Podanie - Kari.3849

Zaczęty przez Kari Arrariane, Maj 29, 2018, 18:52:00

Poprzedni wątek - Następny wątek

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

Nic nie zapowiadało tego, co dzisiaj się wydarzy. Zwyczajny dzień w zwyczajnym, niewielkim miasteczku. Bardzo nudnym miasteczku jak należy dodać. W miejscu gdzie mieszkasz, nigdy nic się nie dzieje. Dzień za dniem mija zawsze w ten sam sposób. Poranna pobódka, szybkie śniadanie, wyjście do pracy, kilka godzin spędzonych na sortowaniu korespondencji pocztowej, powrót do domu na odgrzewaną obiadokolację, wieczorny spacer po okolicy. Tym razem było tak samo. Spacerujesz chodnikiem pomiędzy domkami sąsiadów. Kazdy z nich wygląda niemal identycznie. Jedno piętro, dach obłożony ceramicznymi dachówkami, kremowa elewacja, niewielki ogródek z równo przystrzyżonym trawnikiem, a wszystko ogrodzone białym drewnianym płotem. Mijasz tak kolejne działki, aż dostrzegasz coś, co sprawia, że Twoje oczy otwierają się szerzej ze zdumienia.

Opisz sytuację, w której się znalazłeś. W swoim opisie szczególną uwagę zwróć na:
- Opis wydarzeń, których właśnie jesteś świadkiem.
- Wytłumaczenie dlaczego te wydarzenia były tak wyjątkowe.
- Opis Twojej reakcji na sytuację, w jakiej się znalazłeś.


Matka zawsze mówiła mi, że jestem wyjątkowy. No wiadomo, dziecko nie może czuć się źle, gdy jest jakieś... opóźnione? Wystarczy dać mu poczucie wyższości, odmienności... W innym znaczeniu oczywiście niż odmienność nagminnie wytykana palcami przez resztę dzieciaków. Oryginalne jest zawsze jakoś ciekawsze niż podróbka.
Moja wyjątkowość objawiała się zawsze jednym. Szczęściem do ludzi. Zwykle oczywiście objawia się to na przykład wiadrem z pomyjami które w magiczny sposób spadają z okna dokładnie, gdy przechodzę pod nim. Wypychaniem mnie z kolejki w sklepie lub materializującymi się z nie wiadomo skąd stertami śmieci pod domem.
No fakt, sytuacje porąbane jak paczka gwoździ, ale dodam, że największym wydarzeniem w historii miasta był przejazd cyrku przez pobliskie zadupie jakieś siedem lat temu.
Żyje w rodzinnym mieście. Nudnym, zwykłym, małym miasteczku, gdzie psy szczekają dupą, a babcie stojące w oknach znają każdy, najbardziej intymny szczegół z życia psa listonosza z sąsiedniego sioła. Taki typowy zasięg emerytowanego obserwatora. Pracuje na poczcie, ot, normalne miejsce. Nic nie ma prawa się tam wydarzyć. Nikt już w dzisiejszych czasach nawet napadu na taki urząd nie robi, bo i ukraść nie ma czego. Kobiety nie mam, bo i po co. Jeno nerwy i marudzenie.

Jedyne co urozmaica moje życie to te wieczorne spacery. No ale jak człowiek całe dnie robi to samo, to warto się czasem przejść. Dla urozmaicenia. Jednego dnia skręcę w stronę kaplicy za domem Stevens'ów, drugiego zawinę przy rogatkach wdowy Marion, która warto dodać, jest chyba gadem, bo o ile pamiętam była stara, gdy chodziłem do szkoły, a to już trochę lat minęło. Albo tak jak dziś, na skos przez plac przy starym zamku i prosto wzdłuż fosy aż do domu Caleba, naszego miejscowego dentysty.

