Hired.3601

Zaczęty przez Hired, Październik 26, 2015, 22:14:14

Poprzedni wątek - Następny wątek
Październik 26, 2015, 22:14:14 Ostatnia edycja: Październik 26, 2015, 22:16:37 by Hired
[align=center][/align]

Część klimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.


~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...
 

[align=center]...[/align]

- Chcesz iść ze mną? - rozdarł ciszę miły i melodyjny żeński głos. Ton towarzyszący wypowiedzi dziewczyny wskazywał na wielkie zaskoczenie i zmieszanie.

- Czy to naprawdę aż tak dziwne? - odpowiedział chłopak siedzący na powalonym konarze drzewa. Patrzył przed siebie wpatrując się w nicość, nie zawracając sobie głowy nawet by spojrzeć w stronę osoby, której odpowiadał.  - Myślałem, że ktoś taki jak Ty oczekuje tego, by ktoś za nim podążał.
    Dziewczyna popatrzyła się na niego z zaciekawieniem i zastygła w bezruchu, stojąc z gracją na głowicy wbitego w ziemię miecza. Rozmówczyni była filigranowej postury: niewysoka, szczupła, o delikatnej budowie. Miała długie, jasne blond włosy związane w kuca czerwoną wstążką, duże, błękitne oczy o niezwykle przyjaznym spojrzeniu, mały nosek idealnie współgrał z jej uroczą i olśniewająco piękną buzią o bardzo łagodnych rysach. Na sobie miała lekką, skórzaną zbroję z futrzanymi obszywkami na naramiennikach oraz cholewach butów. Talia przepasana była pasem z wilczej skóra, a nieosłonięty przez kirys dekolt ukazywał obojczyki oraz lekko odsłaniały jej piersi. W rękach dzierżyła dwa krótkie miecze z runicznymi, wciąż jasno jarzącymi się błękitnym światłem, napisami na głowni oraz złotym, prostymi jelcami ponad rękojeścią, a przez ramię miała przepasany długi łuk refleksyjny.
    Nagle spięła się i zeskoczyła z rękojeści miecza, na którym stała i wylądowała zgrabnie na ziemi, lekko uginając przy tym kolana. Znajdowała się dokładnie po środku, po kroku w obie strony, między dwoma truchłami mężczyzn. Jeden mężczyzna przebity był lodowym soplem, który powoli topniał zatopiony we krwi, drugi w udach miał strzały z białymi lotkami z piór sokoła oraz rozciętą krtani, w której wciąż bulgotała krew, oraz rozcięty brzuch, z którego wystawały trzewia.
- "Oczekuje by ktoś podążał"? - powtórzyła słowa siedzącego na pniu chłopaka - kto Ci tak powiedział?
- Titanio, jesteś przywódczynią srebrnych kłów, dwunastki najznamienitszych wojowników na ziemiach królestwa Lotosu... Legendarni rycerze zawsze mają swojego giermka. - zaśmiał się i spojrzał na nią. Chłopak miał na głowie czarny, spiczasty kapelusz z przyczepionym doń wiewiórczym ogonem, spod niego wystawały białe włosy, a na sobie czarną szatę czarodzieja. - Poza tym, czyż nie Tyś zadała mi pytanie czy chcę do Ciebie dołączyć?
    Titania nie odpowiedziała. Podeszła do chłopaka i usiadła obok niego na zwalonym pniu. Jej wzrok przykuł przybity kamiennym kolcem do drzewa trzeci mężczyzna. Wokół nich znajdowało się jeszcze kilka innych ciał zatopionych we krwi.
- Dziękuję - powiedział chłopak przerywając ciszę jaka nastała - uratowałaś mi życie. Gdyby nie Ty, to pewnie jedynym martwym tutaj byłbym ja. Bandyci to straszna plaga... - odetchnął ciężko.
- Masz rację, straszna plaga. - odpowiedziała swoim melodyjnym głosem. - Nie jesteś najgorszym magiem, całkiem sobie radziłeś by dotrzymać mi kroku swoimi zaklęciami. Dlatego chcę Cię ze sobą. Dołączysz ze mną?
- I tak nie mam nic do roboty... - wstał i strzepnął liście, które przyczepiły się do jego szaty. Spojrzał na Titanię, która zrobiła dokładnie to samo. Dziewczyna zacisnęła piąstkę i delikatnie pacnęła chłopaka w brzuch.
- Będą z Ciebie ludzie. - zaśmiała się. Jej uśmiech był promieniujący i bardzo śliczny. - Chociaż mógłbyś mnie bardziej podziwiać, wiesz?
- Miła jesteś, i bardzo zabawna jak na legendarną walkirię srebrnych kłów. - odpowiedział.
    Dziewczyna powoli ruszyła, a chłopak wiedziony nadzieją, szedł równo z nią.
 

