Podanie - MasterekPL.7936

Zaczęty przez Master, Czerwiec 18, 2017, 20:52:35

Poprzedni wątek - Następny wątek
Czerwiec 18, 2017, 20:52:35 Ostatnia edycja: Czerwiec 19, 2017, 17:37:33 by Master

Część klimatyczna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

Zapowiadał się spokojny dzień albo raczej wieczór, zapomniałem ,że już jest późno. Siedziałem sobie w pobliskiej karczmie, można powiedzieć ,że żeby byłem całkiem zmęczony. Miałem dzisiaj sporo do zrobienia dlatego mogę sobie pozwolić na chwile spokoju w takim miejscu. Nie zwracałem uwagi na wyzwiska wykrzykiwane co chwilę, krzesła które przelatywały mi nad głową również nie robiły większego wrażenia, czułem się tutaj po prostu jak w domu, możecie uważać że to śmieszne, ale taka jest prawda. Jedyna rzecz która zawsze mnie zastanawiała i intrygowała, była postać która siedziała na samym końcu karczmy, zaszyta w kącie. Widywałem go tam każdego razu kiedy spędzałem tam wieczór może też lubi to miejsce tak samo jak ja ? Kto wie. Jednak nie bez powodu opowiadam wam akurat o tym wieczorze. Stwierdziłem, już lekko podchmielony piwem ,że to czas aby poznać tajemniczą postać. Kiedy zacząłem podchodzić bliżej postać stawała się coraz wyraźniejsza i teraz mogłem już dostrzec jakiej rasy i płci była, co miała na sobie. Był to mężczyzna, nie należał on do najmłodszych na oko mogę powiedzieć ,że miał do 50 lat, jednak dobrze się trzymał jak na taki wiek, był dość muskularny. Był on okręcony w duży ciemno zielony szal sięgający mu do łokci pod którym dostrzegłem skórzaną kurtkę sięgającą mniej więcej do kolan, najprostsze na świecie spodnie i buty, również skórzane, na stole natomiast leżała para rękawic oraz stary podziurawiony kapelusz który wyraźnie ma już parę lat.
- Czemu nie kupisz nowego ? – byłem już wystarczająco blisko aby mnie usłyszał.
- Jestem do niego przywiązany – nie podnosząc głowy odpowiedział mi  po czym zamilkł.
Przysiadłem się do niego nie pytając o pozwolenie nie wyglądał na groźnego typa który mógłby mi coś zrobić, jednak twarz mówiła co innego, widać było wiele blizn oraz ten nieprzyjemny wyraz twarzy. Siadając zobaczyłem ,że za pasem ma dwa sztylety oraz dwa pistolety. Co mnie lekko zdziwiło ponieważ nie można tutaj wnosić broni, należy ją zostawić przy wejściu, wolałem jednak o to nie pytać.
- Kim jesteś i czemu siedzisz tutaj sam cały czas ? – biorąc łyk swojego piwa zadałem mu kolejne pytanie.
- Na imię mi Arwen, resztę powinieneś już skojarzyć – lekko podniósł głowę i kątem oka spojrzał w stronę barmana.
W tym momencie mnie oświeciło, widziałem kiedyś publiczne przemówienie i wręczenie jakiejś nagrody dla niego. Słyszałem później ,że uratował wtedy bardzo dużą grupę niewinnych ludzi porwanych przez bandytów oraz przy tym pojmał właśnie bardzo dużą grupę poszukiwanych zbrodniarzy, jednak pytając później ludzi, dowiedziałem się wielu innych czynów których się on dokonał, był on członkiem Vigil jednak z nieznanego mi powodu już nie jest, pomimo tego dalej bezinteresownie pomaga w Tyrii, uratował już wiele istnień. Pomimo tego że, nie był wysoko postawioną osobistością, nie posiadał dużej ilości złota, było wiadome ,że jest on szanowanym człowiekiem mówiono ,że bez jego pomocy Tyria mogła by wyglądać dzisiaj inaczej. Nie wiem ile w tym prawdy a ile fikcji, co tak naprawdę zrobił czego nie, wiem tyle ,że faktycznie uratował wiele osób.  Jednak od kilku lat było mi wiadomo ,że zaczął pisać księgi.
- Skoro już wiesz kim jestem udam się do wyjścia. – po czym wstał od stolika i ruszył.
Podszedł na chwilę do barmana zamienił z nim parę słów, obydwoje zerknęli na mnie, odwróciłem od nich wzrok i przełknąłem ślinę. Co jeżeli narobiłem jakiegoś kłopotu podchodząc do niego i zajmując jego czas. Po chwili gdy odwróciłem wzrok Arwena już nie było co mnie uspokoiło. Po jakimś czasie udałem się do wyjścia, kiedy wyszedłem na zewnątrz ujrzałem Arwena. Ten zawołał mnie machając dłonią abym do niego podszedł. Okazało się ,że zapytał barmana kim jestem, a ten opowiedział mu czym się zajmuję, skąd jestem i co najważniejsze czy uważa ,że jestem przydatny.
- Masz czas ? – zapytał mnie nie okazując żadnych emocji założył kapelusz na głowę.
- Na co ? – Byłem lekko zdezorientowany tym czego może ode mnie chcieć.
- Akurat tak się trafiło ,że przez ostatnie kilka dni szukałem ludzi do wyruszenia w pewne miejsce, - ruszył przed siebie nie czekając na to czy odpowiem.- Historie barmana o tobie mnie zaciekawiły, opowiesz mi o sobie więcej po drodze.
Tak więc nie czekając poszedłem za nim, chyba nie miałem prawa odmówić. Jestem ciekawy o jakim miejscu mówił. W tym momencie zacząłem mu opowiadać o sobie, mam nadzieje ,że go nie zanudzę.



