Pacitek.5814

Zaczęty przez Pacik, Styczeń 16, 2016, 02:57:13

Poprzedni wątek - Następny wątek
Styczeń 16, 2016, 02:57:13 Ostatnia edycja: Styczeń 16, 2016, 21:48:05 by Paciś
[align=center]

[/align]
[align=center]CZĘŚĆ KLIMATYCZNA[/align]

[align=left]  Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...[/align]


[align=left]Grijag. Nieraz usłyszałem to imię wśród zgiełku zniecierpliwionego tłumu, zajmującego dużą przestrzeń na rynku. Według zapowiedzi starego farmera, który raz w tygodniu sprzedawał tu na stoisku swoje produkty, dziś przez bramy miał przejść wielki heros. Zdradził, że tej nocy znalazł u niego schronienie sam Grijag. Znany jest z tego, że przewodzi organizacji zrzeszającej wybitnych odkrywców - Wzgórzem Eksploratorów. Razem z drużyną okrążył świat dwa razy, poszerzając przy tym wiedzę ówczesnych badaczy fauny i flory, jak i geologów. Ale dlaczego wielkiego eksploratora nazywają bohaterem? Z tego co twierdzi pospólstwo, wiecznie jest on odziany w platynową zbroję i dzierży ozdobioną dwoma szafirami włócznię z mithrilu. I podobno ubił dwa smoki, w tym jednego ziejącego mrozem. Kogoś takiego po prostu trzeba nazwać zbawcą. Pomijając oczywiście fakt, że mithril został zmyślony przez bardów na potrzeby niesamowicie długich ballad, a smoki wyginęły dawno temu, pozostawiając po sobie tylko swoich krewnych - wywerny, które co najwyżej mogą porywać owieczki z zielonego pastwiska. [/align]
Mieszczaństwo wyczekiwało na obrońcę uciśnionych, a ja zainteresowałem się niepilnowanym kramem z jabłkami. Gdy wyciągałem już rękę po najbardziej pospolity owoc, usłyszałem podniesiony głos małolata. Rezygnując z darmowej przekąski, podbiegłem w kierunku tłumu. Moim oczom ukazał się mężczyzna w średnim wieku, noszący stary, brązowy płaszcz. Rozczarowana gawiedź wróciła do wypatrywania swojego herosa. Natomiast ja przyjrzałem się bliżej temu włóczykijowi. Włosy czarne niczym heban, jasnoniebieskie oczy, ostre rysy twarzy i niedbale przystrzyżona broda. Wysoki i szczupły prawie jak przydrożne latarnie. Niewzruszony wagabunda przeszedł obok zbiorowiska z rękami w kieszeniach i zmierzył ku wąskiej alejce. A ja instynktownie ruszyłem za nim.
 Po krótkiej przechadzce, skromny obieżyświat zatrzymał się na małym placu, rozejrzał się i usiadł na starej ławce. Bez chwili namysłu stanąłem naprzeciw niego i bezczelnie zapytałem: 
-To ciebie zwą Grijag?
Jednak on bez słowa zwrócił swój wzrok na moją twarz. Kiedy byłem mały, a moja świętej pamięci babka jeszcze stąpała po tym świecie, powiedziała mi raz, że oczy są zwierciadłem duszy. Dopiero tego dnia pojąłem, o co jej chodziło. Gdy skupiłem się na tych dwóch niezwykłych błękitnych punktach, ujrzałem człowieka, który doznał niejednej straty, a jednak nie dał nigdy stłumić swojej nieziemskiej ciekawości. Człowieka, który nieraz szczęśliwy ruszał na odkrywanie z kompanią, a zawsze wracał samotnie. Człowieka, który dba o towarzyszy, ale za każdym razem bezpowrotnie ich traci. Jednak, w tym spojrzeniu najbardziej zapadł mi w pamięci człowiek, który czuł się malutki wobec otaczającego go świata. I dlatego zafascynowany nim stara się go zrozumieć. Tak właśnie poznałem Grijaga.


 
Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru... 