[align=center]...[/align]

~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższgo czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...
 

[align=center]...
[/align]

     Chłopak obudził z niemiłosiernie silnym bólem głowy. Leżał na ziemi i patrzył na niebo, które zaskoczyło go dwoma aspektami - tym, że leciał właśnie na nim ożaglowany statek oraz tym, że znajdowały się na nim dwa księżyce. Pomimo tego, że na niebie wznosiły się już księzyce, było jasno, a słońce bardzo leniwie opadało i jeszcze dobrych długich będzie górować na niebie.

- Gdzie ja jestem? - wymamrotał pod nosem podnosząc się z ziemi i rozglądając się dookoła. - Musiałem tu trafić przez ten portal...
    Znajdował się na wzgórzu pełnym kwiatów, których nigdy nie widział wcześniej, a które miały wszelkie kolory jakie sobie wyobrażał. Zerwał jeden i postąpił parę kroków.
Stanął nad skalnym urwiskiem, z którego rozciągał się widok na okolicę.
Ale tu pięknie - pomyślał. Poniżej rozpościerała się długa rzeka przerywająca miasteczko na dwie częsci. Chłopak widział młyn, którego skrzydła powoli się kręciły pod wpływem delikatnego wiatru,  a nad młynem na miotłach widział latające dwie osoby. Ponadto dostrzegł smoka, który właśnie wylądował obok miasta i od razu stał się atrakcją wśród miejskiej młodzieży. Dalej zobaczył kilka małych domów, warsztat kowala oraz rynek na którym trwał jakiegoś rodzaju festyn. Polanę rozciągającą się na zachód od miasta przemierzało kilka wielkich wilków, których grzbiety dosiadali rycerze.
    Przyglądał się widokom, gdy usłyszał huk i ziemia zadrżała tak, że stracił równowagę i usiadł na ziemi. Szybko się odwrócił i zobaczył mężczyznę w pełnej zbroi z mieczem u pasa dosiadającego smoka. Odwrócił się szybko i zobaczył, że smok, który chwilę wcześniej znajdował się na placu przy młynie, teraz stał parę kroków przed nim przeszywając go wzrokiem. Chłopak dostrzegł, że smok ma łuski złotego koloru oraz, że jest naprawdę bardzo potężną istotą. Nadal nie chowając swoich rozpiętych skrzydeł wprawił w niemienie chłopaka ich wielkością.
    Nagle zakręciło się mu w głowie, a obraz zaczął wirować. Ostatnie, co zobaczył to, to że rycerz zsiadł ze swojego wierzchowca i zaczął iść w stronę przybysza. Jeździeć coś powiedział, ale niestety chłopak już nie usłyszał. Przed jego oczami pojaśniało, a on sam zemdlał.
 

[align=center]...
[/align]

 ~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało kilentów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".


[align=left][align=center]...