~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

Ocknąłem się na trawie, oparty o drzewo, powoli otwierając oczy rozejrzałem się dookoła. Widziałem trawę i parę drzew, ale głównie całą resztę zasłaniała mgła ruszyłem przed siebie, przez cały czas obserwując moje otoczenie uznałem ,że jest tutaj całkiem pięknie. Spotykałem najróżniejsze zwierzęta i istoty których nigdy wcześniej nie widziałem, roślinność również była inna niż ta mi znana. Pomimo tego że, nie widziałem słońca, wszystko wydawało się jakby być oświetlone przez coś innego. W pewnym momencie zobaczyłem dwie wystające z ziemi pałki, były dość grube a do nich przywiązane były liny. Gdy znalazłem się już bliżej, ujrzałem pierwsze dwie deski lewitujące w powietrzu. Był to most. Nie mając nic do stracenia ruszyłem na drugi koniec. W pewnym momencie zaczęło mi się robić coraz zimniej, czułem jak na skórę spadają mi płatki śniegu. Gdy dotarłem na drugi koniec znajdowałem się na półce skalnej pokrytej śniegiem, przeciskając się przez wąską szczelinę ujrzałem wielkie lodowisko które z każdej strony otoczone było wysokimi szczytami gór, spoglądając nad siebie zauważyłem że, z takiej góry wyszedłem, wszystko było białe, pokryte śniegiem. Podszedłem bliżej zamarzniętego zbiornika wodnego, lód był gruby i twardy. Nie lubiłem śniegu a więcej do zwiedzania tutaj nie było, rozejrzałem się i nie pamiętałem z której strony przyszedłem, wszystko wyglądało identycznie. Więc zacząłem szukać szczeliny przez którą tutaj wszedłem. Kiedy nareszcie ją znalazłem przecisnąłem się przez nią i natrafiłem na most. Ruszyłem więc znów ostrożnie na drugi koniec. Zaczęło się robić coraz cieplej, po chwili było już bardzo gorąco. Nagle znalazłem się w krainie magmy, stałem na płynącej w rzece lawy skale, a dookoła mnie widziałem wulkany oraz inne źródła tej ognistej wody. Nie chciałem ruszać się ze skały ponieważ czułem się tutaj bezpiecznie, było tutaj na swój spokój pięknie, jednak też niebezpiecznie. Za moment stałem pośród gęstych krzaków a drzewa na których wisiały liany nie miały końca, było bardzo duszno i parno. Chciałem przedostać się przed siebie i w pewnym momencie potykając się o jakiś kamień, wpadłem to wody która sięgała mi do kolan. Podnosząc się rozejrzałem się i zobaczyłem ,że jest to oczko wodne podobne jak w drugim świecie, tylko inny klimat, otaczała mnie dżungla, duża i gęsta. Wydaje się jakby nie miała końca.  Po chwili udałem się w poszukiwanie kolejnego mostu. Kiedy już go znalazłem i dotarłem na drugą stronę wyszedłem z kamiennego fularu w którym było kilka dziur jednak nie było nic widać po drugiej stronie. Słyszałem tylko kapiącą wodę, a dookoła skały, była to wielka jaskinia, i w niektórych miejscach małe źródła wody, jasnej przejrzystej wody. Temperatura wydawała się tutaj idealna w porównaniu do każdej poprzedniej krainy. Zbliżając się do jednego źródła wody ujrzałem postać, najwyraźniej śpiącą ponieważ nie zareagowała na mnie. Podszedłem bliżej. Kiedy udało mi się obudzić kobietę leżącą na stosie z liści, od razu zostałem przytulony. Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się ,że kobieta spędziła już tutaj dużo więcej czasu ode mnie.
- Co to za miejsce ? - spytałem zdezorientowany.
- Labirynt, albo przynajmniej coś w tym rodzaju, nie ma stąd wyjścia ani schematu gdzie trafisz. – kobieta wytarła spływającą łzę po jej policzku i odwróciła się w drugą stronę próbując zapaść w sen.
Ja natomiast napiłem się wody ze źródełka i ruszyłem w stronę filaru przekraczając jedną z dziur wszedłem na kolejny most i ruszyłem przed siebie ...



