Rekrutacja ( "Smocza Noc" )

Zaczęty przez Dynamix, Kwiecień 01, 2016, 18:36:17

Poprzedni wątek - Następny wątek
Kwiecień 01, 2016, 18:36:17 Ostatnia edycja: Kwiecień 01, 2016, 19:01:10 by Dynamix
[align=center]Witajcie![/align]

[align=center]Chciałbym przedstawić wam zupełnie nową historię, która może trochę odbiegać od schematu.[/align]
[align=center]Mogę mieć jedynie nadzieję, że zostanie mile przez was przyjęta!


  

[align=left]Była to kolejna z wielu nocy które przypominają mi o tym jakie to nudne prowadzę życie.[/align]
[align=left]Całe dnie spędzam pracując w podrzędnej knajpie nieopodal Magnolii, pewnie zastanawiacie się jak trafiłem do tej obskurnej knajpy przesiąkniętej zapachem stęchlizny gdzie jedynymi gośćmi są karaluchy i kilka ciem zwabionych blaskiem lamp.[/align]
[/align]
[align=center][align=left]Spowodowane jest to wydarzeniami które miały miejsce dziesięć lat temu w wyniku których straciłem moją rodzinę oraz dom pewnie i sam bym [/align]
[align=left]wyzioną ducha lecz zostałem szczęśliwie ocalony. Jedyne co pamiętam to mojego wybawiciela, miał różowe włosy do tego biały szalik i czerwony tatuaż na prawym ramieniu, był to znak jednej z najwspanialszych Gildii Magów o jakich kiedykolwiek słyszał świat. Fairy Tail. Ocknąłem się dopiero po kilku dniach w strasznie brudnym i zatęchłym pokoju gdzie przez pajęczyny które zdobiły okiennice z trudem przedzierały się promienie słońca. Przez pierwsze kilka chwil nie wiedziałem co się do końca wydarzyło lecz po chwili dotarły do mnie wspomnienia walącego się domu, krzyków moich rodziców w tym samym momencie łzy pociekły mi po policzkach a twarz skryłem w dłoniach. Drzwi otworzyły się z hukiem do pokoju wszedł mężczyzna o siwych prawie że białych włosach i postawnej budowie ciała. Dysponował ponad przeciętną siłą ponieważ owe drzwi wyleciały z zawiasów i upadły z łoskotem na podłogę ów mężczyzna spojrzał na drewniane drzwi leżące na podłodze i rzekł -Ohh... wybacz mam nadzieję, że Cie nie wystraszyłem, nie przejmuj się tym. Nie wiedziałem kiedy się obudzisz wiec postanowiłem przynieść Ci wodę i coś do jedzenia. - [/align]
[align=left]Bez słowa rzuciłem się na wodę, gdy skończyłem pić otarłem twarz ręką i usiadłem na brzegu łóżka które skrzypiało przy tym niemiłosiernie - Dziękuje, lecz jak tu trafiłem? - zapytałem. - Zostałeś przyniesiony przez młodzieńca o różowych włosach i jego kota. Poprosili bym się Tobą zaopiekował. - Kiwnąłem głową potwierdzająco ale do końca nie rozumiałem co się stało. Chciałem dowiedzieć się więcej lecz mężczyzna ciągną dalej -Jeśli chcesz tu zostać musisz na to zapracować! - powiedział stanowczym głosem wychodząc z pokoju lecz zanim wyszedł rzucił - Jestem Direm. Będziesz pracować za barem w Armiri - po czym stanowczym krokiem, zanim znikną zdążyłem jedyne odpowiedzieć - Dynamix! mam na imię Dynamix! -[/align]
[align=left]Tak mijały mi lata za barem w Armiri lecz niespełna trzy lata temu gdy zszedłem na dół by przygotować jak co wieczór wszystko do otwarcia znalazłem wypłowiały kawałek pergaminu na barze. Podniosłem go i moim oczom ukazał się charakter pisma Direm'a. [/align]
[align=center]" Od dziś jesteś zdany sam na siebie![/align]
[align=center]Wyruszam w podróż i nie wiem czy jeszcze się spotkamy.[/align]
[align=center]Opiekuj się Armiri'om![/align]
[align=left]W pierwszej chwili pomyślałem iż jest to po postu kiepski żart ze strony Direm'a lecz mijały dni, tygodnie jak i miesiące a on nadal się nie pojawiał. [/align]
