Podanie - Julia Miriam.8140

Zaczęty przez Juliette, Maj 22, 2022, 18:25:35

Poprzedni wątek - Następny wątek

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.




           Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

~ Opis wyglądu ~

          Stojący przede mną wojownik onieśmielał swoim wyglądem. Potężnej postury, wysoki prawie na dwa metry, o kruczoczarnych włosach zebranych z tyłu w kucyk i tego samego koloru bujnej brodzie, która nadawała mu dzikości. Było w jego postaci coś majestatycznego. Twarz pokrywały liczne blizny, z których największa biegła od lewej skroni, przez czoło, ku prawej brwi. Patrzył na mnie przeszywającym spojrzeniem chłodnych, niebieskoszarych oczu. Nie wyglądał podobnie do znanych mi wojowników, którzy nieraz zwykli się upijać w oberży i wdawać w bezsensowne bójki.

          Nosił na sobie komplet czarnej zbroi, na której widniały liczne zarysowania oraz wgniecenia. Wzbudzała ona respekt i wyglądała potężnie, jakby nosząca go osoba nie miała żadnych słabych punktów. Pancerz mógł rodzić w mniej doświadczonych poszukiwaczach przygód strach, ze względu na ostre i groźne kontury oraz elementy które przypominały cechy smoczej aparycji - pazury i łuski. Posiadał jeden naramiennik, spoczywający na szczycie lewej ręki. Ten element opancerzenia wyglądał jak idealnie dopasowana podłużna płyta, z której wyrastają przeróżne ostre kolce. Korpus natomiast ozdobiony metalicznymi ostrymi konturami, a kolczuga przypominała łuski smoka. Nagolenniki zaś podkreślały wszystkie gadzie cechy, a tylna płachta była podobna do utwardzonej błony niczym ze skrzydeł.

          Ciężko sobie wyobrazić jak wiele wysiłku kosztowało go zdobycie iście imponującego pancerza. Jego dokonania były znane w całej Tyrii. Po zmierzeniu mnie wzrokiem, usiadł przy stole i oparł głowę o swoje masywne ramię.

- Szczerze, nie uśmiecha mi się zabieranie cię w podróż... - Westchnął ciężko – Praktycznie nikt, kto by się bardziej nadawał nie przeżył... Powiedz mi, jaki będę miał z Ciebie pożytek? -

          Jego pytanie zawisło w powietrzu. Próbowałam znaleźć odpowiednie słowa, w jakiś sposób zaprezentować się z jak najlepszej strony. Jednak moja nieśmiałość przejęła kontrolę tak, że zaczęłam się jąkać i mówić bardzo nieskładnie.

          - Ja... Ja znam się trochę na ziołach... Też... Też uczę się strzelać z łuku... Jestem dosyć wytrzymała, kiedyś ojciec zabierał mnie na długie polowania... Poza tym... - Miałam pustkę w głowie. Jak mogłam udowodnić, że mogę dotrzymać kroku najsławniejszemu wojownikowi w całym znanym mi świecie?

          - Nie mam zbyt dużych wymagań. Wystarczy mi w miarę bezpieczne miejsce do spania i cokolwiek do jedzenia... Nie wybrzydzam. – Słyszałam wychodzące z moich ust słowa jednocześnie zdając sobie sprawę z tego jak słabo to wszystko brzmi. Zaczęłam drżeć ze stresu, tak jakbym przechodziła przesłuchanie. Ku mojemu zdziwieniu, mężczyzna parsknął cicho śmiechem, ukazując na chwilę lśniące zęby.

          - Cóż, nie mówiłem tego całkiem poważnie... Jednak ciekawie było słuchać... - Zamyślił się przez chwilę, jakby szukał odpowiedniego słowa - Tej prezentacji... - Zaśmiał się cicho, dosłownie przez sekundę, po czym jego twarz znów przybrała chłodny wyraz - Potrzebujemy paru rzeczy do wyprawy. Jeśli potrafisz posługiwać się łukiem, to mam nadzieję, że posiadasz jakąś przyzwoitą broń dla siebie. Poza tym przyda się ciepłe ubranie, suchy prowiant i bukłak z wodą. Czy jesteś w stanie to zapewnić? -




          Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

~ Opis otoczenia ~

          Po przejściu przez tajemniczy portal przez chwilę dzwoniło mi w uszach i nie mogłam utrzymać się na nogach. Oparłam się o pobliską skałę, ta nagle poruszyła się. Z przerażeniem odkryłam, że jest to chodząca istota. Odskoczyłam od niej, na szczęście nie zauważyła mnie. Od jej kroków zatrzęsła się ziemia, gdy oddalała się w głąb tej niesamowitej krainy.

          Znajdowałam się pod zasłoną pnączy drzewa przypominającego znane mi płaczące wierzby. Jego gałęzie i liście mieniły się blaskiem przypominającym światło księżyca. Wokół latały ogromne motyle, o barwach od ciemnego fioletu, przez chaber, aż po lśniący błękit. U podstawy drzewa znajdowały się rośliny o niespotykanym wyglądzie. Ich liście w kolorze purpury były masywne, a kwiaty przypominały ogromne tuby, z których wydobywał się kolorowy dym o ostrym, nieprzyjemnym zapachu. Miejsce, na którym stałam również okazało się być żywe. Pokrywała je gąbczasta struktura o jaskrawym, zielonym kolorze, która co pewien czas unosiła się i opadała.

          Postanowiłam wyjść spod tego żywego parasola i rozejrzeć się dalej po tym miejscu. Gdy odsłoniłam gałęzie, moim oczom ukazał się rozległy pejzaż w chłodnych odcieniach. Gdy popatrzyłam w górę, nie znalazłam chmur czy też zwyczajnego nieba, sklepienie nade mną przypominało taflę wody, przez którą częściowo przebijało się światło. Całość przypominała dno morza, była tam podobna kolorystyka.