~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

. Paskudny dzień, od rana pada, tego co teraz się dzieje za drzwiami nawet deszczem nazwać nie można, nie wiem nawet jak to opisać wiem że, nie ruszę się stąd do momentu aż nie będzie lepszej pogody. Przez nieszczelne w niektórych miejscach okna i drzwi słychać  było gwiżdżący wiatr. Gdzieniegdzie należało ustawić wiadra aby to woda z przeciekającego sufitu nie zachlapała podłogi. Niestety takie mamy warunki nic na to nie poradzimy. Tę szklankę pucuję już chyba z piąty raz pomimo tego ,że błyszczy jak jeszcze nigdy nie błyszczała. Odstawiłam ją i rozejrzałam się po wnętrzu. Jest kilku klientów ale zakładam ,że oni tak samo jak ja czekają na zmianę pogody żeby udać się do domu w swój jakże na pewno głęboki i długi sen, dwójka z nich siedzi przy stole i rozmawia na jakieś poważne tematy po minucie przestałam ich słuchać to nie dla mnie. Czemu poważne tematy ? Pewnie dlatego bo narąbali się już tak ,że nie widzą na jedno oko. Jeden ... a nie dwóch śpi, każdy przy innym stoliku. Kolejny siedzi, ledwo ale siedzi i bełkocze albo śpiewa coś pod nosem, nie umiem sprecyzować. Wiem ,że był jeszcze jeden ale teraz go nie widzę, może poszedł się wysrać albo leży gdzieś pod stołem. W każdym razie cichy i spokojny wieczór. Do momentu kiedy do środka wpada czwórka narąbanych facetów, ledwo zdołali wejść bo nie mogli zdecydować się który wchodzi pierwszy przez drzwi. Miałam nadzieje ,że nikt już nie przyjdzie trzeba będzie znów myć podłogę. W porównaniu do ,,moich" pijaczków Ci nie byli spokojni  wręcz przeciwnie byli w cholerę głośni. Jestem przyzwyczajona bo tak zazwyczaj wygląda klientela ale nie spodziewałam się nikogo w takim stanie o takiej godzinie i w taką pogodę. Trzech z nich usiadło przy jednym ze stołów w czasie kiedy ich kolega zamówił u mnie cztery duże piwa i wrócił do swoich kolegów. Wykonał do mnie parę dziwnych gestów jednak jestem do tego przyzwyczajona i nie zwróciłam uwagi. Kiedy po chwili przyniosłam im zamówiony alkohol,  jeden z nich złapał mnie za tyłek. Na to już nie mogłam sobie pozwolić i przyłożyłam mu na tyle mocno ,że aż rozbolał mnie nadgarstek, ten natomiast upadł na ziemię. Pewnie nie dlatego ,że mocno dostał tylko ,że wystarczy podmuch wiatru aby w takim stanie się wywalił. Trójka kolegów wpadła w śmiech. Wróciłam za ladę i powróciłam do monotonnego wycierania szklanki. Jeden z nowych przybyszów udał się do toalety. Po chwili usłyszałam krzyki z tamtej strony i wylatującego przez drzwi zgubionego klienta. O co poszło nie mam pojęcia, trudno mi było zrozumieć z pijackich krzyków. Zaczęła się typowa bitka, cała trójka wstała pokracznie od stołu i ruszyła w stronę szarpiących się mężczyzn. Od stołu wstali również panowie którzy rozmawiali na poważne tematu oraz ten który ledwo dawał radę usiedzieć. Nie wyobrażacie sobie jak to komicznie wyglądało jak ósemka nawalonych facetów próbuje się bić. Każdy z nich nie wywracał się tylko dlatego bo trzymali się nawzajem swoich  górnych części ubioru. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy jeden trafił drugiego pięścią w twarz, tak to było to tylko wymachiwanie ręką jakby starli się odgonić muchę. Jednak powoli zaczęło się to rozkręcać i zaczęli wywracać stoły i tłuc szklanki o swoje głowy. Jeden z nich nawet zdołał podnieść krzesło i jednak jak próbował się zamachnąć to wywalił się do tyłu. Cały czas próbowałam ich uspokoić moimi krzykami. Później sprawy zaszły za daleko ponieważ trójka z nich wyciągnęła najprostsze posklejane rewolwery. W momencie kiedy zaczęli strzelać schowałam się za ladą i zatkałam uszy, wydawało mi się ,że naliczyłam około sześciu czy siedmiu strzałów. Oraz dźwięk tłuczonego szkła. Kiedy wstałam zobaczyłam, dwójkę z nich leżącą na ziemi, zwróciła, uwagę że jeden z nich dostał w udo a drugi w ramię. Trzeci natomiast siedział i trzymał się za stopę oraz wyklinał swój rewolwer. Kilku z nich stało osłupiałych co do tłuczonego szkła to zobaczyłam rozbite okno i postać która stara się s powrotem przez to okno wejść. Po chwili do środka wparowała straż która zareagowała na strzały i hałas dochodzący z środka. Szybko i sprawnie wyprowadziła wszystkich oprócz dwójki klientów którzy przez cały czas nie ruszyli się ze swoich miejsc i spali dalej. W momencie kiedy ostatni strażnik zamykał drzwi, potłukło się drugie okno. Milczałam stojąc w miejscu wyjęłam szklankę którą wcześniej tak długo pucowałam, nalałam sobie jakiegoś starego mocnego wina wypiłam i wzięłam się za sprzątanie. Spojrzałam jeszcze w stronę drzwi i nawet lekko się uśmiechnęłam wiecie czemu ? Przestało padać.