[align=left]
 ~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało kilentów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".
- Cóż za nuda... - rzucił pod nosem narzekając na wlokący się czas, który dłuży się jeszcze bardziej jak zwykle. Spoglądał na jedynych dwóch klientów, stałych bywalców, rozmawiających ze sobą i popijających piwo z wielkich kulfów. Jeden z nich był przy kości, miał około czterdziestu pięciu bądź pięćdziesiętu lat, drugi, szczupły, był starszy od niego, do tego bardzo wychodzony. Z twarzy wyglądał na jakieś siedemdziesiąt lat, ale duchem był z pewnością dwudziestolatkiem, który z chęcią uganiał się za pracującymi w Maruśce dwoma młodymi kelnerkami.
- Kochaniutki, jeszcze po jednym! - krzyknął ten chudy i czknął głośno.
- Nie za dużo, panowie? To już chyba siódma kolejka będzie, a wy już pewnie zmęczeni. - barman zaśmiał się i podał dwa kufle wypelnione po brzegi złotym trunkiem.
- Ta młodzież taka zabawna! - zaśmiali się jednocześnie staruszkowie i wrócili do dywagacji na temat tego czy sojusz jaki zawarł król było dobrym czy złym posunięciem.
    Po kilku chwilach drzwi baru otworzyły się z hukiem burząc spokój jaki obecnie tu panował. Do pomieszczenia wbiegło siedmioro uzbrojonych ludzi, pięciu mężczyzn i dwie kobiety. Ich rynsztunek przypominał raczej śmietnik niż oręż, nie mniej kazdy z nich prócz różnych kawałków skórzanej zbroi połączonej z ubraniem bezdomnego, miał przy sobie przynajmniej jeden sztylet, a co niektórzy nawet miecze przypięte do pasa. Banda od razu zajęła dwa stoliki łączac je w jeden i zaczęła się śmiać. Jeden z nich wstał, wyciągnął sztylet i bardzo uprzejmie poprosił by podano im jadło i po kuflu najlepszego piwa, celując przy tym ostrzem sztyletu w chłopaka za barem. Paweł ruszył na zaplecze i poprosił Różę i Jagodę o pomoc, Różę wysłał do kapitana straży, natomiast Jagodę oddelegował do podawania piwa gościom.
    Nie minęła dłuższa chwila, a na sali zrobiło się bardzo głośno, podchmieleni goście zaczęli dobierać się do młodej i atrakcyjnej kelnerki, a to poprzez dosadne żarty, a to przez podszczypywanie i obłapianie. Chłopak za barem trzymał w pogotowiu swój kord znajdujący się na szufladzie pod blatem. Był bardzo zaniepokojony, gdyż szemrane towarzystwo zaczęło już urządzać sobie różne zabawy, jak pokaz umiejętności wbijania sztyletu w stół między palcami dłoni i to, że jedna z osób z bandy zdążyła właśnie stracić palec, rzucając przy tym przekleństwami, których nie powstydziłby się żaden krasnolud. Śmiechy i coraz to więcej piwa zaczęło jeszcze bardziej ich pobudzać.
    Róża cały czas nie wracała, a atmosfera zaczynała gęstnieć. Największy z bandytów, umięśniony facet mający ok. dwóch metrów wzrostu wstał od stołu i wyciągnął drugiego mężczyznę. Cisnął go na ziemię, po czym wyciągnął miecz i przystawił mu go do gardła
- Jak śmiesz mnie obrażać, obszczymurze! - wrzasnął i przebił mieczem tchawice drugiego gościa. Reszta towarzystwa nawet się tym nie przejęła, wręcz przeciwnie, zaczęli mu wtórować i jeszcze głośniej się śmiać traktując scenę śmierci jako rozrywkę, której im najwidoczniej brakowało.
- Dobromirze - powiedział jeden przy stole, łysy na czubku głowy - nie mogłeś pierw trochę pomachać mieczem a dopiero potem skończyć z tym dzieciakiem? Byłoby zabawniej!
    Całe towarzystwo ryknęło śmiechem i wypili kolejną porcję piwa. Od razu jeden zawołał dziewczynę by dostać więcej piwa. Gdy tylko do nich podeszła, łysy chwycił ją i rozdarł jej suknię nazywając ladacznicą i rządając by ta dostarczyła mu zabawy.
- Panowie - powiedział głośno Paweł zza lady - nie przesadzacie? Zostawcie ją!
    Usłyszawszy serię wyzwisk w swoją stronę i widząc, że jego słowa wcale nie zatrzymały usiłowania zgwałcenia młodej dziewczyny, chłopak postawił sięgnąć po swój miecz i wyjść zza lady.
- To nierozważne by taki dzieciak jak Ty sam stawał przeciwko nam sześciu - w tym samym momencie wszyscy stanęli na równe nogi i dobili broni. Jagoda cała zapłakana skorzystała z okazji i uciekła na zaplecze.
- A to mała... Uciekła nam - powiedziała jedna z kobiet - a ja teżchciałam się z nią pobawić. Cóż, zaraz to zrobimy!
- Na waszym miejscu bym się wynosił. - odpowiedział Paweł. - Straż miejska jest już w drodze i będzie tu lada moment.
- Myślisz, że się boimi? - Zaśmiał się wielki, a reszta zaczęła śmiać się w ślad za nim. Zaczęli iść w kierunku młodego chłopaka, który przyjął odpowiednią postawę mierząc do nich mieczem.
    Druga z kobiet ruszyła w jego stronę i zaatakowała prostym cięciem od góry. Chłopak sparował jej cios odbijając ostrze i wyprowadzając ją z równowagi. W tym samym momencie zrobił wypad przebijając brzuch agresorki.
- Jak śmiesz?! - rzucił się jeden z mężczyzn, mały i o szczurzej twarzy. Mając w dłoni tylko sztylet stracił dłoń i wylądował na ziemi z rozciętym brzuchem.
- Teraz jest was tylko czterech. - rzucił Paweł cofając się bardziej pod ścianę.
- Ale Ty jesteś martwy! - powiedział wielki i zrobił krok.
    W tym momencie rozbrzmiał dźwięk pękającego szkła, a Dobromir zatrzymał się i odnalazł bełt w swoim oku. Padł martwy obgryzgując krwią pozostałą trójkę. W tym samym momencie do oberży wbiegło siedmiu rycerzy - dwóch z halabardami i reszta z mieczami i tarczami. Mieli na sobie zbroje z królewskim godłem, a wśród nich znajdował się dowódca straszy Władysław, wuj Pawła. Między rycerzami a resztą bandytów rozbrzmiała wrzawa, ale była to bardzo jednostronna walka. Bandyci bardzo szybko zalali krwią parkiet, padając pod celnymi i wyćwiczonymi ciosami strażników miejskich.
    Dalszą część wieczoru zajęło wyjaśnianie zajścia oraz sprzątanie krwi z podłogi. Wyniesione ciała bandytów zostały spalone dzień później na miejskim rynku, a "Maruśka" została zamknięta na dwa dni, w celu posprzątania całego bałaganu narobionego podczas nieprzyjemnego wieczoru.[/align]
[/align]
[/align]

