Formularz Rekrutacyjny

Zaczęty przez Bomaga, Styczeń 07, 2016, 19:12:07

Poprzedni wątek - Następny wątek
Styczeń 07, 2016, 19:12:07 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
[align=left]Jak każdego dnia postanawiam przejść się po mieście, obejrzeć kramy i posłuchać znamienitych opowieści z pobliskiej karczmy. Może po raz kolejny uda mi się usłyszeć historię o bohaterze, o którym słyszał każdy lecz niestety nie widział nikt. Czasem sobie nawet myślę, że w zasadzie może to być każdy z nas, zwłaszcza z jego mocą. O ile historie są prawdziwe - w końcu ludzie lubią gadać - jak to mawiała moja babcia. Po krótkim przystanku i dywagacji na temat Najwspanialszego ruszam jednak w dal przed siebie zbliżając się coraz bardziej do kramów. Coś jednak dość mocno mnie zatrwożyło... O tej porze powinny tu być tłumy ludzi, zaduch i zgiełk... Jednak nikogo nie ma... nawet sprzedawców wraz z ich towarami... Oczywiście nie przeszkadza mi to, nie lubię tłumów, jednak wciąż uważam, że to dość dziwne. Nie należę do osób przesadnie odważnych, więc podążając za głosem rozsądku i postanawiam zawrócić. Odwracam się na pięcie i robię pierwsze kroki jednak dostrzegam coś co nie napawa mnie optymizmem. Widzę swój cień, jednak on nie powinien mieć sąsiada... Odwracam się z przerażeniem i widzę, że przestraszył mnie słup. Śmieję się pod nosem z siebie i ruszam w drogę, choć wciąż czujnie obserwując otoczenie. Żeby zająć czymś swe myśli próbuję przypomnieć sobie ulubioną historię o Najsłynniejszym Herosie naszej krainy. Myśląc nad tym, którą by tu wybrać uświadamiam sobie, że w sumie fajnie byłoby znać jakąś ksywkę tego herosa, głupio tak o kimś myśleć zawsze Najwspanialszy, Najznakomitszy i tak dalej... Kurcze, tyle lat ratuje naszą krainę i nikt nigdy go nie spytał o jakąś ksywkę czy coś? Przecież nawet małe dzieci jakieś przydomki sobie znajdują... Wtedy nagle mnie naszło, że ta postać musi być w takim razie zmyślona, a moje życie było kłamstwem. Rozumiem istnienie magii czy możliwość teleportowania się, ale kto by uwierzył w postać, która może dowolnie zmieniać swój wygląd, zachowanie, głos w ciągu ułamków sekund? No a już na pewno posiadając taką moc nie należy obawiać się o swoją tożsamość, czemu więc by nie podać jakiejś ksywki? Nie udało mi się rozpocząć kolejnego pytania. Moje dołujące rozmyślenia przerwało straszne wydarzenie. Moja stopa znalazła się w kałuży... Wydarzenie to uświadomiło mnie równocześnie w tym, że jestem już daleko poza wioską i daleko w lesie, w którym nie powinno mnie być. [/align]
[align=left]-To moja kałuża - powiedział śnieżnobiały królik, zasmucony moim bestialskim wdepnięciem w nią[/align]
[align=left]-Przepraszam... to przez te myśli, za dużo myślę i potem nie patrzę pod nogi. Mogę Ci to jakoś wynagrodzić Króliczku? - nadeszła moja odpowiedź[/align]
[align=left]-To była moja ulubiona kałuża do patrzenia w nią, ale wybaczę Ci jeśli opowiesz co sprawiło, że głowa Twa tam w chmurach była, gdy nogi tu - kałuże mi deptały.[/align]
[align=left]-Więc widzisz drogi Króliku, przez głowę mą przeszła straszna myśl, że nasz Wielki i Najwspanialszy wcale nie istnieje... W końcu słyszymy ciągle tylko legendy, ale nawet nie znam nikogo kto by kiedykolwiek go spotkał... lub ją w sumie, ciężko określić płeć kogoś kto w każdej chwili może być kim chce... O ile w ogóle istnieje... - Królik spojrzał na mnie wielkimi oczami jak na idiotę po czym chyba coś sobie uświadomił[/align]
[align=left]-W takim razie przestań tyle chodzić z głową w chmurach i odwróć się człowiecze bo nie widzisz - odpowiedział rozbawiony. Odwracam się, ale jedyne co widzę to drzewa[/align]
[align=left]-Coś jest nie tak z tym lasem? - spoglądam znów na królika, który robi coś na kształt facepalma[/align]
[align=left]-Człowieku, ja wiem, że króliki widzą i wiedzą więcej, ale spójrz tam raz jeszcze i zobacz tego leżącego kasztana. Przecież to jest las dębowy, na dębach nie rosną kasztany  - powiedział królik, po czym odwrócił się i poszedł w głąb lasu. Było to naprawdę dziwne, bo przecież króliki zazwyczaj kicają... Odwracam się i widzę leżącego kasztana, który na moich oczach zaczyna się zmieniać. Początkowo rośnie i przybiera humanoidalną formę, ale zaraz się zmienia w świnkę morską wielkości konia.[/align]
[align=left]-Chodź ze mną człowiecze! Widziałem przyszłość, tylko razem możemy uratować świat przed zagładą! - powiedziało stworzenie[/align]
[align=left]-Emm... okej, ale kim jesteś? - pytanie to samo mi się wymsknęło z ust[/align]
[align=left]-Bałem się, że o to zapytasz - powiedziało stworzenie i znów zaczęło się zmieniać. Zmieniło się tym razem w rosłego rycerza, muskularnie zbudowanego, wysokiego, zielonookiego mężczyznę z rudymi lokami i rudą brodą. Miał na sobie zbroję skórzaną, jakiej nie używa się już od kilku lat, w pasie miał przypięty miecz i na ramieniu zwisał mu łuk - jestem tym, kogo szukasz. Często nazywanym Najwspanialszym i Najznamienitszym Herosem na świecie. - dodał, mając jakby lekko poddenerwowany wzrok.[/align]
[align=left]-Jaką mam pewność, że Ty to Ty? Jeśli to faktycznie Ty to niby dlaczego nigdy się nie przedstawiłeś, nie podałeś żadnej ksywki? [/align]
[align=left]-Bo widzisz... Jestem strasznie nieśmiały i gdy zdarzało się, że ktoś widział jak ratuje ludzi to gdy pytał mnie jak się nazywam uciekałem w popłochu... Wciąż z tym walczę... A za to odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie - kasztan w lesie dębowym? Naprawdę jeszcze pytasz? - były to definitywnie argumenty, z którymi nie dało się polemizować.[/align]
[align=left]-Dobrze więc, jaka to przyszłość i jak mam na Ciebie mówić?[/align]
[align=left]-Mów mi Bob. Co do przyszłości to nie mogę zdradzić Ci szczegółów, ale musimy przejść przez pewien portal, znajdujący się w połowie drogi z Lasu Kraczących Wron do Wioski Uśmiechniętych Orłów. Mamy mało czasu, otworzy się tylko na 30 sekund i będzie to za nie całe 6 godzin.[/align]
[align=left]-Przecież to okropnie daleko, jak my tam dotrzemy? - w odpowiedzi podziwiany przeze mnie bohater zmienił się w wielkiego orła - czy na pewno wypada mi Ciebie dosiadać? - Bob spojrzał na mnie krzywym wzrokiem po czym zaczął się śmiać uświadamiając sobie, że to żart. Następnie ruszyliśmy w stronę portalu i nasza historia się zakończyła... a może rozpoczęła?[/align]