Gdy przeszedłem przez portal, przede mną ukazał się ciemność, pustka. Czułem pod sobą twarde podłoże, ale miałem dziwne uczucie, tak jakbym lewitował. Nie było tam niczego i nikogo. Po chwili przestraszony zauważyłem, że nie muszę już oddychać, by normalnie funkcjonować. Jednak najbardziej przerażająca była ta nienormalna... cisza. Jeszcze nigdy nie pragnąłem aż tak hałasu. Próbowałem to przerwać, ale nie mogłem wydać z siebie najmniejszego dźwięku. Zdawało mi się, ze nie istnieję To milczenie zaczęło powoli mi rozrywać uszy. I nagle wtedy usłyszałem pierwszy odgłos. Okropny. Trudno go opisać, ale porównałbym go otwierania skrzypiących masywnych drzwi w towarzystwie jęków. Jęków tysięcy. Kobiet, dzieci, mężczyzn, starców. I przede mną otworzyły się wrota. Wyjrzałem przez nie i ujrzałem świat. Niestety, nie nasz. Widziałem polanę, tyle że wszystko było ciemnoniebieskie. Jakby wiecznie spowite nocą miejsce. Obiekty nieznacznie różniły się odcieniami. Obiekty. Jeśli tak je można nazwać. Były niestałe, co chwilę drgały i zmieniały kształt. Przyjrzałem się i zauważyłem chudą i wysoką istotę o tej samej barwie co otoczenie. Jakby wyczuła moją obecność i odwróciła się w moim kierunku. Na jej twarzy znajdowały się tylko usta. Sądząc po ich wyrazie, zdumiała się. Nagle po kilku sekundach wpatrywania się poczułem nagłą falę przytłaczających myśli. Pewnie do mnie przemawiała. Nie znałem języka, za pomocą którego chciała się ze mną porozumieć. Wtedy zauważyłem u siebie potok krwi płynący z mego nosa. Wróciłem szybko do pustki. Niechętnie, ale przecież to było jedyne wyjście. Usłyszałem kolejny dźwięk, ale ten
napawał mnie spokojem. Zobaczyłem kolejne przejście i pobiegłem w jego kierunku. Znalazłem się w swoim pokoju.
Po kilku tygodniach głębokich przemyśleń zrozumiałem, że to pustkowie było czymś w rodzaju lobby. Miejscem, gdzie wyczekiwałeś na otwarcie dalszej drogi. O dziwo sypiam spokojnie po tych wydarzeniach, ale jedno mnie martwi.
Wrota otworzyły się nagle, więc kiedyś musiały się nagle zamknąć. I tu się rodzą dwa pytania. Po pierwsze, czy we wszystkich światach występują takie luki w międzywymiarowej przestrzeni zwiastując przy tym coś złego? I po drugie, co bym zrobił, gdyby wyjście przypadkiem się przede mną zamknęło?


Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka". 


W karczmie "Maruśka" panował kolejny zwykły i nudny wieczór przy akompaniamencie ryków i śpiewów podpitych klientów. Jak zawsze czyściłem kufle, zerkając przy tym co chwilę na schowaną pod ladą książkę "Dosiadający Bazyliszka". Znienacka podszedł do mnie Logan, stały bywalec w tej pijalni gorzałki. Zapytał się mnie:
- No Jake, ty stary byku, jak zamierzasz sobie dzisiaj znowu poradzić?
- A czemu miałbym sobie dziś nie poradzić?
- Przecież dziś jest 12. Astrona...

Szczęka mi opadła. Jak mogłem zapomnieć?! To przecież urodziny rajcy Stjepana. 

Pozwólcie, że wam po kolei wyjaśnię. Stjepan jest krasnoludem. Jego rodzina ma w zwyczaju szczególne obchodzenie rocznicy urodzin. Uważają, że każdy rok to nowe doświadczenia, które warto podsumować i uczcić. Nasz krasnoludzki rajca, w przeciwieństwie do pobratymców, ma bardzo słabą głowę do picia i świętowanie kończy zazwyczaj dwie godziny przed północą. W czym problem? Ano w tym, że ma jeszcze brata bliźniaka, Niedomira, który ma w zwyczaju pić za trzech. Dla niego libacje nigdy nie kończą się przed świtem, dlatego też po ucztowaniu u Stjepana, zbiera garstkę innych krasnoludzkich przedstawicieli i rusza ku "Maruśce" w celu dopełnienia swojego zbiornika. Karczma co roku przygotowuje oszczędności na zatarcie śladów po tym nieładzie. 