[align=center]...[/align]

Część nieklimatyczna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!
 
 ~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:
 
 - Hired.3601
 
 ~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Uczestnikiem roleplay do tej pory nigdy nie byłem, a jedynym doświadczeniem we wcielaniu się w różne postacie to dziecięce zabawy i wchodzenie w skórę ulubionych postaci z bajek i anime. ::) I zmyślanie własnych historii w własnych, niepublikowanych nigdy opowiadaniach. Zapomniałbym... Było jeszcze trochę Krainy Lodowego Wichru, odrobina Ostatecznej Fantazji, kawałek Gothica i szczypta Ragnarok Online! ^ ^

 ~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?
 
 - Moje doświadczenie z pierwszą częścią Guild Wars opiera się na kilku chwilach przegranych podczas triala. Nigdy nie posiadałem i nie zakosztowałem w pełni tej gry ani wydarzeń jakie przedstawiała. Co do drugiej części, to z nią mam większe doświadczenia. Nie licząc przerw mam przegrane ok. cztery miesiące, ale nic tak naprawdę to nie wyraża, gdyż moja znajomość całego uniwersum jest raczej marna. Ale wiem przynajmniej tyle, że Scarlet była tą złą i popsuła Lion's Arch, które po odbudowie... Albo to innym razem. Jeśli by podsumowywać tą wypowiedź to lore Guild Wars 2 znam tyle ile obejmowało Personal Story mojego elementalisty.

 ~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?
 
 - W Guild Wars 2 nie byłem do tej pory w żadnej gildii.
 
 ~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?
 
 - O was dowiedziałem się od mojego przyjaciela, Lockeya. Bardzo upierał się bym złożył podanie do gildii, której jest członkiem, zachwalając przy tym wspaniałą atmosferę w gildii oraz świetne doświadczenie jakim jest roleplay w Lidze. Jest to też świetna okazja, żeby właśnie zasmakować tego kawałka tortu i zobaczyć czy jest bardzo smaczny. Jeśli chodzi o powód to chyba byłoby na tyle... Nie licząc tego widma tortur jakie przedstawił mi Lockey, jeśli podania bym złożył. <śmiech>

 
 ~ Opisz siebie w kilku zdaniach.
 