Część nieklimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- MasterekPL.7936

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Nie nazwę tego ogromnym doświadczeniem jednak swoje godziny na eventach i pisaniu opowiadań spędziłem, nie miałem styczności z żadnym innym RP oprócz tego w GW2.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- W pierwszą część zacząłem grać z tego co kojarzę rok po premierze mogę się mylić dawno to było. W drugą natomiast gram od pierwszych beta testów. Co do znajomości lore uważam że, jest całkiem dobra, chociaż na pewno mógłbym się jeszcze wiele dowiedzieć.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Było kilka gildii WvW których nazw nie pamiętam, LmA, no i rzecz jasna L6F

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Hmm, można powiedzieć ze byłem w sali jej narodzin.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Część z was mnie już zna część nie. Mam 20 lat, skończyłem właśnie szkołę średnią, lubię sport pomimo tego palę o ironio. Cichy kiedy nie trzeba, głośny jak trzeba się zamknąć ciężko mi siebie opisać bo czasami sam siebie zaskakuje.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Zależnie od dnia, a moje życie jest na tyle ciekawe ,że nie wiem co będę robił za godzinę. Głównie jednak od 17 do 24, bywa krócej i wcześniej oraz później i dłużej.
[align=center],,Z naszymi narodzinami nadchodzi obowiązek, [/align]
[align=center]Obowiązek którego nie jesteśmy w stanie porzucić,[/align]
[align=center]Wykonujemy go aż do śmierci,[/align]
[align=center]Nawet jeżeli umrzemy to nas nie powstrzyma,[/align]
[align=center]Odrodzimy się jako jedność,[/align]
[align=center]I wzlecimy w niebiosa niczym biały kruk"[/align]

Chciałbym jeszcze dodać parę słów na temat mojej długiej nieobecności co było powodem wydalenia. Jak wiemy wszystko czasami się może przejeść ja tak miałem nie tyle co z RP co z całym GW, po krótkiej przerwie wróciłem na kilka eventów jednak w przeciągu tygodnia czy dwóch znów zniknąłem na długi okres. Później natomiast przygotowania i nauka do matury. Nie umiem zagwarantować ze podobna sytuacja nie będzie miała miejsca jednak jeżeli do takowej by doszło na pewno uprzedzę dlaczego, po co i na jak długo.
[align=center],,Z naszymi narodzinami nadchodzi obowiązek, [/align]
[align=center]Obowiązek którego nie jesteśmy w stanie porzucić,[/align]
[align=center]Wykonujemy go aż do śmierci,[/align]
[align=center]Nawet jeżeli umrzemy to nas nie powstrzyma,[/align]
[align=center]Odrodzimy się jako jedność,[/align]
[align=center]I wzlecimy w niebiosa niczym biały kruk"[/align]

Przecinki przed że, a nie po że.
Do trzech razy sztuka, masz moje tak (: Tym bardziej, że się wytłumaczyłeś, a i podanie napisałeś dość obszerne. Widać, że się przyłożyłeś i że Ci zależy.




Za. Feng chyba wypuścili z psychiatryka?

Szczerze wydaje mi się, że jeszcze tam siedzi. Przynajmniej nie pamiętam żeby było coś odgrywane z jej wypuszczeniem ;D
[align=center],,Z naszymi narodzinami nadchodzi obowiązek, [/align]
[align=center]Obowiązek którego nie jesteśmy w stanie porzucić,[/align]
[align=center]Wykonujemy go aż do śmierci,[/align]
[align=center]Nawet jeżeli umrzemy to nas nie powstrzyma,[/align]
[align=center]Odrodzimy się jako jedność,[/align]
[align=center]I wzlecimy w niebiosa niczym biały kruk"[/align]

[align=center]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.
[/align]