          W oddali dostrzegłam  kilka postaci podobnych do tej, o którą wcześniej się opierałam, wysokich na kilkadziesiąt metrów kamiennych olbrzymów. Choć w krajobrazie przeważały tajemnicze siły magicznej natury, to jednak dało się również zauważyć elementy architektoniczne. Podniszczałe, pokryte różnokolorowymi, lekko migoczącymi porostami kamienne budowle sprawiały wrażenie opuszczonych, jednak wokół nich poruszały się istoty o wyglądzie podobnym do ludzi, które prawdopodobnie zamieszkiwały to miejsce.




          Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

~ Opis sytuacji ~

          Zbliżała się godzina trzecia nad ranem. Szykowałam kolejnego drinka dla typa, który przesiadywał tu od dziesiątej wieczorem. Z tego, co wybełkotał do tej pory, pokłócił się z żoną i nie zamierzał wracać na noc do domu. Byłam więc skazana na jego towarzystwo. Powoli zaczynało mnie to irytować, ale starałam się zachować profesjonalizm i uprzejmość. Poza tym w barze było jeszcze kilku klientów, siedzących w kącie pomieszczenia. Gdy stałam tyłem do wyjścia, przecierając szklanki, nagle usłyszałam nietypowy dźwięk. Gdy się odwróciłam, zauważyłam u sufitu ciemne, trzepoczące skrzydłami stworzenie.

          - Nietoperz! – krzyknęłam przeraźliwie, przez co kilku klientów odwróciło się w moją stronę. Wskazałam palcem w górę. – Łapcie go! – Krzyknęłam, po czym szybko wybiegłam na zaplecze. Nienawidziłam nietoperzy odkąd jeden z nich wplątał mi się we włosy, gdy byłam zaledwie małą dziewczynką. Nie wiedziałam co robić. W pośpiechu złapałam ścierkę i zebrałam się w sobie by skonfrontować się z moim odwiecznym wrogiem. Wspięłam się na ladę i zaczęłam machać ścierką by przepędzić niespodziewanego przybysza w stronę okna. Na nic to się nie zdało. Klient siedzący przy barze wybuchł śmiechem patrząc na moje zachowanie.

- Panienko, tak tego nie załatwisz - Wstał i wyciągnął do mnie dłoń bym zeszła z blatu.

- Jeśli nie tak, to w jaki sposób, szanowny Panie? - Odburknęłam.

- Musimy poczekać. - Powiedział niezwykle rzeczowym jak na swój stan głosem - Za chwilę się zmęczy i przysiądzie na ścianie. Wtedy go złapię. -

          Nie miałam zbyt wielu możliwości, więc przystałam na tą propozycję, byle pozbyć się nietoperza. Zeszłam z lady próbując zachować spokój, chociaż wewnętrzna panika napędzała mnie do walki lub ucieczki. Nietoperz fruwał pod sufitem jeszcze przez dłuższy czas, po czym w końcu przysiadł na ścianie niedaleko okna.

          - Idealnie... - Powiedział mój samozwańczy wybawca. Wziął ode mnie ścierkę, a w drodze złapał również jedno z krzeseł, ponieważ nietoperz ulokował się dosyć wysoko. Nagle w oberży zrobiło się cicho tak jakby wszyscy patrzyli co się zaraz stanie. Mężczyzna wchodząc na stołek zachwiał się, a ja zacisnęłam oczy wyobrażając sobie jak już upada płosząc nietoperza. Jednak tak się nie stało. Klient przez ścierkę chwycił stworzenie delikatnie ale zdecydowanie, po czym przechylił się nieco w stronę okna i wypuścił nietoperza, po chwili zamykając okno.

          - Już po krzyku. - Powiedział schodząc z krzesła. Kamień spadł mi z serca. Mężczyzna podszedł do mnie i oddał mi ścierkę - Radzę ją wyprać. - Dodał, po czym opadł na stołek przy barze w miejscu na którym siedział wcześniej. - Za tak heroiczny czyn należy mi się nagroda, Panienko. - Powiedział uśmiechając się nonszalancko. Powstrzymałam się, by nie przewrócić oczami, po czym przyszykowałam kolejnego drinka i postawiłam go na ladzie, mówiąc - Na koszt firmy. -



Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

Julia Miriam.8140

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

Nie grałam w inne gry RPG, styczność z tym trybem rozgrywki mam od niecałego miesiąca


~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

Od kilku tygodni. Swoją znajomość oceniłabym jako bardzo podstawową


~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

Nie byłam w gildiach


~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

Dowiedziałam się od swojego chłopaka Wardena :)


~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

Zaczynam przygodę z Guild Wars 2 oraz z RP. Zdarza mi się pisać opowiadania, wiersze i czasami notuję coś w dzienniku. W opisach skupiam się na uczuciach i motywach zachowania bohaterów. Studiuję pedagogikę, lubię książki post-apo, muzykę rockową.


~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

19:00-22:00


Subiektywność na bok, a wiadomo czemu. Obiektywnie... Widzę, że podanie jest zrobione starannie i ładnie. Jestem na TAK!



O cholibka jak estetycznie! Aż poczułam chęć by zmodyfikować wzór podania tak by miał takie formatowanie i obrazki możesz być z siebie dumna ;)
Jestem na tak. Bardzo mi się podobały wszystkie opisy, a najbardziej sytuacja z nietoperzem! Fajna dynamika akcji no i oczywiście coś nowego - zazwyczaj w podaniach zastaję opisy kłopotliwych klientów, to pierwszy raz gdy kłopotem jest mała latajka.