włosy śnieżnobiałe. Stał przede mną mroczny elf, drow z podziemnego świata. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom i przez chwilę stałam oniemiała, a przybysz cierpliwie czekał, aż odzyskam panowanie nad sobą.
- Witaj - ukłonił się uprzejmie. - Wybacz niespodziewane najście. Nazywam się Drizzt - powiedział cichym niskim głosem. Moje zdziwienie przerodziło się w szok.
- Nazywasz się... Drizzt? - wykrztusiłam i parsknęłam niepohamowanym histerycznym śmiechem. Nie mogłam się uspokoić, a drow przyglądał mi się chwilę z rozbawieniem, po czym chrząknął.
- Tak jest - powiedział stanowczym głosem. - A teraz zabieram cię w podróż. Nie martw się. Twoja rodzina nawet nie zauważy twojej nieobecności - kiedy wrócisz, będziesz z powrotem w tym samym miejscu i czasie - dodał. - Zabiorę cię w miejsce, które znajduje się w innym wymiarze i w innej rzeczywistości -
Usiadłam oniemiała na trawie, zaczęło mi się kręcić w głowie. Jak to...? Czy to dzieje się naprawdę? Jak... to... możliwe...?
Przed oczami wirowały mi obrazy magicznych miejsc i postaci, a otaczający mnie las zaczął się zacierać. Całe życie marzyłam o fantastycznych krainach i bohaterach podobnych do tego, który stał przede mną w tej chwili. Potrząsnęłam głową, żeby otrzeźwić umysł i spojrzałam na niego. Stał oparty o drzewo, odziany w najciemniejsze szaty, jakie widziałam w życiu. Lekka zbroja była elegancko i dyskretnie zdobiona tak, że wskazywała na bardzo wysoki status drowa. Do pasa przymocowane miał dwie nieduże pochwy, z których wystawały czarne rękojeści sztyletów. Ponownie nasunął na głowę kaptur, spod którego błyszczały szkarłatne oczy. Biel spływających spod niego długich włosów wyraźnie kontrastowała z barwą jego skóry i szat. Drow. Stał przede mną drow. Nie musiałam pytać, jakim cudem mógł przebywać w słońcu, bo chociaż krył się w cieniu drzew, dla większości mrocznych elfów podobne światło potrafiło być nawet zabójcze. Przeczytałam tyle na temat Drizzta, że znałam dobrze jego losy i umiejętności. Potrzebowałam dobrych kilku minut, żeby powróciła mi jako taka jasność umysłu. Przybysz dał mi trochę czasu na dojście do siebie, jednak po jakimś czasie wyprostował się i podszedł o krok. Zza pleców wyciągnął nieduży kostur i wyciągnął w moją stronę.
- Trzymaj, to dla ciebie - powiedział poważnym głosem. Wstałam chwiejąc się lekko i chwyciłam podaną mi broń. - Musimy ruszać -
Obejrzałam kij, zaś Drizzt ukucnął i zaczął mruczeć cicho pod nosem, wykonując serię skomplikowanych gestów. Po krótkiej chwili na ziemi pojawił się błyszczący lekko okrąg, w którego środku majaczył obraz nieznanego mi miejsca. Wyglądało niesamowicie - do dzisiaj nie potrafiłabym opisać go dokładnie. Drow uśmiechnął się zadowolony z uzyskanego efektu i gestem przywołał mnie do siebie. Ściskając w dłoniach kostur podeszłam, a on podszedł do portalu i lekkim krokiem w niego wszedł. Znikł. Serce łomotało mi w piersi, a ja stałam chwilę, jak wryta. Rozejrzałam się wokół, zaś otaczający mnie las wyglądał, jak zwykle. Jakby nic się nie stało. Wciągnęłam głośno powietrze, po czym wstąpiłam za drowem w portal.



~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

Jest ciemno. Jest bardzo, bardzo ciemno. Moje oczy potrzebowały długich minut, żebym mogła dojrzeć cokolwiek wokół siebie. Słyszałam szelest liści i ciche dźwięki fletu z oddali. Po przyzwyczajeniu się do panującego mroku zobaczyłam przed sobą cieniutką ścieżkę. Znajdowałam się w dziwnym lesie, jak nie z tego świata: ogromne liście o niespotykanych nigdzie kształtach kołysały się lekko własnym rytmem, nieporuszane żadnym podmuchem wiatru. Tu nie było wiatru. Gdyby nie to, że rośliny wydawały się żyć własnym życiem, wokół panowałby zupełny bezruch. Podeszłam kilka kroków przed siebie, rozglądając się nerwowo, próbując chociaż orientacyjne ustalić, gdzie się znalazłam. Stawiałam stopy najciszej, jak się da, starając się nie dotykać niczego, chociaż poruszające się wokół mnie liście raz po raz muskały moje ramiona. Mój wzrok powoli zaczynał rozróżniać barwy otoczenia. Niebo prześwitujące zza koron drzew miało... fioletową barwę. Przełknęłam lekko ślinę. Postąpiłam jeszcze kilka kroków i zatrzymałam się nagle: ścieżka urywała się. Cichutkie dźwięki fletu dobiegały nadal z oddali. Stałam przez chwilę w miejscu zastanawiając się, czy powrót w kierunku, z którego przyszłam, ma jakikolwiek sens. I czego właściwie powinnam szukać. Drogi wyjścia? Dobre sobie.
Po chwili usłyszałam szelest i zanim zdążyłam zareagować w jakikolwiek sposób, przede mną pojawiła się dziwaczna postać.
- Witaj - warknęła. Jej głowa była... głową jaguara. Co... co ja zażyłam? Może jestem naćpana? Nie potrafiłam sobie przypomnieć niczego sprzed chwili, w której obudziłam się w tym złowrogim miejscu.
- Witaj - powtórzył człowiek-jaguar. - Znajdujesz się w Xibalbie, Krainie Zmarłych. Tezcatlipoca to moje imię. Przeprowadzę cię do miejsca sądu - dodał.
Stałam jak wryta wytrzeszczając oczy na stojącego przede mną przybysza. W mojej głowie panował chaos. Flet zamilkł, a nieznajomy przekrzywił lekko głowę i stał oczekując jakiejś reakcji. Dotarło do mnie, że próba odnalezienia sensu w sytuacji, w której się znalazłam, nie ma szans na powodzenie. Wcale nie byłam naćpana. Ja nie żyłam.