[align=left]Zrozumiałem wtedy, że znowu zostałem sam. Nie tylko Direm opuścił obrzeża Magnolii ludzie zaczęli przenosić się przez co Armiri'a też zaczynała podupadać i jedynymi gośćmi byli przejezdni których złapała niesprzyjająca pogoda w drodze do serca Magnolii.[/align]
[align=left]Tak oto tym sposobem docieramy do dzisiejszej nocy która zapowiadała się jak wszystkie inne lecz nagle drzwi Armirii otworzyły się i do środka chwiejnym krokiem zawitało trzech mężczyzn którzy z trudem wdrapali się na miejsca przy barze. Jeden z nich wybełkotał - *chick* Czegóż tak stoisz?! Nalewaj *chick* chyba nie chcesz problemów eeee? - Zdziwiony, ze ktoś zawitał w końcu do tej dziury obsłużyłem ich lecz po chwili pojawiła się czwarta postać ze swoim małym towarzyszem. Zakapturzona postać skinęła głową i ruszyła do jednego ze stolików przy oknie, jego towarzyszem ku mojemu zdziwieniu był niebieski kot który wydawał się być strasznie szczęśliwym. Oboje usiedli, siedzieli tak w milczeniu długi czas, gdy podszedłem do nich osoba w kapturze machnęła ręką bym odszedł, tak też zrobiłem. [/align]
[align=left]Chwiejna trójka która świetnie bawiła się przy barze uznała sobie chyba za punkt honoru postawienie drinka tajemniczej postaci siedzącej przy oknie. Wstali od baru i jeszcze mniej pewnym krokiem podeszli do stolika który znajdował się w samym rogu lokalu. Wnet usłyszałem huk jeden z tej trójki leżał na podłodze a dwójka która stała jeszcze na nogach przyjęła pozycje do walki. Nie wiedziałem co się dzieje, instynktownie krzyknąłem - Uspokójcie się! nie demolujcie lokalu! - po moich słowach jednej z pijaczków odwrócił się w moją stronę i w tej samej chwili poczułem uderzenie w moją pierś po którym osunąłem się na podłogę. - Takie ścierwo jak *chick* Ty nie ma prawa się odzywać*chick* - wybełkotał pijaczek. Okazało się, ze to nie byli zwykli ludzie, byli to magowie którzy najwyraźniej szukali tylko zaczepki. Jedynie co zdążyłem zobaczyć to jak zakapturzona postać wstaje w tym samym momencie jego niebieski towarzysz podleciał do mnie na swoich białych skrzydłach. Nie rozumiałem co się dzieje, nie wiedziałem czy to efekt uderzenie czy po prostu postradałem zmysły. Fakt magia w naszym świecie istnieje lecz latające koty? pierwszy raz coś takiego widziałem na oczy. Niebieski Kot podleciał do mnie chwycił mnie za ubrania i uniósł w powietrze po czym wyleciał przed Armiri'e. Ból w mojej klatce był nie do zniesienia, nie mogłem wydusić z siebie nawet słowa. Spoglądałem jedynie na Armiri'e i powtarzałem sobie w myślach, że wszystko będzie dobrze. Nagle jeden z magów wyleciał przez okno wypchnięty przez płomienie i wylądował tuż przede mną po chwili wyleciał i drugi. Oboje byli nie przytomni. Nagle z płomieni wyszła postać, czarny płaszcz który miała na sobie był poprzepalany w sumie prawie nic z niego nie zostało moim oczom ukazały się jego różowe nastroszone włosy, biały szalik który owijał się w okół jego szyi. Była to ta sama osoba która uratowała mnie dziesięć lat temu. Chciałem wykrzyczeć - To Ty! Ty mnie uratowałeś dziesięć lat temu! - . Przez to wszystko nawet nie zauważyłem, że Armiri'a stoi cała w płomieniach. Postać nagle powiedziała z uśmiechem na twarzy - Jestem Natsu, a to jest Happy - na co niebieski maluch odparł - Ay! Wybacz mu nigdy nie panuje nad swoją siłą. Taki już jest - Natsu spojrzał na mnie i z zaciekawieniem powiedział - My już chyba się spotkaliśmy? pewnie nie możesz nic powiedzieć - Kiwnąłem potwierdzająco głową - jestem pod wrażeniem, że żyjesz normalnego człowieka to powinno zabić. w każdym razie chyba zniszczyłem Ci dom wiec zabiorę Cię do naszej Gildii ! -[/align]
[align=left]Tak o to zaczyna się moja przygoda ! [/align]