Natomiast ja mam układ z właścicielem, że jeśli podczas wizyt szanownego gościa dopilnuję, by jak najmniej asortymentu zostało zrujnowanego, to biorę czwartą część pozostałości z pieniędzy przeznaczonych na odbudowę. Czemu mój zwierzchnik to toleruje? Szczerze nie wiem. Niektórzy mówią, że Stjepan podratował finansowo upadającą "Maruśkę", a inni, że po prostu nie chce, by niezadowolony Niedomir nie psuł mu reputacji. Nie obchodzi mnie prawda, dla mnie liczy się ta ćwiartka, która stanowi równowartość półrocznego czynszu. Gdy kończyłem rozmowę z Loganem, usłyszałem łomot do drzwi. I zjawił się: pogromca beczek dębowych wypełnionych nektarem bogów, moczymorda 16 prowincji, poskramiacz niefunkcjonalnej wątroby, niejedyny i powtarzalny Niedomir z Sosnowego Boru. Jedyny dzień, kiedy modlę się do bóstw.

Podchmielony niewysoki jegomość podszedł do lady, podskoczył na krzesło i nieskładnie rzekł:

- Dawaj mi no...ten...tego...*hic*.. dwa kuflęta na.... *hic*...rozgrzeweczkę.....

Moja taktyka była bardzo prosta - wystarczyło spełniać żądania wielbiciela chmielu i nie odzywać się ani jednym słowem. Banalne, ale do czasu, gdyż weteran gorzały z każdym kielichem rozpędza się coraz bardziej. Zaczyna się od dwóch kufli, a kończy na pięciu beczkach wina z Martoun i na rozkazie przyprowadzenia połowy dziewic z miasta, by "zakosztowały prawdziwego męstwa". 

   Szybko dostarczyłem spragnionemu jego zamówienie. Szykowałem się już do kolejnego zadania, podczas gdy usłyszałem stuknięcie o ladę. Obejrzałem się i zobaczyłem zniecierpliwionego Niedomira dzierżącego puste naczynia do piwa. Pewnie się pokłócił ze Stjepanem, a to znaczy tylko jedno - muszę pożegnać wszystkie zapasy w magazynie.        

   - Wincyj! - ryknął domagający się trunku nizioł. 

Chciał coraz więcej, a bimber się kończył. W zeszłym roku, jak zabrakło dla niego wódeczności, skończyło się na dziurze w dachu, a dla mnie błaganiem o przesunięcie terminu płatności. Ni stąd, ni zowąd wyskoczył Logan, który najwidoczniej gdzieś się wcześniej zapodział. Dyskretnie podał mi do ręki małą paczuszkę. Szepnął:       

   - Masz tam sproszkowane ziółka usypiające, podpieprzyłem zielarzowi.
Oj, Logan, będę ci do końca mego biednego żywota dziękował za to. Prędko wysypałem zawartość pakunku do "kuflęcia" i postawiłem go przed nosem krasnoluda. Niedomir jednym haustem opróżnił zawartość dzbana i pochwili namysłu spojrzał na mnie zalotnie:
- mmm....paniusiu...*hic*.....może zechcesz........*hic*..... spocząć tej nocy na mym.....*hic*.....futereczku.....
Opcja z "futereczkiem" trochę godziła moją męską osobę. Pewny siebie uwodziciel stanął na ladzie i już chciał się na mnie rzucić, gdy cudem ukryta zawartość piwa zadziałała. Niedomir padł na podłogę.
Pobratymcy szybko zabrali go z karczmy, a ja mogłem spokojnie dokończyć powieść o dosiadaniu Bazyliszka, udając, że czyszczę kufle.
Miłośnik alkoholu nazajutrz wrócił do Sosnowego Boru w celu zwalczania porządnego kaca, ja mogłem zapłacić za mieszkanie, a Loganowi byłem winny trzy piwa.