[align=left]Udało nam się być przed czasem i to w sumie całkiem sporo. W zasadzie to wciąż nie rozumiem czemu nie mogliśmy użyć portalu i się teleportować, ale Bob ma jakieś objekcje do teleportacji. Przy okazji Bob opowiedział mi trochę swoich historii. Już mam pewność, że to o nim krążą legendy. Choć nadal nie mam pewności czy przedstawione mi ciało rosłego i przystojnego mężczyzny to jego prawdziwe ja. Jeśli tak często zmienia swą postać jak mówi to czy w jego przypadku można mówić o prawdziwym ja? Albo czy istnieje dla niego coś takiego jak płeć? Ciekawe jak on siebie postrzega. Moje rozważania przerwał mi gdy zbliżał się wyznaczony czas. [/align]
[align=left]-Niestety nie wiem do końca co jest po drugiej stronie portalu. Zarówno jako jedna z Norn jak i jedna z Moir nie udało mi się ustalić co jest po drugiej stronie lub co Cię tam może czekać. Wiem jednak, że możesz to zrobić tylko Ty i że ważą się losy wszechświata. - powiedział Bob[/align]
[align=left]-Nie przeczę, że nie brzmi to jakoś zachęcająco, ale może choć raz zrobię w życiu coś ciekawego. Może napiszą kiedyś pieśń o najbardziej nie ciekawej osobie w dziejach, która weszła w portal i nie wiadomo co się potem stało - zaśmialiśmy się. Bob chyba chciał coś dodać, lecz na horyzoncie dostrzegliśmy zbliżającą się konnicę.[/align]
[align=left]-Niestety oni nie są zbyt pozytywnie nastawieni. Ich pojawienie się oznacza, że za 30 sekund pojawi się portal. Szykuj się. Nie zapomnij też wziąć kiełbasek, które upiekliśmy. - po wstaniu i spakowaniu kiełbasek przed moimi oczami pojawia się różowy portal...Dlaczego on jest różowy? Czy tylko dla mnie to jest dziwne? Jest błyszczący i intrygujący, ale czemu nie mógł być na przykład lazurowy? Czuję nagle dziwną siłę, która każe mi przejść przez portal... Zaraz, czemu Bob mnie popchnął? Nie mam czasu nad tym się zastanawiać ponieważ jestem już w środku, widzę jak wszystko się zlewa, jak otchłań przede mną się rozstępuję, a ja podążam w głąb i w głąb wielkiej i czarnej przestrzeni... Nie mam pojęcia ile czasu to trwało, widząc za sobą otchłań i przed sobą otchłań w końcu dostrzegam koniec... Widzę... Widzę... Tęczę? Okej, oczy mi się na chwilę przymknęły, wciąż jestem w jakiejś otchłani... Zaczynam dostrzegać, że moje ręce powoli się rozmywają, jakby porywał je wiatr, a one były pyłem. Bardzo powoli i delikatnie jest mnie coraz mniej. Nagle uderza mnie światło. Jestem w tym samym miejscu, gdzie był portal. Rozglądam się, widzę trawę. Czemu nigdzie mnie nie przeniosło? To na pewno był portal? Nagle cały świat wokół mnie okropnie urósł. Czemu łodygi trawy stały się nagle takie wielki? Widzę wokół siebie ziemię i to tak dokładnie jak nigdy wcześniej. Trawa jest wysokości wielkich wież kościelnych, mrówki są wielkości psów i widzę robaki, o których istnieniu nie uczą w szkole. Coś poszło nie tak? Co się stało? To jest inny świat? Czemu nie widzę swoich rąk ani nóg? [/align]
[align=left]-Nie bój się, wszystko jest w porządku, już nie długo zrozumiesz - powiedział Bob po czym moja świadomość odpłynęła.[/align]