No tyle że domu Caleba nigdzie nie było.
Moje ciało natychmiast ogarnął niepokój. Gdy przez czterdzieści lat, dzień w dzień... no dobra, co trzeci dzień, pokonujesz spacerem te samą trasę to na bogów, twoje nogi same liczą kroki pomiędzy jednym punktem a drugim.
I jeszcze rozumiem, żeby została, bo ja wiem, Walające się ruiny, zgliszcza, wypalona dziura w ziemi... fundament?
Nie. Miejsce, w którym stała chałupa dentysty wyglądało jak by nigdy nie zostało skalane dłonią architekta. Trawa rosła sobie w najlepsze, nie wiedząc, że zajmuje miejsce zamieszkania jedynego człowieka, który wie jak zakończyć ból jamy ustnej w inny sposób niż obcęgami. Niepewnie przechodziłem z miejsca do miejsca, raz po raz dotykając trawy i zastanawiając się czy aby na pewno była prawdziwa.
O zgrozo, była.
- Bill? Depczesz mi trawnik. – serce nieomal nie wyskoczyło mi z klatki piersiowej, gdy ciepły i spokojny głos Caleba wyrwał mnie z zamyślenia nad realnością trawnika.
Dentysta jak zwykle o tej porze ubrany był w długi czarny płacz. Jedną dłoń schowaną trzymał w kieszeni. Druga zajęta była trzymaniem nabitej fajki przy ustach, którą ze stoickim spokojem zwykł się raczyć na ławeczce przed domem.
Z tym, że ławki nie było. No i domu.
- Ty... to... - chciałem wydusić z siebie coś konkretniejszego, jednak efektem było kilka dziwnych dźwięków i bardzo dużo gestykulacji składającej się z nieskończonej ilości wskazań palcem na trawę.
- Dziwna sprawa co? – Caleb uniósł głowę i spojrzał w gwieździste niebo – Zdawać by się mogło, że jeszcze dwie minuty temu stał tutaj mój dom.
Dosłownie mnie zamroziło. Mój umysł próbował przetrawić zaistniałą sytuację, ale nie tylko nie wiedział czy bardziej przeraża go lekkoduszność człowieka którego dom wyparował, czy sam fakt owego domu zniknięcia.
Jedyne co mogłem zrobić to patrzeć jak wryty w Dentystę. Tylko patrzeć.


***

- Ktoś mi wyjaśni co tu się stało? Dlaczego wszystkie kontrolki walą czerwonym światłem?  Gdzie jest Paweł? – grubszy mężczyzna w białym fartuchu usiadł ciężko na fotelu przy ogromnej konsoli i założył słuchawki. – Halo, Halo – zastukał kilka razy w mikrofon – Kontrola projektu do serwerowni. Kontrola projektu do serwerowni. Co się tam u was dzieje?
Cisza. Człowiek odczekał chwilę i powtórzył jeszcze raz to samo zapytanie. Gdy miał robić to po raz trzeci, z głośnika wydobyło się kilka trzasków.
- Serwerownia do kontroli projektu. – Kolejna seria trzasków – Automatyczna aktualizacja systemu wywaliła nam dwa dyski. Straciliśmy sporo danych.
- Jakich danych? – Mężczyzna w fartuchu zaczynał się pocić. – Czy obiekty się obudziły?
- Nie – odpowiada głos – Ale... Istnieje spora szansa, że zorientują się, że coś jest nie tak. Z projektu wyparował nam pewien materiał.
- Materiał? – Grubasek podrapał się po głowie – Jakiś owoc? Wiązanie białkowe? Coś ważnego? – stęknął dwukrotnie – No mówże!
- Wapno panie kierowniku. – Głos jakby przycichł – Wyparowało nam całe wapno.
 






Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Kari.3849

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Kilka sesji papierowych, jedna półpapierowa przez TS-a, dwa... albo trzy ? lata RP w gw2

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Od podstawówki. Znajomość lore ? Staram się wiedzieć co się dzieje w świecie !

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Z istotnych : Beat That Dungeon [BTD], Inveterate [IvT], Liga Sześciu Filarów [ o to tu !], a o reszcie to nawet najstarsi górale nie pamiętają

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Brałem udział w jej zakładaniu. Dlaczego chcę dołączyć ? Bo w końcu mam czas żeby trochę poroleplayować ! A bardzo mi tego brakuje.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Opisz siebie.
No to ja sem Karu. Niegdyś nerd, dziś biznesman ( ha ha ), całkowicie prawie pozbawiony życia prywatnego...

Prawie, bo teraz mam sekretarkę.

SWOJĄ WŁASNĄ. HA.

Tylko że jest facetem. Więc to raczej Sekretarek. Mniejsza, suma sumarum, zyskałem w końcu wolny czas, ograłem wszystkie singleplayerowe gry których nie miałem szans ruszyć od roku i w końcu, wracam do GW2!


No dobra. Lubie posłuchać muzyki. Każdej. ( chyba że niemieckiej )
Poczytać książki. Każde. ( Chyba ze są po niemiecku )
Pograć w gry. Każde. ( To akurat nawet i po niemiecku mogę)

Nie wiem co jeszcze, nie umiem sie rozpisywać o sobie, bo czuję się wtedy jak lew liżący swoje jądra.


PS: Pozwoliłem sobie mocno odskoczyć od wzoru podania, mam nadzieję że nie macie mi za złe !

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Losowo, głównie wieczorne



Maj 29, 2018, 20:16:08 #3 Ostatnia edycja: Maj 29, 2018, 23:01:28 by Glacial
Jestem Za



Przeciw. Nie wpuszczałbym tego pana do gildii.