~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

- Hej, możesz gadać? Tak? To słuchaj. Mam już dosyć tej parszywej roboty. Jest beznadziejnie. Gdyby chociaż trochę więcej mi płacili! Chociaż nawet i dwa razy wyższa pensja byłaby i tak gówniana. Zresztą, nieważne. Niby poniedziałek, nuda w knajpie, nic się nie dzieje, tylko studenty z akademii przypełzają się zachlewać za kasę starych. Zapowiadało się na znośną nockę. Ale nie. Ten kretyn Rezz załatwił dzisiaj jakieś krasnoludzkie wesele na wieczór. No jasne, on sobie zarobi, a my się użeramy godzinami z tymi pijanymi zwierzętami. Naprawdę, czasami ciężko jest nie być rasistą. Nawet sobie nie wyobrażasz, co się działo! Mieli jakiegoś swojego kucharza, który upichcił im tyle cuchnącej czarnej polewki, że Marcia pół nocy wisiała nad kiblem, bo nie mogła zdzierżyć tego smrodu. Mi się jakoś udało wytrzymać, ale później już ledwo się trzymałam. Połowa gości już od progu weszła spruta, jak najgorsze pijaki z Lewobrzeża. Kilku poszło spać i oszczędziło nam dalszych udręk, ale ci, którzy jeszcze się trzymali na nogach, nażarli się tej polewki i jakiegoś koszmarnie różowego tortu i zaczęli tańcować. Przynajmniej próbowali, bo po dwóch godzinach wszyscy jak jeden mąż leżeli, część we własnych lub cudzych wymiocinach. Poprzewracali wszystkie stoły, wszystkie krzesła, zafajdali wszystko! A ta ich weselna kapela?! Jakiś brodaty pajac z czerwoną czupryną coś tam chrypiał pod nosem, a reszta kiwając się na boki coś rzępoliła. Koszmar. Ech... szkoda gadać. W każdym razie, mam już dosyć tej durnej karczmy. Niech Rezz zatrudni sobie jakiegoś krasnoluda lepiej. On przynajmniej mógłby mieć z tego wszystkiego trochę zabawy. Poszukam jakiejś innej roboty, bo ta "Maryśka" mnie wykończy. A co u ciebie, złotko? -





Część nieklimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- nutri.1385

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Mam za sobą masę gier komputerowych RPG (mój ulubiony gatunek), kilka papierowych (ale nie jestem w nie zbyt dobra), on line - Guild Wars, WoWa trochę i obecnie Guild Wars 2

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Ciężko zliczyć, bardzo długo grałam w GW - przeszłam kilkukrotnie Factions, Nightfall, raz Eye of the North, a kampanię Prophecies prawie skończyłam (ostatnia misja mi została). Znajomość lore nie jest porywająca, ale coś tam wiem. ;)

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Byłam w kilku masowych gildiach, ostatnio w polskiej gildii Leth Mori Aiwe, ale cóż. Nasze ścieżki się rozeszły bezpowrotnie.

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Usłyszałam o Was od znajomego, który jest członkiem Ligi.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Jestem miłośnikiem fantasy i sci fi wszelkiej maści, który próbuje łączyć dorosłe życie (jestem już po studiach, obecnie na aplikacji), znajomych i pasję, jaką dla mnie gry i książki fantasy. Jestem introwertykiem, ale potrafię dużo gadać. Co tu więcej rzec?

Chętnie Was poznam. :)

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Różnie, zazwyczaj w godzinach popołudniowych/wieczornych, w weekendy częściej i dłużej zdarza mi się grać.  



Mieliśmy zrobić RP, miałem po tym napisać coś ładnego i dłuższego, ale no wszystko przeciągnęło się do bardzo, bardzo, bardzo późna... Czy to źle? Wręcz przeciwnie, a jako że nie mam zamiaru wstrzymywać się w nieskończoność, ode mnie proste, krótkie TAK

Biorąc pod uwagę fakt, że chciało Ci się napisać podanie, napisane zostało konkretnie... Oczywiście, że nie (znaczy oui).

Gdy Quirr się ocknie, pewnie powie że TAK :3

Miło było przeczytać ciekawą część In Clima. Jestem jak najbardziej na tak




Cytat: Lazarus w Marzec 07, 2017, 12:38:46
Gdy Quirr się ocknie, pewnie powie że TAK :3

Ame się już odcknęła, ale nie może pozbyć się kaca. :o

Dziękuję za pozytywne odpowiedzi.  ;D

[align=center]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.
[/align]