[align=left]Śniąc przypomniała mi się pewna scena, której na jawie pewnie nie udałoby mi się przywołać. Przypomniała mi się historia gdy jeszcze "Maruśka" stała. Nawet mnie tam zatrudnili, jako, że umiem słuchać, a ludzi po kilku piwach lubią gadać. Mieli trochę dziwne stroje dla pracowników. Pełno różnych nawiązać do niedźwiedzi. Kaptury wyglądające jak ich głowy, całe brązowe z białym brzuszkiem. Kelnerki miały za to stroje przypominające dirndl, w kolorze jasno brązowym i z pluszowymi głowami niedźwiadków na ramionach. Właściciele oberży nawet celowo by zadrwić z męskiej części kelnerów posiadał mniej męskich strojów niż damskich, a to, kto nosił damski było losowane każdego poranka. O dziwo każdy traktował to jako dobrą zabawę i dawało to jeszcze większą popularność naszej "Maruśce".Tamtego wieczoru była szara, pochmurna noc. Ani to księżyc nie świecił ani też jakoś szczególnie ciemno nie było. Podczas zmywania lady po ostatnim gościu coś mnie strasznie zaczęło męczyć. Dlaczego ta zwyczajnie wyglądająca plama po sosie miętowym tak ciężko schodzi? Myję ją już dobre kilka minut, a ona wciąż wygląda tak samo. Wiem, że nie jestem zbyt energiczną osobą, że to nie jest domena flegmatyków, ale przecież to zwykła plama po sosie! Czemu nie mogę jej domyć?! Tak intensywnie skupiając się na czyszczeniu stołu nie dało się usłyszeć otwierających się drzwi. Wszedł kolejny klient, a ze względu na późną porę nikt prócz mnie nie był w oberży. Klient usiadł przy barze, namierzył mnie wzrokiem i patrzył jak męczę się z plamą. Nie mam pojęcia jak długo mnie obserwował, mogę się tylko domyślać, że nie była to krótka chwilka ponieważ zdążył przyjść kolejny klient. Potem przyszło jeszcze kilku i jeden przypadkiem mnie popchnął, przechodząc obok mnie. Wtedy do mnie dotarło, że to nie plama po sosie lecz ciemniejszy fragment drewna na stole! Czemu my mamy taki ciemny sos miętowy to ja nie wiem do dziś, może kiedyś zapytam o to kucharzy! Rety, ale nie przyjemny incydent. Dobrze, że nikogo prócz mnie nie ma w barze. Odwracam się dumnie by ujrzeć ludzi, którzy bardzo zadowoleni z siebie zdążyli już zacząć robić zakłady, kiedy się zorientuję... Był to bardzo nie przyjemny incydent, ale na całe szczęście ludzie ciepło go wspominają. W sumie to prócz mnie, ale przynajmniej mam jakąś ciekawszą opowieść o sobie.[/align]