A krótko na temat mojej osoby !
1. Dynamix.7931

2. Szczerze powiedziawszy nigdy nie zagłębiałem się w tematykę RolePlay
więc z czystym sumieniem przyznaję się, że jestem zielony w tym temacie.

3. Moja Przygoda z Guild Wars zaczęła się jakieś 10 lat temu innymi słowy 6-7 lat 
w pierwsza odsłonę serii i 3 lata ponad w drugą część
 
4. Byłem w dwu gildiach jedna z nich jest rodzimą gildią jeszcze z pierwszej części 
a mianowicie [mcs] zaś drugą lecz przez krótki okres czasu bo może były 
to dwa tygodnie, Gildia [HUNT]

5. O Gildii dowiedziałem się z ogłoszenia napisanego przez Kanali'e a czemu chciałbym dołączyć?
Wydaje mi się, że to jest bardzo ciekawy jak i twórczy sposób rozgrywki w którym zawsze chciałem spróbować się odnaleźć.

6. Jestem dość energiczną osobą lecz potrafię zawstydzić największych leniuchów. Wolny czas spędzam w kuchni 
starając się nie przypalić wody na herbatę lub denerwując sąsiadów próbami gry na gitarze. 

7. Mogę uczestniczyć w każdych godzinach nie ma reguły, że np jestem jedynie
od godziny 17 do 21. Moja obecność wynika jedynie z chęci na grę. 


 
[/align]

Kwiecień 01, 2016, 18:46:23 #1 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Jestem bardzo na tak, udało ci się
[img=200x183]http://fhareview.com/wp-content/uploads/2012/05/approved.png[/img]
Distance doesn't seperate people... 
[align=right]... Silence does.[/align]
[align=right]- Jeff Hood[/align]

Kwiecień 01, 2016, 20:16:43 #2 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Tak

Kwiecień 01, 2016, 21:11:34 #3 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Przyjmuję wyzwanie z tym zawstydzaniem leniuchów ;>

TAK
[align=center]

Kwiecień 01, 2016, 21:37:12 #4 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
jestem na tak

Kwiecień 01, 2016, 23:40:08 #5 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Tak! \o/

Kwiecień 03, 2016, 12:04:01 #6 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Tak. Kiedyś sama chciałam dołączyć do gildii takiej jak Fairy Tail, jednak pamiętaj że w rp staramy się utrzymać lore gw ^^

Kwiecień 03, 2016, 12:58:05 #7 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
Doskonale o tym wiem :) aczkolwiek jest to mój pierwszy twór tego typu. W mojej głowie jest jeszcze szereg wariantów zakończenia tej historii gdyż niestety byłem zmuszony urwać ją dużo dużo wcześniej :(

Kwiecień 04, 2016, 09:13:17 #8 Ostatnia edycja: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 by NULL
[align=center][/align]

Pierwszy krok jest już za Tobą! W przeciągu maksymalnie kilku dni zgłosi się do Ciebie jeden z radnych, w  celu przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Obserwuj uważnie chat, a także skrzynkę pocztową w grze, gdyż w razie trudności z dostępnością, właśnie tam może pojawić się wiadomość od Ligi Sześciu Filarów.