[align=center]CZĘŚĆ NIEKLIMATYCZNA[/align]

[align=left] Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2[/align]

[align=left]Pacitek.5814[/align]


[align=left]Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?[/align]

[align=left]Grałem w wiele różnych gier mmorpg, ale zazwyczaj przygoda z nimi kończyła się po 1 godzinie rozgrywki. Jak dotąd jedynym mmorpg, który mnie zadowala, jest oczywiście Guild Wars 2. [/align]
[align=left]  Grałem dużo w RPG singleplayer, m.in. Pillars of Eternity, które szczególnie mi zapadło w pamięć.[/align]
[align=left]  Wiem, na czym polega tradycyjna rozgrywka RPG. Rozegrałem kilka sesji ze znajomymi w D&D, jednak parę sesji to moim zdaniem za mało, żeby zorganizować dobre posiedzenie. Dlatego mam nadzieję, że trochę się tutaj podszkolę  :D [/align]

[align=left] Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?[/align]

[align=left]Z pierwszą częścią nie miałem w ogóle styczności, natomiast w dwójkę zacząłem grać dwa lata temu, robiąc kilkumiesięczne przerwy. Gdy dowiedziałem się o dodatku, postanowiłem trochę odświeżyć sobie znajomość z ta produkcją. [/align]
[align=left]Moja wiedza na temat lore jest niestety bardzo mała. Ogranicza się tylko do początków Tyrii.[/align]

[align=left] W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2? [/align]

[align=left]Nie byłem wcześniej w ani jednej gildii, żadna mnie do tej pory nie zaciekawiła.[/align]

[align=left]W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?[/align]

[align=left]Gdy samotnie błądziłem po Ascalonie, stwierdziłem, że przyjemnie by było dołączyć do jakiejś gildii. I tu właśnie na chacie wyskoczyło ogłoszenie, że Liga 6 Filarów poszukuje rekrutów. Wszedłem na stronę i jak tylko zobaczyłem, że jest to gildia roleplay, która stawia na dobra zabawę, od razu zechciałem do niej dołączyć.
[/align]
[align=left] Opisz siebie w kilku zdaniach.[/align]

[align=left]Jestem szesnastolatkiem, który ceni sobie dobrą grę, książkę i serial. Ciekawi mnie tematyka fantasy. Moje ulubione gatunki muzyczne to rock i metal, choć czasami oczywiście zdarzają się wyjątki . Określiłbym siebie jako introwertyka, gdyż potrzebuję czasu, by dostosować się w nowej grupie.  Dzięki młodszemu braciszkowi, który uczył się wypowiadać moje imię jak był mały, od 6 klasy podstawówki jestem znany jako Pacitek.[/align]

[align=left]W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?[/align]

[align=left]Od poniedziałku do piątku w godz. od 19:00[/align]
[align=left]w soboty od 18:00[/align]
[align=left]w niedziele prawie nigdy[/align]

Styczeń 16, 2016, 09:26:33 #1 Ostatnia edycja: Styczeń 16, 2016, 09:29:18 by Evilberus
Wykasuj kody które zostały ale tak to:

[img=240x330]http://i.imgur.com/XDg5Jwk.jpg[/img]

Styczeń 16, 2016, 13:26:46 #2 Ostatnia edycja: Styczeń 16, 2016, 13:27:35 by Paciś
Cytat: 'Evilberus' pid='2415' dateline='1452932793'Wykasuj kody które zostały ale tak to:

Wybacz, pisałem to dość późno i po prostu nie zauważyłem, ale dzięki za informację :)

Styczeń 16, 2016, 14:11:00 #3 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Ode mnie masz +.

Styczeń 16, 2016, 15:15:44 #4 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
jestem na tak ;)

Styczeń 17, 2016, 01:39:23 #5 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Podoba mi się, tak

Styczeń 17, 2016, 01:51:02 #6 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Tak

Styczeń 17, 2016, 12:27:23 #7 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Yap
Distance doesn't seperate people... 
[align=right]... Silence does.[/align]
[align=right]- Jeff Hood[/align]

Styczeń 17, 2016, 15:53:13 #8 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Pewnie że TAK

Styczeń 18, 2016, 10:50:26 #9 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
[align=center][/align]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.