~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2:
-Bomaga.2106

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

-Nie mam żadnego doświadczenia z roleplay, zdarzyło się raz na wycieczce szkolnej i nie trwało zbyt długo. Inne RPG to w zasadzie tylko KotOR, online to Last Chaos, Perfect World, Aion i w sumie jeszcze jRPG to Pokemony.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- W GW2 gram od 4 marca 2015 roku. Lore gry znam na jakieś 60-70% (mam nadzieję, że aż tyle)

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2? 

-EQA (Equites Apocalypsis), a później KW (Kawaleria) oraz tymczasowo TxS 

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

-Notka na czacie mapowym. Chcę dołączyć z czystej ciekawości.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

-Osoba introwertyczna, indywidualna, kot chodzący własnymi ścieżkami.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

-Jest to bardzo różne, ale zazwyczaj od 16 do godzin nocnych, jednak z wyjątkami. Obecnie studiuję i głównie od studiów i ilości nauki uzależniona jest moja obecność w grze.

Styczeń 07, 2016, 19:53:18 #1 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Opisy i mnogość tekstu cieszą me oczy, miło mi się to czytało i z chęcią dałbym wielką futrzastą zgodę jednak piszesz że jesteś obecnie w Gildii. Liga wymaga 100%-towego reprezentowania gildii i nie podlega to wyjątkom z tego co ja wiem, jednak są mądrzejsi ode mnie co na pewno się wypowiedzą. Poza tym nie mam zastrzeżeń i do czasu wyjaśnienia Reprezentacji Gildii.
Wstrzymuję się.

Styczeń 07, 2016, 20:55:01 #2 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem na TAK ze względu na wcześniejszą  rozmowę z graczem.

Styczeń 07, 2016, 21:28:33 #3 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
To ja też na tak.

Styczeń 07, 2016, 21:31:04 #4 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Podanie lekko odbiega od wzoru, a to się tylko chwali - nieszablonowo odniosłeś się do wszystkich trzech aspektów - potrafisz opisać postać, krainę, a także akcję. Jestem na tak, nie tylko za zmianę formy - ja tam bardzo lubię początkujących, już od samego początku można was oduczyć błędów i wciągnąć w świat RP na długo. Świeże osoby mają zazwyczaj najwięcej zajawki, mam nadzieję, że RP do Ciebie trafi :)

Styczeń 07, 2016, 22:19:24 #5 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem na tak, serio fajne

Styczeń 08, 2016, 04:40:15 #6 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Po pierwsze dziękuję za ciepłe słowa :3 Po drugie - skąd pomysł, że jestem chłopakiem? :D Szczerze to jest to napisane tak by każdy mógł to odnieść do siebie lub mieć inne wyobrażenie na temat narratora - stąd ani jednego wskazania na płeć. Lubię też intrygować tym ludzi, zwłaszcza, że znając czyjąś płeć zaczynamy patrzeć na tą osobę przez pewien pryzmat, lubię gdy ludzie mogą mnie najpierw poznać bez tego pryzmatu. Nawet w małym stopniu. Choć jeśli uważacie to za złe, nie moralne czy coś w tym rodzaju oczywiście dla was wyzbędę się tej fanaberii. Po trzecie - niestety nie wpadła w moje lepkie łapki wiadomość, że wymagane jest 100% reprezentacji. Czy możliwe są od tego jakieś ustępstwa? Wciąż bardziej traktuję roleplay jako ciekawostkę i nie mam pojęcia czy mnie wciągnie. Rangi "obserwator" lub "cień" czy "stojak na płaszcze" nie ma w waszej gildii :p Ewentualnie czy byłaby możliwość na wyjątkowe ustępstwo w zamian za jakiegoś specjalnego questa? Oczywiście o ile moje podanie zostanie zatwierdzone. W co oczywiście głęboko wierzę ^.^

Styczeń 08, 2016, 11:32:05 #7 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem na tak
Distance doesn't seperate people... 
[align=right]... Silence does.[/align]
[align=right]- Jeff Hood[/align]

Styczeń 08, 2016, 15:52:46 #8 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
I ja również jestem na TAK

A co do 100% reprezentowania to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to tylko kwestia czasu ;)
[align=center]

Styczeń 10, 2016, 22:06:31 #9 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
[align=center][/align]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.