 - Jestem Piotr i mam 20 lat. Nie lubię mówić o sobie, bo i nigdy nie wiem co o sobie powiedzieć, żeby nie wyjść w oczach na snoba czy potwora, do tego jestem nieśmiały i ciężko mi idzie poznawanie nowych ludzi. Nie lubię przebywać w zbyt dużym gronie, bo zazwyczaj źle się wtedy czuję... Być może ma to coś wspólnego z tym, że jestem osobą raczej introwertyczną. Lubię grać w szachy, choć nie jestem w tym ani dobry, ani nie robię tego często, lubię też słuchać muzyki (mój ulubiony zespół to Rise Against), lubię anime i mam obejrzanych przeszło setkę pozycji Nie znoszę jak jest gorąco, a moją ulubioną porą roku jest zima, a razem z zimą i śnieg, którego kolor jest moją ulubioną barwą. Moją ulubioną potrawą są gołąbki, którymi mógłbym zajadać się całymi dniami... Co widać po moim brzuchu, który jest wypchany niczym kapusta mięsem. 


 ~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?
 
 -
Zwykle jestem w grze od rana, a później to różnie, ponieważ swój komputer dzielę z innymi domownikami. Czasem jestem popołudniu, czasem wieczorem, czasem też zdarza mi się pograć po nocy, ale jeśli chodzi o stałość, to zazwyczaj jestem przed południem.

Październik 26, 2015, 23:16:53 #1 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Polecam tego allegrowicza! Noob jak ich mało, ale sentyment mam do dziada...Jestem na TAK.

Październik 27, 2015, 09:34:14 #2 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Słowa danego dotrzymałeś, gdy rozmawialiśmy, przyjemnie się czytało i jestem na TAK.
A w dodatku dałeś się już namówić na klimacik w karczmie, co rokuje bardzo, bardzo dobrze ^^

Październik 27, 2015, 12:19:30 #3 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Lubię styl w jakim piszesz.
Uczepię się sposobu zalatwienia kwestii ciał bandytów. Spalenie ich na rynku byłoby... spowodowałoby smród spalonego mięsa, który mieszkańcy musieliby wdychać przez dobry okres czasu. Stąd chyba każda mieścina, wieś miała miejsce do pozbywania się tego typu... odpadów, które znajdowało sie poza terenem zabudowanym. Tyle ode mnie.
Zapraszam na okres próbny.
There's always a lighthouse. There's always a man. There's always a city.

Październik 27, 2015, 13:41:10 #4 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Yap
Distance doesn't seperate people... 
[align=right]... Silence does.[/align]
[align=right]- Jeff Hood[/align]

Październik 27, 2015, 15:10:43 #5 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Cytat: 'Ticared' pid='1678' dateline='1445944770'Lubię styl w jakim piszesz.
Uczepię się sposobu zalatwienia kwestii ciał bandytów. Spalenie ich na rynku byłoby... spowodowałoby smród spalonego mięsa, który mieszkańcy musieliby wdychać przez dobry okres czasu. Stąd chyba każda mieścina, wieś miała miejsce do pozbywania się tego typu... odpadów, które znajdowało sie poza terenem zabudowanym. Tyle ode mnie.
Zapraszam na okres próbny.

Zgadzam sie w zupełności

Październik 27, 2015, 19:14:12 #6 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem na tak, podanie bardzo mi się spodobało, a szczególnie odpowiedzi do części klimatycznej. Chciałabym Ci jednak powiedzieć, że przed południem u nas rp jest dość sporadyczne (ale jest!), bo dużo ludzi pracuje albo się uczy. Najbardziej aktywni roleplayowo jesteśmy w okolicach 19:30-1:30.

Październik 27, 2015, 19:39:05 #7 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
TAK TAK TAK :)

Październik 28, 2015, 01:47:39 #8 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Trochę Ci postać opalimy i będzie jak znalazł  :D

Zdecydowanie TAK
[align=center]

Październik 28, 2015, 02:25:53 #9 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
TAK

Październik 28, 2015, 13:42:42 #10 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL


Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.